InspiRacje#2 – Codzienność

„Żyjesz normalnie, każdego dnia przesuwasz budzik o kolejny, upragniony kwadrans snu. Telefon to pierwsza rzecz, jaką bierzesz rano do ręki, w ciągu dnia sięgniesz po niego jeszcze kilkadziesiąt razy. O naładowanie baterii często dbasz bardziej niż o leżącą obok ciebie osobę. Ten mały diabeł prawie nie milknie. Wibrują sms-y, mms-y, przypomnienia, maile, o… znów ktoś dzwoni, jesteś na prawdziwym onlinie, blisko spraw i ludzi. Nie czujesz się bardziej zagubiony, samotny i nieporadny, wręcz przerażony niż w chwili, gdy uświadomisz sobie, że go zgubiłeś, zapomniałeś albo że ci go ukradli. Nie wyobrażasz sobie początku dnia bez sprawdzenia kilku portali, odwiedzin wirtualnych znajomych, napchania sobie głowy wiadomościami, które i tak nie mają dla ciebie żadnego znaczenia. Żadnego wpływu na twoje życie. Ale jak bez tego zaspokoisz przemożną chęć bycia częścią świata? Ta wiedza daje złudne poczucie kontroli. Wmawiamy sobie, że to czyni nas kosmopolitami. Uczestniczenie w tym pseudoinformacyjnym krwiobiegu uspokaja. Dbamy przecież o losy świata, rozwiązujemy jego problemy, zabieramy głos w ważkich kwestiach, raz po raz stajemy po czyjejś stronie, czujemy się ważni, oceniamy. Zajmuje to nas i odciąga od naszych prawdziwych spraw, oddala od ludzi, zabiera czas, który powinniśmy z nimi spędzić. Często słyszę „ja po prostu lubię wiedzieć, co się dziej na świecie”. To wyrusz w podróż dookoła domu i przekonaj się o tym, będziesz zaskoczony.

Rowój osobisty - codzienność

W locie łapiesz opakowaną w plastik kanapkę, wielkimi łykami pochłaniasz „prawdziwą brazylijską” kawę z reklamy, koniecznie z dietetyczną śmietanką. Żyjemy przecież zdrowo. Po krótkim rajdzie slalomem między innymi autami, ze zmarszczonym czołem, po „nauczeniu dobrych manier” innych kierowców i kilku niekoniecznie przyjaznych gestach wreszcie docieramy. Stop. Trzask drzwi, pik alarmu i gotowe. Prawie niewidocznym skinieniem głowy wspaniałomyślnie pozdrawiasz zmęczoną jak nasza, smutną twarz współpasażerki windy a w duchu myślisz: „Mogłaby wsiadać szybciej, po co jedzie windą na pierwsze piętro”. Tak oto rozpoczął się kolejny dzień życiowej diety, fast foods bez wartości ożywczych. Wysoko przetworzona strawa duchowa napchana ścinkami gazet, powleczona wonią drogich perfum. Klik i internet działa, jestem onlione, znowu się udało…”*

A jak wygląda Twój dzień?
——————————
Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata* Są takie książki, po przeczytaniu których aż mnie nosi. Jestem naładowany energią świeżego spojrzenia lub ukontentowany faktem, że ktoś postrzega świat podobnie do mnie.  Tak też się czułem po przeczytaniu książki Kacpra Godyckiego-Ćwirko „Sprzedaj lodówkę i jedź dookoła świata.”, z której powyższy cytat pochodzi i którą gorąco Wam polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *