Archiwa kategorii: Zdrowe życie

Wakacyjne pułapki i nierozwagi

Urlop to wymarzony i wyczekany przez wielu czas, ale „dziwnym trafem”, kiedy tylko się zaczyna, część z nas dopada nagle choroba. Jest kilka sposobów, aby uniknąć takiego niefortunnego biegu wydarzeń.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - wakacyjne pułapki

Kluczowy jest tydzień przed…

Często, ostatni tydzień przed urlopem, poświęcamy w pracy na nadgonienie zaległości oraz  jednocześnie staramy się pewne sprawy przygotować z wyprzedzeniem. Pchani do przodu wizją wakacyjnego wypoczynku, nawet nie zauważmy jak intensywnie pracujemy i jak zmęczeni jesteśmy. Sytuacja przypomina maratończyka, który wycieńczony długą trasą, zbliża się do mety i na ostatniej prostej używa resztki swoich sił, aby dobiec do niej jak najszybciej.  Co jednak ważne, kiedy tylko przekroczy linię mety, pada na ziemię ze zmęczenia. Co robimy my? Ledwo miniemy linię mety, mamy przed oczami samolot lub samochód, które mają nas dowieść w miejsce wymarzonego odpoczynku. Pakowanie i podróż to często nerwówka, zatem choć ledwo trzymamy się na nogach po naszym pracowniczym maratonie, stres generuje w nas zastrzyk adrenaliny i oddajemy się energicznie pakowaniu i organizacji podróży.

Kiedy docieramy na miejsce, stres i nerwy odpuszczają. W naszym organizmie wyłącza się „tryb walki” i nagle odczuwamy konsekwencję całkowitego wycieńczenia organizmu, wśród których jest również obniżona odporność. Teraz wystarczy mały podmuch zimna z klimy lub jakiś bardziej ciężkostrawny posiłek i konsekwencje są łatwe do przewidzenia…

Czy można temu jakoś zapobiec? Tak, wystarczy przygotowania do urlopu rozpocząć w pracy na dwa tygodnie wcześniej. Pierwszy tydzień poświęć na odkopanie z zaległości, drugi na ewentualne nadgonienie paru spraw. Dzięki temu lepiej rozłożysz wysiłek i nie będzie tak zmęczony tuż przed wakacyjnym wyjazdem.

Nierozważni i narwani…

Jeśli nawet, na początku urlopu unikniemy większych komplikacji związanych z przemęczeniem, czyha na nas jeszcze kilka pułapek związanych z naszym wakacyjnym brakiem rozwagi.

Zaciąganie ręcznego hamulca na pełnym pędzie  – jeśli w ciągu roku jesteś bardzo aktywną i energiczną osobą , nie zaczynaj urlopu od zalegnięcia nieruchomo na basenowym leżaku. Choć Twoja głowa, wie że zaczęły się wakacje, to ciało nadal funkcjonuje na pełnym rozpędzie i potrzebuje trochę czasu na wyhamowanie. Inaczej wygląda to tak, jakbyś pędząc samochodem nagle postanowił zaciągnąć ręczny hamulec. Nie dość, że mocno zetrzesz sobie opony to jeszcze być może przywalisz głową w kierownicę. Lepiej zacznij od zwolnienia prędkości. Zatem w pierwszych dniach urlopu pozostań aktywny, ale w mniejszym stopniu niż na co dzień. Świetnie nadają się do tego spacery lub spotkania ze znajomymi.

Odsypianie całego roku – tak wiem, obiecałeś sobie, że w czasie wakacji odeśpisz wszystkie zarwane noce w roku. Obiecać sobie mogłeś, ale to tak nie działa. Nie da się odespać straconego snu. Natomiast jeśli zaczniesz teraz przeginać ze spaniem może się to skończyć silnym bólem głowy. Nocny wypoczynek w czasie wakacji nie powinien zbytnio odbiegać czasem, od tego ze standardowego dnia. Możesz zatem sobie dołożyć popołudniową drzemkę, zrobi Ci bardzo dobrze.

Brak stresu – zdziwiony? No cóż, jeżeli należysz do osób przewlekle zestresowanych, to nagłe obniżenie hormonów stresu jest dla organizmu niezłym szokiem. Efektem zbyt małej dawki kortyzolu i noradrenaliny może być rozszerzenie naczyń krwionośnych w mózgu, co może doprowadzić do bólu głowy i złego samopoczucia. Wynajęcie samochodu na południu Europy (szczególnie w Grecji), nauka windsurfingu lub skorzystanie z parasailingu mogą zapewnić przygodę i lekko podnieść ilość nadwątlonych hormonów stresu.

Superhero – cały rok spędzasz na biurowym krześle lub na kanapie w domu przed telewizorem i nagle kiedy jedziesz na wakacje budzi się w tobie duch samca alfa lub wakacyjnej lwicy – uważaj! Twoje serce jest nienawykłe do intensywnego wysiłku. Długie rowerowe wycieczki, szczególnie po wzniesieniach, intensywne pływanie lub codzienny kilkukilometrowy jogging mogą ci bardziej zaszkodzić niż pomóc. Na początek lepiej zacząć od spacerów, być może od czasu do czasu wzbogaconych marszowym krokiem. Rozczarowany – no cóż, pracowałeś na taki stan rzeczy przez cały rok.

Pamiętaj także o aklimatyzacji, na którą w nowym miejscu przeważnie potrzebujesz dwóch-trzech dni. Szczególnie,kiedy nagle z wakacyjno-jesiennej Polski przenosisz się do pełnej słońca i upałów  Hiszpanii, Grecji czy do Włoch, że o Egipcie i Turcji nie wspomnę.

filizanka_small   Skoro to wpis w klimacie wakacyjnym, pisałem go w towarzystwie białej herbaty Perła Karaibów

Siła oddechu w stresie

W zachodnich społeczeństwach koncentrujemy się na zdrowym odżywaniu oraz aktywnym fizycznie trybie życia. Ignorujemy natomiast znaczenie oddechu dla naszego zdrowia. Oddychamy płytko, byle jak i totalnie bez kontroli. Tymczasem nasz układ oddechowy, jest prawdziwym majstersztykiem i może pracować w dwóch trybach: świadomym (kiedy myślimy o oddechu, zaczynamy go kontrolować i wpływać na niego) i nieświadomym (to ten czas, kiedy nasz organizm „sam sobie oddycha” bez naszej uwagi).

Co jednak istotne, oddech jest także ważnym odzwierciedleniem stanu naszego organizmu, a szczególnie naszej głowy, w stresie lub nerwowych sytuacjach. Kiedy jesteśmy zestresowani, na skutek impulsu z mózgu, nasz oddech staje się płytszy i zarazem niemal dwukrotnie szybszy.  Warto jednak pamiętać, że istnieje i droga w drugą stronę. Poprzez spowolnienie, wydłużenie i pogłębienie oddechu możemy uspokoić naszą rozbieganą i zestresowaną głowę.

Poniżej wklejam ruchomą grafikę ze strony: http://dailyburn.com/life/lifestyle/stressed-gifs-breathing-exercises/ , którą warto abyś zapisał w swoim komputerze, ale również na swojej komórce. Za każdy razem, kiedy będziesz zdenerwowany lub będzie Cię zżerał stres włącz ją sobie i oddychaj zgodnie z instrukcją: exhale (wydech), inhale (wdech), wdech i wydech, wdech i wydech…  poczuj jak z długim i głębokim oddechem przychodzi spokój i wyciszenie 🙂

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - oddech

Czy boisz się ciszy?

Często podświadomie uciekamy w hałas, aby przypadkiem nie usłyszeć tego co pochodzi z naszego wnętrza. Podłączamy się do „Matrixa” zwanego społeczeństwem lub zabieganiem i trwamy tak w  letargu zapominając o nas samych i naszych prawdziwych potrzebach.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - cisza

Cisza jest prawdą

Choć obecnie ciężko w to uwierzyć, cisza jest naszym naturalnym stanem.  Jednak my nieustannie zatopieni w zgiełku i hałasie tracimy umiejętność w niej funkcjonowania. Kiedy pierwszy raz się z nią stykamy reagujemy lękiem, niepokojem  i dyskomfortem, bo nagle tracimy część kontaktu z dotychczas znanym światem. Widzimy go, ale już nie słyszymy. Nauczeni przekazami od innych intuicyjnie czekamy na coś strasznego, czyli przysłowiową burzę, która teraz powinna nadejść. A ona, nie nadchodzi i nie nadchodzi… otacza nas tylko cisza.

„Sprowadziłem Cię, bo o czymś wiesz, ale nie potrafisz tego wytłumaczyć, ale to czujesz. Przez całe życie miałeś przeczucie, że z tym światem coś jest nie w porządku . Nie wiesz co, ale dręczy Cię to i doprowadza do obłędu. To przeczucie sprowadziło Cię do mnie. Wiesz o czym mówię?

- o Matrixie?

- Chcesz wiedzieć co to jest? Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go, wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono Ci przed oczami, by przesłonić prawdę.

- Jaką prawdę?

- Że jesteś niewolnikiem, jak wszyscy inni urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety nie da się wytłumaczyć czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać.

To ostateczna decyzja, potem nie będzie odwrotu. Jeśli weźmiesz niebieską obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz w co zechcesz. Czerwoną – zostaniesz w krainie czarów i pokażę Ci dokąd prowadzi królicza nora.

