Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

InspiRacje#1 – Nadwaga niepotrzebnych rzeczy

 „Każda zmiana jest dobra, jest błogosławieństwem w przeciwieństwie do pozostawiania w tym samym miejscu i otaczania się rzeczami, które tylko przez chwilę przynoszą nam radość. Stajemy się niewolnikami tego, co gromadzimy. Im więcej posiadamy, tym trudniej się jest nam od tego uwolnić.

nadwaga rzeczy

Uwielbiam  patrzeć na lotniskach, na wyładowane wózki – przeczące prawom fizyki konstrukcje, i na ich właścicieli mozolnie pchających cały swój dobytek, z którym za nic nie mogą się rozstać choćby na dwa tygodnie. Czują się dobrze i bezpiecznie tylko w jego otoczeniu. „Będzie jak w domu” – mówią, równo układając i foliując pakunki.  Siedzę wtedy nad moim sześćdziesięciolitrowym plecakiem i myślę, że zostawiłem w mieszkaniu mnóstwo kompletnie niepotrzebnych rzeczy, które kiedyś z lubości kupowałem. Tylko po co? Nie wiem.

Zrezygnowałem z większości gratów, nie znaczy to jednak, że jestem włóczykijem oderwanym od wszelkich spraw materialnych. Posiadałem wiele, prawie wszystko, co w danym momencie życia chciałem i mogłem kupić za pieniądze. Obrosłem nadwagą niepotrzebnych rzeczy i przestałem się na chwilę ruszać. Mentalny zawał dopadł mnie niedawno, parę lat temu. W porę dostrzegłem tę ślepą uliczkę i zacząłem się zmieniać. Myślę, że uratowałem sobie życie.

Zdałem sobie sprawę, że pod tą gigantyczną skorupą złożoną z równo maszerujących ludzi-robotów istnieje inny, równoległy świat. Nie neguje on wszystkiego, nie jest w stanie buntu czy wojny, jest po prostu inny.”*

A jak wygląda Twój stan posiadania?
——————————
Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata* Są takie książki, po przeczytaniu których aż mnie nosi. Jestem naładowany energią świeżego spojrzenia lub ukontentowany faktem, że ktoś postrzega świat podobnie do mnie.  Tak też się czułem po przeczytaniu książki Kacpra Godyckiego-Ćwirko „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata.”, z której powyższy cytat pochodzi i którą gorąco Wam polecam.

 

No name

Pamiętam jak wiele lat temu, w czasach gdy do komputerów używało się jeszcze dyskietek, miałem ich dwa spore pudełka. Na jednym z nich było napisane „no name”. Oznaczało to, że tam znajdują się dyskietki nikomu nieznanych firm lub w ogóle pozbawione znaczka firmowego. W drugim były „firmówki” – dyskietki znanych marek, dające dużą pewność, że nie utracę zapisanych na nich danych. Te pierwsze traktowałem jako byle jaki nośnik danych do zapisywania na nich niezbyt istotnych informacji i programów. Jak tylko coś było z nimi nie tak, bez zastanowienia wyrzucałem je do kosza.

Rozwój osobisty - no name

Bądź żaden… brrr!

Piszę o tym, bo niedawno w jednym z pism, w artykule dotyczącym poszukiwanie pracy trafiłem na taką oto informację „Dobra praca, to taka, która jest dobra dla nas – pasuje do naszego  życia, a my pasujemy do niej.”  Zastanowiła mnie jednak dalsza rada dziennikarki z tego samego artykułu, dotycząca wpisów na Facebooku: „Na Facebooku zachowuj się jak na służbowym bankiecie – bądź błyskotliwy, ale nie upijaj się. Nawet jak masz konto niewidoczne dla wszystkich, ale pod swoim nazwiskiem, nie wrzucaj zdjęć z imprez, nie przechwalaj się pedicurem z wakacji, widoki na morze raczej też ograniczaj. Unikaj identyfikacji politycznej. Pomyśl zanim dasz lajka. Pamiętaj, że wszystko, co wrzucasz do internetu, może zobaczyć ktoś obcy. A tym obcym może być twój przyszły pracodawca”.

No dobra, z tymi imprezami i pedicurem się zgadzam. Z widokami na morze już niekoniecznie, ale unikanie identyfikacji politycznej (o ile nie są to jakieś skrajnie wywrotowe hasła) i zastanawianie nad każdym lajkiem to już moim zdaniem gruba przesada. Z jednej strony jesteśmy namawiani na znalezienie pracy dopasowanej do naszego życia, a z drugiej mamy udawać, że nie mamy poglądów i opinii. Mówiąc krótko, mamy się całkowicie wyjałowić ze swojego jestestwa i udawać kogoś kim nie jesteśmy. Mamy być „no name”, bez poglądów i bez opinii.

