Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Czy pogoda może być głupia?

To było wczoraj tak około 18:30, kiedy stałem na światłach niedaleko mojego domu. Po niebie sunęła złowroga ciemna chmura, z której lada moment miał lunąć deszcz. Zresztą, ledwo dziewczynka stojąca z matką przy przejściu powiedziała „idźmy szybciej do domu bo zaraz zacznie padać”, a już wielkie krople wody uderzyły o ziemię. Matka zmarszczyła się cała i wysyczała półgłosem „głupi deszcz”…

Rozwój osobisty - Life factory - pogoda

Nie wiem co mnie napadło, ale prawdopodobnie uruchomił się jakiś mechanizm obronny przed bezcelowym i zatruwającym życie „złym językiem”. Bo zamiast zignorować to całe zdarzenie, spojrzałem się na tę matkę i zadałem pytanie „A co musiałby ten deszcz zrobić, aby był mądrym deszczem?”.  Takiego wyrazu pustki jaki wymalował się na jej twarzy już dawno nie widziałem. Jednocześnie spoczął na mnie zabijający wzrok małej. Całą sytuację rozładowało zielone światło umożliwiające nam przejście na drugą stronę ulicy.

Spokojnie wszedłem do sklepu i kiedy już wychodziłem z zakupami potężna ulewa szalała nad całym osiedlem. W sumie miałem parasol, ale widząc wychylające się zza chmury słońce postanowiłem poczekać chwilę pod sklepowym daszkiem. Zasadniczo byłem wdzięczny za ten deszcz, bo dzięki niemu na chwilę zatrzymałem się w pędzie dnia codziennego. Mogłem na spokojnie poczuć wilgoć powietrza na swojej twarzy, zwróciłem uwagę jak ono przyjemnie orzeźwia i kontemplowałem wodne gejzery powstające po uderzeniu kropli w kałuże. Skojarzyłem, że już dawno nie przypatrywałem się rozbryzgującej wodzie. Z zadumy wyrwał mnie pisk radości jakiegoś chłopca,  który w ten sposób zareagował na wielką fontannę wylatującą spod kół przejeżdżającego samochodu. Maluch, aż cały się trząsł z radości i od pisków uciechy, przy każdym kolejnym przejeździe samochodu oraz wielkiej fali zalewającej trawnik i połowę chodnika. Jego ojciec, stojący obok również wybuchł  śmiechem obserwując reakcję małego a i mnie udzielił się ten nastrój i razem z nimi śmiałem się z całej sytuacji.  Po jakiś pięciu minutach słońce rozświetliło niebo a deszczowa chmura odpłynęła i mogliśmy opuścić zadaszone schronienie. Kiedy ruszyłem do domu rozbawiony maluch machał mi na pożegnanie.

Rozwój osobisty - Life factory - deszcz

I tylko taka myśl mnie napadła – ile bym stracił, gdybym zamiast z zaciekawieniem przyglądać się deszczowi zaczął na niego narzekać i złorzeczyć. Bardziej mnie jednak zmartwiło, to ile by stracił ten rozbawiony chłopiec, gdyby jego ojciec zaraz po wyjściu ze sklepu wysyczał ze złością „głupi deszcz”. Maluch pewnie nie miałby nawet odwagi aby się nim cieszyć.

A teraz pytanie:  Jak często Tobie zdarza się rozdawać jadowite komentarze, zatruwając tym samym innych i samego siebie oraz odbierając szanse sobie i innym na cieszenie się życiem?

Deszcz nie jest głupi, słońce nie jest mądre a wiatr nie jest idiotyczny. To są jedynie zdarzenia, którym to my nadajemy w naszej głowie znaczenie. Tak samo jest z głupią windą, która nam uciekła, durnym ekspresem, który za długo parzy kawę i tym pieprz..ym autobusem, który choć odjechał punktualnie, to jednak uciekła nam tuż sprzed nosa.

filizanka_small popijając przepysznego Rooibosa „Afrykański Busz” życzę Wam w nadchodzących dniach samych pozytywnych zdarzeń 😉

Zostań graczem – graj zamiast się frustrować

Niejednokrotnie nasze życie nie toczy się tak jak tego byśmy chcieli i pisząc to nie mam na myśli zdarzeń przełomowych lub dramatycznych sytuacji.  Piszę o drobnych sprawach dnia codziennego – które mimo tego, że nie ma w tym żadnej naszej winy – nagle obracają się przeciw nam rujnując plan dnia, zmuszając do dodatkowych działań albo zwyczajnie w świecie psując nam humor.