Pamiętaj, że mogę Ci zaoferować prawdę i nic ponadto."  

Matrix

Ta wciąż trwająca cisza zmusza nas do wejrzenia w samych siebie, do zastanowienia się nad tym co odczuwamy i co to odczuwanie robi z nami. Nagle zaczynają się do nas przebijać nasze wewnętrzne od dawna tłumione głosy, wrażenia, myśli i refleksje. Ku naszemu zaskoczeniu spodziewana pustka ciszy zaczyna wypełniać się mnóstwem emocji. Nie zawsze będą to tylko dobre emocje, obudzą się i te mniej przyjemne, bo budzi się nasze wnętrze i wszystko co tam od dawna ukrywaliśmy.

Cisza nie krzywdzi, ona tylko pyta

Kiedy wchodzimy w ciszę, kiedy wytłumimy już wszystkie zewnętrzne bodźce i spodziewamy się błogiego uczucia spokoju…. do głosu dochodzi nas wewnętrzny hałas. To nasz umysł broni się przed tym, abyśmy nie uznali go za bezużyteczny i próbuje pokazać jak jest ważny. Nagle przypominają się nam niedokończone sprawy, jednocześnie zaczynamy planować co będzie jutro na obiad, analizujemy ostatnie spotkanie z szefem i zastanawiamy się nad losem porzuconej przyjaciółki a to dopiero początek. Czy możemy temu zapobiec – odpowiedź brzmi: nie! Zjawisko to w medytacji nosi nazwę „wodospadu myśli”. Jedyne co możemy zrobić, to uświadomić sobie, co wyczynia z nami umysł i zająć pozycję obserwatora. Nie walczyć z nim, nie próbować negatywnych myśli czy emocji przerabiać na pozytywne, tylko przyjąć je takim jakie są (bo są częścią nas) i obserwować co one z nami robią.

Nauka przebywania w ciszy przypomina kąpiel na morskiej płyciźnie, do której trzeba dojść po trochę nierównym i wyboistym dnie. W pierwszej chwili rozgrzane ciało odbiera wodę jako zimną, w stopy kują nas kamienie i co chwilę o mało się nie wywracamy pokonując nierówności, jednocześnie zanurzając się coraz bardziej. Kiedy dojdziemy do płycizny nasze ciało już przyzwyczai się do temperatury wody, a gładkie dno i mała głębokość zachęcą nas do położenia się na plechach w nagrzanej słońcem wodzie. Teraz już tylko moment do pełnego relaksu i „rozpłynięcia się” w morskiej toni.

Kiedy przetrwamy „wodospad myśli” czeka nas taka właśnie spokojna „płycizna”, na której rozpłyniemy się sami w sobie. Zaczniemy zupełnie inaczej odbierać sygnały ze swojego ciała i początkowy lęk przed ciszą zastąpi zupełny spokój i pogodzenie ze sobą. Cisza bowiem, jest konieczna do tego, aby odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem?, Czego chcę w życiu? Czego mi brakuj? Co jest dla mnie ważne? W ten sposób poznajemy lepiej siebie i zaczynamy się coraz bardziej lubić.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - cisza - 2

A kiedy, dnia pewnego…

Umiejętność przebywanie samemu z sobą i to jeszcze w ciszy jest bardzo cenną umiejętnością. Wcześniej czy później, ktoś z naszych bliskich może od nas odejść czy to do kogoś innego, czy też naturalną koleją rzeczy opuszczając ten świat. Poczucie krzywdy i straty pcha nas wtedy w objęcia samotności, zaczyna nas otaczać pustka i cisza. Jeśli nie lubimy samych siebie i do tego cisza budzi w nas lęk, będzie to dla nas bardzo trudnym do udźwignięcia przeżyciem.

Porada:
Początkowe zanurzanie się w ciszy, może być niełatwym wyzwaniem. Jeśli przytłoczy Cie natłok myśli lub dopadnie poczucie niepokoju zacznij oddychać przez nos oraz postaraj się zwolnić i wydłużyć wdech i wydech. Możesz zacząć w myślach liczyć oddechy lub wypowiadać opis czynności w trakcie jej wykonywania: „wdech” na wdechu i „wydech” na wydechu – to powinno wystarczająco zająć Twój umysł.  Dzięki temu już po chwili poczujesz się wyciszony i spokojny.