Być może i w ten sposób znajdziemy szybciej pracę, ale czy będziemy się w niej dobrze czuli jeśli nasza firma i przełożeni będą hołdowali zdecydowanie innym wartościom i przekonaniom niż nasze. Czy wegetarianin i obrońca zwierząt powinien pracować w rzeźni? Czy człowiek, dla którego nadrzędnymi wartościami są niezależność i zaufanie do innych ludzi, powinien pracować w firmie, gdzie pracownika traktuje się jak potencjalnego złodzieja i każdy jego krok śledzi na kamerach?  Na te pytanie, każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć indywidualnie.

Rozwój osobisty - indywidualista

Wyróżnij się i zostań sobą

Oczywistym jest, że w skrajnych sytuacjach, kiedy nie starcza nam na jedzenie albo opłatę rachunków, weźmiemy każdą pracę, która zapewni nam dopływ pieniędzy. W każdym innym przypadku nie warto rezygnować z siebie. I żeby było jasne, nie piszę tutaj tylko o pracy. Ile to osób bowiem tkwi w związkach, w których nie mogą się realizować? Ilu z nas pokończyło studia, które tak naprawdę nie odpowiadały naszym pasjom i zainteresowaniom.  Podobnych obszarów i przykładów można mnożyć wiele.

Jestem za tym, aby odważnie mówić i pisać o tym w co wierzymy i co jest dla nas ważne. To z pewnością nie jest najłatwiejsza droga. Może nam uszczuplić grono znajomych, może utrudnić znalezienie pracy albo drugiej połowy. Może też narazić na kąśliwe uwagi ze strony innych ludzi. Pozwoli jednak zachować zdrowe emocje, pozostać integralnymi i spójnymi z wartościami, które uznajemy za ważne.  Jeśli pomimo takiej postawy znajdziemy kogoś, kto będzie chciał sobie z nami ułożyć życie lub firmę, która będzie nas chciała zatrudnić mamy pewność, że będą oni cenić nasze przekonania.

Oczywiście, wybór drogi którą pójdziemy jest samodzielną decyzją każdego z nas. Ja jednak , nawiązując do wstępu niniejszego artykułu, wybieram pudełko z napisem „firmówki”. Zbyt dobrze bowiem pamiętam do czego wykorzystywałem dyskietki opisane „na name” i jak łatwo wyrzucałem je do kosza.

filizanka_small  Pisząc ten tekst piłem eksplodującą feerią smaków zieloną herbatę Mały Budda

Siła oddechu w stresie

W zachodnich społeczeństwach koncentrujemy się na zdrowym odżywaniu oraz aktywnym fizycznie trybie życia. Ignorujemy natomiast znaczenie oddechu dla naszego zdrowia. Oddychamy płytko, byle jak i totalnie bez kontroli. Tymczasem nasz układ oddechowy, jest prawdziwym majstersztykiem i może pracować w dwóch trybach: świadomym (kiedy myślimy o oddechu, zaczynamy go kontrolować i wpływać na niego) i nieświadomym (to ten czas, kiedy nasz organizm „sam sobie oddycha” bez naszej uwagi).

Co jednak istotne, oddech jest także ważnym odzwierciedleniem stanu naszego organizmu, a szczególnie naszej głowy, w stresie lub nerwowych sytuacjach. Kiedy jesteśmy zestresowani, na skutek impulsu z mózgu, nasz oddech staje się płytszy i zarazem niemal dwukrotnie szybszy.  Warto jednak pamiętać, że istnieje i droga w drugą stronę. Poprzez spowolnienie, wydłużenie i pogłębienie oddechu możemy uspokoić naszą rozbieganą i zestresowaną głowę.

Poniżej wklejam ruchomą grafikę ze strony: http://dailyburn.com/life/lifestyle/stressed-gifs-breathing-exercises/ , którą warto abyś zapisał w swoim komputerze, ale również na swojej komórce. Za każdy razem, kiedy będziesz zdenerwowany lub będzie Cię zżerał stres włącz ją sobie i oddychaj zgodnie z instrukcją: exhale (wydech), inhale (wdech), wdech i wydech, wdech i wydech…  poczuj jak z długim i głębokim oddechem przychodzi spokój i wyciszenie 🙂

Rozwój osobisty - oddech