Kiedyś w takich sytuacjach, jak większość ludzi irytowałem się. Czasami wykłócałem o swoje i opowiadałem znajomym jak ten, czy tamta mnie wkurzyli, albo jaki bu..el mają w danej instytucji. Tak był do czasu, kiedy na jednym ze szkoleń dotyczących zarządzania finansami nie trafiłem na koncepcję „gracza”.  Jak to ja, z czasem przerobiłem tę koncepcję na swoja modłę i zbudowałem z niej zasadę, dzięki której ćwiczę swoją uważność, kontroluję emocje i wzmacniam swoje optymistyczne podejście do życia.

Rozwój osobisty - Life factory - graj

Pierwsza zasada to nie frustrować się złymi sytuacjami, na które nie mam wpływu i które są całkowicie ode mnie nie zależne. Druga – kluczowa dla koncepcji „gracza” – staraj się każdą złą sytuację przerobić na pozytywną i wyciągaj z niej ile się da.

Przykład pierwszy – nieważna polisa:

W jednej z firm ubezpieczeniowych przedłużyłem przez internet swoją polisę ubezpieczenia medycznego, zapewniająca mi darmową opiekę medyczną w jednym z ogólnopolskich centrów medycznych. Kiedy po kilku dniach umawiałem się telefonicznie do lekarza konsultantka nie mogła znaleźć mojej polisy po jej numerze, ale odszukała ją podobno po moim numerze PESEL. W umówionym dniu udałem się do lekarza, wcześniej zgłaszając swoje przybycie w rejestracji. Jakże byłem zaskoczony gdy 5 minut później, kiedy siedziałem już przed gabinetem lekarskim podeszła do mnie pracownica rejestracji informując, że nie wie czy ja jestem tego świadom, ale za tę wizytę będę musiał zapłacić bo moje ubezpieczenie wygasło. W jednej chwili poczułem uderzenie ciśnienia i już,  już miałem wybuchnąć…, gdy przypomniałem sobie o moim postanowieniu „gracza”. Uśmiechnąłem się do Pani i zapytałem czy jest pewna tego co mówi, bo jeśli okaże się to prawdą, to ja mam w domu dowód zamówienia ubezpieczenia oraz jego opłacenia i będę się domagał od firmy rekompensaty tej sytuacji. Pani była totalnie zaskoczona moją reakcją i dała tylko radę wykrztusić „proszę się nie denerwować”. Jak się okazało, moja druga odpowiedź jedynie pogłębiła jej zagubienie. Powiedziałem, iż się nie denerwuję a nawet cieszę, bo dzięki ich błędowi załatwię sobie miesiąc darmowego ubezpieczenia. Wymagało to ode mnie chwilowego wyłożenia pieniędzy, które potem zostały mi zwrócone oraz napisania dwóch reklamacji i po miesiącu dostałem od firmy ubezpieczeniowej oczekiwaną rekompensatę za popełnioną pomyłkę.

Przykład drugi – zamówienie co znika:

Czytam sporo książek i bardzo często zamawiam je przez internet. Ostatniego zakupu dokonywałem w jednym z wydawnictw zamawiając u nich dwie książki. Kiedy po dwóch tygodniach nie miałem ani książek, ani żadnej informacji z wydawnictwa napisałem do nich mailem załączając do niego dowód wpłaty.  W odpowiedzi przeczytałem, że moja wpłata do nich dotarła ale zamówienie, którego dotyczyła zniknęło im ze strony internetowej, w związku z tym mam im napisać jakie książki zamówiłem i na jaki adres mają być przesłane. Ani słowa o przeprosinach, albo że im przykro z powodu tej sytuacji. W pierwszej chwili wkurzyłem się, że ktoś bezkarnie obraca moimi pieniędzmi i nic sobie z tego nie robi, jak również nie poczuwa się do winy, bo to system nawalił. Ciśnienie mi się podniosło, epitety cisnęły na usta…, kiedy nagle wyhamowałem, usiadłem spokojnie i zacząłem szukać na stronie wydawnictwa książki jaką chciałbym dostać za darmo w ramach rekompensaty za błąd systemu. Następnie już na spokojnie usiadłem i napisałem reklamację, w której wyjaśniłem Pani z wydawnictwa, że za błędy ich systemu to oni opowiadają, że brak przeprosin z ich strony świadczy o zupełnym braku szacunku do klienta i że za całe to nieprzyjemne zdarzenia chce anulowania opłaty za przesyłkę, albo darmowej książki. Na całe nieszczęście wydawnictwo zgubiło i tego mojego maila. Oczywiście, nie omieszkałem wykorzystać i tej sytuacji. Efekt, po miesiącu od zamówienia otrzymałem poniższą przesyłkę.