 

filizanka_small Pisząc o ciszy popijałem wyjątkową białą herbatę o łagodnym jaśminowym smaku China Jasmine Dragon Phoenix Pearls

Shinrin-yoku, czyli kąpiel w lesie

Żyjemy w czasach nieustającego pędu i pośpiechu. Nasze otoczenie, technologia i warunki w których funkcjonujemy zmieniają się tak dynamicznie jak nigdy dotąd. Liczba informacji i wiadomości, do których mamy dostęp jest tak potężna, że czasami mamy wręcz wrażenie totalnego przytłoczenia. Nie powinny zatem dziwić dane jakie przedstawił na jednej z konferencji naukowych prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego: 28% Polaków twierdzi, że są zmęczeni, 25% wyczerpani i wykończeni, 16 % jest bardzo zdenerwowanych a 12% odczuwa smutek i zmęczenie. Co jednak zatrważające aż 41% populacji nie próbuje sobie poradzić ze stresem w zdrowy sposób, tylko rozładowuje go paląc papierosy, pijąc alkohol, objadając się i oglądając telewizję.  Efekt takich działań jest prosty do przewidzenia. Długotrwały stres odpowiednio nie odreagowany prowadzi  do depresji lub zaburzeń depresyjnych, na które cierpi ok. 25% populacji a leki antydepresyjne zażywa już milion Polaków i to coraz częściej ludzi młodych.

Rozwój osobisty - las

Idź się wykąp

Wbrew pozorom, nie zapraszam was po prysznic. Proponuję raczej inną formę aktywności, która wcale nie jest forsowna a przynosi genialne wprost efekty.

W latach 80-tych XX wieku dyrektor japońskiej instytucji odpowiedzialnej za tamtejsze lasy chciał zachęcić Japończyków do częstszego ich odwiedzania i wymyślił w tym celu termin shinrin-yoku, który zwykło się tłumaczyć jako wdychanie leśnej atmosfery lub kąpiel w lesie. Z czasem przeprowadzone badania dowiodły, że to co miało być czystym marketingiem jest przy okazji świetnym sposobem na podreperowanie zszarganych nerwów. Okazało się, że 40 minutowy spacer w lesie poprawia badanym nastrój,  daje im poczucie witalności oraz obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu) we krwi. Dodatkowo, taka leśna kąpiel pomaga leczyć depresję, ułatwia głębokie zasypianie, podnosi samopoczucie, redukuje napięcie, złość i zmęczenie. Według japońskich badaczy wystarczy już 20 minutowy spacer po lesie, żeby się zrelaksować.

Kąp się a nie wskakuj pod prysznic

W shinrin-yoku jest ważny bark pośpiechu. Jeśli wpadniemy na 20 minutowy spacer po lesie, cały czas rozmawiając przez komórkę lub słuchając ulubionej muzy na słuchawkach, efektem będzie jedynie spalenie paru kalorii, stres jednak pozostanie. Cały bajer tego rozwiązania kryje się w tym, aby w lesie, tak jak w czasie kąpieli w wannie, zanurzyć się w nim. Nie bez powodu pierwsze tłumaczenie tego japońskiego termin brzmi właśnie „wdychanie leśnej atmosfery”.

Chodzi o to, aby się wyciszyć i odbierać las wszystkimi zmysłami : wsłuchiwać się w szum liści i śpiew ptaków, dotykać kory drzew czując jej fakturę, chłonąć zapachy, które potrafią się zmieniać z każdym krokiem, odbierać strefy bardziej i mniej wilgotnego powietrza, podziwiać różnobarwność traw i poszycia leśnego a nawet wziąć do ręki garść ziemi. Mówiąc najprościej stopić się z lasem i stać się z nim jednością.

Doceń inteligencję lasu

Czasami, nam miastowym i różnej maści korpoludom funkcjonującym na co dzień w szklanych biurowcach i miejskiej dżungli, jest trudno dostrzec urzekające piękno lasu. Jeśli masz z tym problem polecam lekturę książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew”. Odkryje ona bowiem przed tobą świat drzew jakiego nie znałeś.

Okazuje się, że lasy i puszcze to doskonale zorganizowane społeczności i sieci informacyjne pozostające w aktywnej interakcji między sobą. Nie wiem czy jesteś świadomy tego, że drzewa komunikują się ze sobą za pomocą dźwięków. Ich korzenie trzeszczą, a kiedy są to trzaski o częstotliwości 220 herców, inne drzewa wyraźnie na nie reagują. Kierują nawet w stronę gadającego właśnie osobnika swoje wierzchołki.  Korzenie też badają stan gleby i na podstawie tych informacji strefa wzrostu drzewa podejmuje decyzje o dalszym jego zachowaniu.  Drzewa tworzą również społeczności. Umawiają się np. czy kwitną w tym roku, czy też liczba roślinożerców w okolicy jest tak duża, że to nie ma sensu bo zjedzą wszystkie ich owoce.  Kiedy jeden z buków zostanie powalony, pozostałe buki z bezpośredniej jego okolicy podsyłają mu substancje odżywcze.

rozwój osobisty - las

Bajer zaczyna się jednak wtedy, kiedy przyjrzymy się współpracy grzybów z drzewami. Te pierwsze działają jak światłowody. Ich cienkie pasma przenikają glebę i oplatają ją siatką o trudno wyobrażalnej gęstości. Drzewa korzystają z tego rozwiązania i tą drogą właśnie przekazują sobie ogrom informacji.  Grzyby wrastają też w drzewa i świadczą sobie wzajemnie różnego rodzaju korzyści. Czasami też jak pisze Wohlleben podejmują wspólne działania w tandemie: „Jeżeli mimo wszelkiej pomocy robi się zbyt ciasno dla grzyba i drzewa, wówczas grzyb może się chwycić środków radykalnych, jak pokazuje przykład sosny wejmutki i jej partnera Laccaria bicolor, czyli lakówki dwubarwnej. Gdy braknie azotu, lakówka wydziela do gleby śmiertelną truciznę, przez co maleńkie zwierzęta w rodzaju skoczogonków umierają i uwalniają w ten sposób azot zawarty w ich ciałach. W ten sposób stają się mimo woli nawozem dla drzewa i grzyba.”

Według Petera Wohellebena tak dobrze czujemy się  w lesie bo drzewa nieustannie szepczą między sobą a my te szepty odbieramy…

Nadchodzi jesień, to czas intensywnych zmian w lasach. Wszystko zacznie mienić się nowym barwami, jesienne wiatry rozkołyszą gałęzie drzew intensyfikując szum ich liści a jesienne deszcze ożywią glebę. Tych ostatnich zresztą nie należy się obawiać. Odpowiednie ubranie i nieprzemakalna kurtka lub parasol ochronią nas przed wodą. Koniecznie idźcie w taką pogodę do lasu, bo w czasie deszczu las nie szepcze, on wtedy głośno gada 🙂

filizanka_small Ten tekst pisałem z kubkiem przepysznej czarnej herbaty z dodatkiem malin, jagód i poziomkowego aromatu Owoce leśne – poziomka.

Inspiracją do tego tekstu były dwa artykuły:
„Grasz o zdrowie? Graj w zielone?” Łukasz Długowski, Newsweek PSYCHOLOGIA 2/2016
„Ile człowieka w drzewie?” Marcin Fabjański, Coaching nr 5/2016

Za ile się sprzedajesz?

Pewne zdarzyło Wam się słyszeć o ludziach, którzy w trakcie porządków na strychu, w piwnicy lub gdzieś w jakiś szpargałach znajdowali stary obraz, którego chcieli się pozbyć i sprzedawali go za niewielką cenę komuś innemu. Następnie okazywało się, że „stary obrazek” był de facto dziełem znanego malarza i ten który kupił go za parę złoty lub dolarów, w jednej chwili stawał się dzięki niemu milionerem. Ciekaw jestem, co w takiej sytuacji myślicie o tym, który go sprzedał? Pechowiec, nieudacznik, czy frajer…

rozwój osobisty - zasoby

Choć łatwe ocenianie innych, gdy nie znamy ich całego życia, nie jest czymś pochlebnym, to jak byśmy nie postępowali i tak wszyscy postrzegamy to zdarzenie w kontekście wielkiej straty. Niejednokrotnie również współczujemy temu, którego to dotknęło. Gdyby natomiast przydarzyło się to nam, pewnie bylibyśmy wściekli i potwornie sfrustrowani.

Czy pozbywasz się za „grosze” najcenniejszych zasobów?

Często, kiedy pytamy ludzi czego chcieliby mieć więcej, niemal automatycznie odpowiadają: „pieniędzy”. Tak, jeśli tylko nie jesteś ascetą i nie zdecydowałeś się żyć gdzieś w górach Tybetu, jedynie medytując i czerpiąc siłę do życia z promieni słonecznych lub nie zaszyłeś się w dzikiej i głuchej dżungli, to pieniądze są ważne i bardzo potrzebne. Mają jednak tę dobrą właściwość, że można je zarabiać i pomnażać. Można je też oczywiście stracić, ale jak pokazują kariery biznesmenów, którzy teraz święcą tryumfy, a wcześniej zaliczyli bankructwo, można też tę stratę odrobić i to jeszcze z nawiązką.

Są jednak w naszym życiu, trzy bardzo ważne zasoby, których strata jest nie do odrobienia. Z tego też powodu powinniśmy zwracać na nie szczególną uwagę i wysoko je cenić. Są nimi: czas, zdrowie i energia.