Rozwój osobisty - Life factory - graj 2
Dwie dolne książki to moje zamówienie, cztery górne to rekompensata 😉

Czy stałem się z powodu mojego podejścia awanturnikiem – nie. Czy jeżeli, ktoś mnie za błąd przeprosi i powie parę miłych snów to i tak dochodzę rekompensaty – nie, bo każdy może się pomylić a miłe słowo i tak mi już umiliło dzień. Czy oszczędzam swoje nerwy unikając frustracji – tak. Czy obecnie czyjeś błędy są dla mnie problemem – wręcz przeciwnie, to szansa na fajną rekompensatę.

Rozwój osobisty - Life factory - ufaj tylko niektórym.

Zapraszam i Ciebie do tej zabawy. Bo zamiast biernego wściekania się na ludzi lub instytucje i generowania złych emocji, oszczędzasz swoje nerwy, dostajesz rekompensaty i edukujesz drugą stronę, że błędy kosztują i to nie klienta, ale tego kto błąd popełnił.

filizanka_small pisząc powyższy tekst piłem klasyczną łagodną czarną herbatę – China Keemun Anhui

Triada interesów – zajmij się swoim

Niejednokrotnie wielu ludzi jest niezadowolonych z tego co spotyka ich w życiu. Popadamy we frustrację bo: nasi znajomi nie są tacy jak być powinni, nasz partner lub partnerka poświęcają nam za mało uwagi, dzieci nie uczą się tak dobrze jak chcemy, musimy się martwić o zdrowie najbliższych, politycy są nieuczciwi, świat jest niesprawiedliwy i los nam nie sprzyja – STOP!

Rozwój osobisty - Life factory - triada interesów

Nie wiem ilu z Was zauważyło, że żadne z powyższych oczekiwań nie dotyczy osoby, która je formułuje. Są to oczekiwania względem innych osób lub nawet świata czy losu. Mówiąc wprost mamy oczekiwania do tego co od nas nie zależy. Na pierwszy rzut oka nie brzmi to groźnie, ale wbrew pozorom takie podejście do życia może przyczynić się do wywołania smutku lub depresji. Świetnie opisała to w swojej „Mini książeczce” Byron Katie, która wyróżnia trzy rodzaje interesu: Mój, Twój i Boga (który ja na potrzeby tego artykułu określiłem interesem Universum).

Sprawa jest prosta:

Mój interes – to wszystko co jest pod moją kontrolą

Twój interes – to wszystko co jest pod Twoją kontrolą

Interes Universum – to wszystko co jest poza moją i Twoją kontrolą

Rozwój osobisty - Life factory - interes

Często zapominamy o tym podziale i formułujemy oczekiwania spoza obszaru naszej kontroli, czyli naszego interesu. Byron Katie tłumaczy to bardzo prosto. Kiedy myślę: potrzebujesz znaleźć jakąś porządną pracę, chcę abyś był szczęśliwy, powinieneś być na czas, potrzebujesz zadbać o siebie – to jestem w Twoim interesie. Natomiast gdy obawiam się trzęsień ziemi, powodzi, wojny i tego kiedy umrę – to jestem w interesie Universum.

Jak takie wchodzenie w cudze interesy może być niebezpieczne pokazuje inny przykład autorki „Mini książeczki”:

Gdy umysłowo poszłam do interesu mojej mamy, na przykład taką myślą jak: „Moja mama powinna mnie rozumieć” – natychmiast doznałam uczucia samotności. I zdałam sobie sprawę, że zawsze w mym życiu, gdy czułam się zraniona lub samotna, to byłam w interesie kogoś innego.

Kiedy myślimy, że wiemy co jest najlepsze dla kogoś innego – jesteśmy w jego interesie. Nawet, gdy próbujemy to wytłumaczyć naszym uczuciem miłości względem innej osoby nadal takie zachowanie jest czystą arogancją w naszym wykonaniu. Co więcej w efekcie tego podejścia sami martwimy się, boimy i stresujemy za kogoś, kto być może nawet tego nie zauważa, bo jest zadowolony z tego co ma.

Stara zasada mówi aby uczyć się od lepszych, to znaczy takich którzy osiągają wymierne efekty, zatem w tym przypadku mają świetne życie. Pytanie zatem czy jesteś pewien, że Twoje życie jest na tyle świetne, abyś mógł zostać doradcą innych.

Kończąc pozostawiam Cię z jednym pytaniem:  Jeżeli Ty żyjesz swoim życiem i ja żyję Twoim życiem, to kto wtedy żyje moim?

filizanka_small tekst pisałem popijając wyjątkowo subtelną w smaku herbatę wysokogórską z Nepalu – Nepal Himalayan