Czas

Choć jego upływ możemy łatwo mierzyć przy pomocy zegarków, to często mimo świadomości jego przemijania zamiast żyć „tu i teraz” uciekamy we wspomnienia i przeszłość, albo też snujemy rozmyślania o przyszłości. Kiedy wracamy wreszcie do dnia dzisiejszego jesteśmy nagle zaskoczeni, tym ile tego dnia już ubyło i jak mało zrobiliśmy.

rozwój osobisty - czas

Wiele spraw w swoim życiu odkładamy też na później, bo iluzorycznie wierzymy, że kiedyś nagle znajdziemy na nie czas. Bywa tak np. ze spotkaniami ze znajomymi i dopiero kiedy nadejdzie niespodziewanie  informacja, że któregoś z nich już nie ma wśród nas, wtedy najczęściej jesteśmy zszokowani i twierdzimy, że przecież tyle razy, chcieliśmy się już z nim umówić.

Zdrowie

Wielu z nas uważa, że ma jeszcze czas aby o nie zadbać. Póki co, wszelkie bóle i dolegliwości znosimy środkami przeciwbólowymi, zapominając że one nie leczą a jedynie przytłumiają sygnał ostrzegawczy z organizmu jakim jest ból. Wiemy, że alkohol jest trucizną i powinniśmy go unikać, ale przecież tak fajnie poprawia humor i chwilowo przykrywa problemy. Wiemy, że powinniśmy jeść zdrowo i dbać o dostarczanie organizmowi wszelkich witamin i mikroelementów, ale przecież łatwiej jest jeść fast food’y i dla zabicia wyrzutów sumienia łykać suplementy.

rozwój osobisty - zdrowie

Dopiero kiedy organizm już nie daje rady i nagle lądujemy na pogotowiu, otrzymujemy zatrważające wyniki testów lub łapie nas tak silny ból, że polopiryna, paracetamol czy inny ibuprom nie są w stanie go uśmierzyć – orientujemy się, iż nasze zdrowie jest w ruinie. Niestety, często bywa wtedy już za późno. Dla przykładu, wątroba wystawiona na działanie różnego rodzaju toksyn oraz otłuszczenie nie jest unerwiona, zatem nie boli. Kiedy już spowoduje widoczne problemy zdrowotne, często ze względu na jej zniszczenie jedynym wyjściem jest jej przeszczep od innego dawcy.

Energia

Jakże jest to niedoceniany zasób. Co więcej, w niektórych kręgach wycieńczenie z przepracowania lub przeimprezowania uchodzi wręcz za powód do chwały. Znam też takie osoby, które mierzą swoją wartość w firmie liczbą zaległych dni urlopowych z poprzednich lat. Tymczasem Wojciech Eichelberger na swoich szkoleniach i warsztatach przekonuje, że mamy tak naprawdę dwa rodzaje energii: dobową i życiową.

rozwój osobisty - energia

Jeżeli danego dnia przegniemy z przepracowaniem lub inną aktywnością możemy całkowicie wyczerpać jej odnawialną, dobową porcję. Wtedy też zaczynamy korzystać z energii życiowej, która jest zasobem nieodnawialnym. Oznacza, to tylko tyle, że ile energii życiowej zużyjemy o tyle skrócimy sobie życie.  Powstaje zatem pytanie, czy nie oddajemy jej zbyt łatwo, za zbyt mało ważne sprawy i czy za parę lat nie poczujemy się jak znalazca „starego obrazka”, który pozbył się go za grosze.

filizanka_small Tekst powstał w towarzystwie bardzo aromatycznej herbaty Lawendowy Earl Grey

Wiosenny reset – zaktualizuj swoje życie

Kilka dni temu przyszła kalendarzowa wiosna, zapowiadając czas przebudzenia i generalnej odnowy. Na krzewach i drzewach pojawiają się nowe pąki, ziarna niedługo zaczną kiełkować a to, co zapadło w sen zimowy przebudzi się lub zdążyło już to uczynić. Co by się nie działo, z dużym prawdopodobieństwem zetkną się z odmienną sytuacją i warunkami niż te przed nadejściem zimy i będę musiały sobie z tym jakoś poradzić, czyli inaczej mówiąc dostosować do bieżącej sytuacji.

Rozwój osobisty - odnowa

Do sytuacji, która ulega dynamicznym zmianom dopasowuje się nie tylko przyroda. Również nasze smartfony, komputery i wszystkie inne urządzeni podłączone do sieci co rusz wgrywają i instalują aktualizacje – a to nowy system operacyjny, a to nowa baza wirusów do systemu antywirusowego, a to aktualizacja jakiś sterowników. Przyglądając się temu wszystkiemu zadałem sobie pytanie: kiedy aktualizujemy się my – ludzie?

Z całą pewnością robimy to trafiając w życiu na jakieś traumatyczne sytuacje. Często mamy wtedy do czynienia z tak wysokim stresem, że następuje chwilowe przeciążenie naszego systemu (mózg, układ nerwowy) i nasz organizm przechodzi coś w rodzaju całkowitego resetu. Kiedy „podłącza się ponownie” do życia wiele z dotychczasowych zwyczajów, poglądów a czasami i całe podejście do świata ulega zmianie i przeobrażeniu.

Niejednokrotnie takim zwrotnym momentem bywają też dalekie podróże, kiedy dotykamy innych kultur i stylów życia, w których przez jakiś czas musimy funkcjonować. Świetnie ujęła to w swoim facebook’owym wpisie moja przyjaciółka opisując swoją „podróż życia”: „Indie mogą stanowić skuteczną terapię, Jedziesz na pół roku do Indii, albo nauczysz się uważności, akceptacji, spokoju i po prostu luzu, albo zwariujesz od hałasu, brudu, bardzo odmiennych zwyczajów.” ( polecam cały jej wpis wraz z fascynującą fotorelacją tutaj)

Co jednak zrobić, kiedy nie mamy do czynienie z traumatycznym przeżyciem, a perspektywa dalekiego wyjazdu jest odległa. Wbrew pozorom rozwiązanie jest całkiem proste – potrzebujemy się jedynie zatrzymać i pobyć sami ze sobą przez dłuższą chwilę. Warunek jest jeden, nie zagłuszajmy bycia ze sobą muzyką, włączonym telewizorem czy innymi rzeczami odciągającymi naszą uwagę. Spędzenie dłuższej chwili z samym sobą w ciszy i bez zbędnych rozpraszaczy, już dla niektórych z nas może być ekstremalnym przeżyciem. Jeśli jednak masz ochotę na nieco głębsze doświadczenie proponuję skorzystać z poniższej propozycji:

  • Usiądź albo połóż się na podłodze (możesz to zrobić na kocu aby nie było za twardo). Już samo to, że obserwujemy otoczenie z poziomu podłogi, dla większości dorosłych będzie ciekawym doświadczeniem. Sprawdź jak się czujesz będąc tak nisko .Czy to komfortowy poziom dla Ciebie? Czy siedząc lub leżąc na podłodze czujesz się nieswojo, a jeśli tak to zastanów się dlaczego?
  • Kiedy już się oswoisz z przebywaniem na podłodze zamknij oczy i weź kilka głębokich oddechów. Obserwuj oddech – jak powietrze wpływa do Twojego ciała i jak się po nim rozchodzi. Jeżeli czujesz gdzieś w ciele ból albo napięcie postaraj się w wyobraźni skierować oddech w to miejsce. Postaraj się wydłużyć swój wdech i wydech…
  • Kiedy już się wyciszysz i nawiążesz lepszy kontakt z samym sobą. Tym prawdziwym – a nie pędzącym w pośpiechu przez życie – odpowiedź sobie szczerze na cztery poniższe pytania:
  1. Kim jesteś?
  2. Co nadaje sens Twojemu życiu? Co jest w nim największą wartością?
  3. Jak w trzech zdaniach podsumowałbyś swoje dotychczasowe życie?
  4. W co najwięcej zainwestowałeś w swoim życiu (czasu, energii, uwagi, emocji) i z jakim efektem?

Ciekaw jestem jak się będziesz czuł z odpowiedziami, które uzyskałeś. Czy obudzą one w Tobie poczucie zadowolenia i satysfakcji z życia które masz, czy też popchną Cie do jakiś zmian. Jak by nie było, taka chwila refleksji bywa bardzo przydatna i wyrywa nas z codziennego działania na „autopilocie”. Niech to będzie Twój wiosenny reset, który pozwoli Ci zweryfikować czy ta drogą, która podążasz jest tą właściwą, czy też idziesz nią tylko dlatego, że kiedyś na nią wkroczyłeś…

filizanka_small pisałem ten tekst popijając aromatyczny Earl Grey Lawendowy 

Kąpiel energetyzująca

Obecna zmienność aury, wahania ciśnienia i początek przechodzenia ze „stanu” zimowego w wiosenny bywają niezłym wyzwaniem dla naszego organizmu. Często chodzimy jak zombie, brakuje nam energii, dobrego nastroju i pozytywnej wizji przyszłości. U niektórych moich znajomych obserwuję spadek formy psychicznej, momentami zahaczający wręcz o stany lekko depresyjne.  Jedni twierdzą, że to efekt braku dostępu do ożywczych słonecznych promieni, inni że to konsekwencja wychylania niezliczonych kubków kawy, których zadaniem jest dodać nam energetycznego kopa w te szare i mało optymistyczne dni.

Rozwój osobisty - Life factory - magnezowa kąpiel

Nie ma co ukrywać, i mnie się zdarzył chwilowy okres energetycznej niemocy poprzedzony tygodniowym zmaganiem się z grypą i sporą dawką stresu. Brakowało mi zupełnie siły, a cała sytuacja stawała się irytująca. Było tak do momentu, kiedy na jednych z zajęć jogi zabrakło mi energii do wykonania niemal połowy ćwiczeń. To był punkt przełomowy, po powrocie do domu przypomniałem sobie o urodzinowym prezencie od przyjaciółki – była nim sól magnezowa, której używa się do kąpieli. Okazuje się bowiem, że nasz organizm wcale nie wchłania za dobrze magnezu przez układ pokarmowy, zatem te wszystkie suplementy magnezu, które łykamy niekoniecznie przynoszą oczekiwane skutki. Jeśli do tego dołożymy kawę, która skutecznie wypłukuje z nas magnez i stres, który nas go pozbawia uzyskujemy obraz sporego niedoboru tego ważnego pierwiastka w naszym organizmie. Magnez pełni na tyle istotną rolę w naszym  funkcjonowaniu i  rozwoju, że bywa wręcz nazywany „pierwiastkiem życia”.

Niewiele się zastanawiając wsypałem dwie szklanki tej soli do wanny i wlałem gorącą wodę. Dla mnie osobiście, mega energetycznej i ruchliwej osoby wysiedzenie 25 minut w gorącej wannie to wyzwanie, ale wytrzymałem 😉 Co ważne, w czasie takiej kąpieli nie używamy mydła i innych kosmetyków. Kąpiel mocno mnie rozgrzała i spowodowała, że poczułem się jeszcze bardziej zmęczony i senny. Stąd rada, aby tego typu magnezowe moczenie organizować sobie tuż przed snem.  Kiedy obudziłem się następnego dnia, w pierwszej chwili nie zauważyłem żadnej różnicy. Wystarczyła jednak poranna droga do pracy, abym już w jej trakcie zaczął tryskać nowymi pomysłami i planami na nadchodzący dzień. Minęła dobra chwila – zanim pochłonięty wizją działania – zorientowałem się, że wróciłem do mojego typowego mega energetycznego stanu – kąpiel magnezowa zdziałała swoje.

Rozwój osobisty - Life factory - sól magnezowa

Jeżeli macie ochotę na takie energetyczne moczenie  wystarczy kupić sześciowodny chlorek magnezu MgCl2 x 6H2O. Znajdziecie go w internecie oraz niektórych sklepach z ekokosmetykami lub zdrową żywnością. Ceny za kilogram zaczynają się od ok. 13 PLN, a takie opakowanie wystarczy na dwie kąpiele. Ponieważ sam na sobie przetestowałem działanie kąpieli magnezowych zdecydowanie polecam tą inwestycję. Szczególnie teraz w okresie nadchodzącego przesilenia wiosennego.

filizanka_small tekst powstał w towarzystwie energetycznej i aromatycznej  Yogi  Tea – GREEN ENERGY

Kwaśny łyk o poranku…

Mamy wiosnę, która coraz silniej próbuje przebić się i zadomowić w naszej codziennej pogodzie. Wraz z nadejściem większej liczby słonecznych dni stajemy się aktywniejsi i myślimy o otrząśnięciu z zimowego odrętwienia.  Przyroda budzi się do życia i zaczyna rozkwitać. Również u nas pojawia się motywacja do zadbania o swoje ciało, stąd wysyp osób rozpoczynających różnego rodzaju diety i oczyszczania z toksyn. Nie będę się tutaj rozpisywał o technikaliach tych działań, ale chciałbym zaproponować jeden prosty sposób, który może istotnie poprawić nasze zdrowie.

Jest nim szklanka ciepłej wody z sokiem z połówki cytryny lub limonki i łyżki miodu pita na czczo na 20 minut przed porannym posiłkiem. Wspomaga ona metabolizm, oczyszcza organizm i poprawia odporność. Ważne jednak aby zwrócić uwagę na trzy elementy  – ciepła woda (nie gorąca), pita na czczo i chwilę przed (20 minut) pierwszym posiłkiem.

Rozwój osobisty - Life factory - cytryna z wodą

Co Ci ta szklanka robi?

  • wzmacnia odporność
  • wspomaga trawienie
  • oczyszcza jelita z resztek pokarmów z poprzedniego dnia
  • pomaga w problemach żołądkowych (zgaga, wzdęcia, zaparcia i nudności)
  • działa moczopędnie
  • stymuluje mózg i system nerwowy
  • rozluźnia i relaksuje
  • pomaga w problemach ze skórą
  • odświeża oddech
  • pomaga zrzucić zbędne kilogramy