Czego uczy mnie joga cz. II – nie żyj na pamięć…

Początek zajęć, wszyscy już siedzą w ciszy na swoich matach i starają się wewnętrznie wyciszyć. W powietrzu delikatnie ćmi relaksująca muzyka i unosi się woń kadzidła. W tle słychać głos nauczycielki o koncentracji na oddechu i wyrównaniu wdechu i wydechu… „Poczujcie swoje ciało, jak się dzisiaj czuje. Czy coś Was boli, coś się napina – skierujcie w to miejsce oddech aby się rozluźniło. Przeskanujcie swoje ciało i pamiętajcie aby nie ćwiczyć na pamięć. To, że ostatnio wyszła Wam jakaś pozycja lub w skłonie dosięgnęliście jakiegoś miejsca nie znaczy wcale, że i dzisiaj musi się tak zdarzyć. Ćwicząc na pamięć, przestajecie słuchać swojego ciała i łatwo wtedy o kontuzję”.

Rozwój osobisty - Life factory - joga

Kiedy usłyszałem o niećwiczeniu na pamięć i nie napinaniu się na to aby powtórzyć wynik z ostatniego spotkania dotarło do mnie, że ta mądra rada stoi w sprzeczności ze wszystkim tym czego mnie uczono. W szkole podstawowej jak osiągnąłem jakiś wynik w biegu, to przy kolejnym teście sprawnościowym wynik gorszy oznaczał porażkę. Jak z jakiegoś przedmiotu miałem czwórkę na półrocze, to trója ze sprawdzianu była tragedią. Tak wychowany i nauczony społecznych oczekiwań, za każdym razem kiedy zrobiłem coś nie tak dobrze jak poprzednio czułem się winny i zastanawiałem się co się złego ze mną stało. Nigdy wcześniej nie pomyślałem o tym, czy ten dzień jest tak samo dobry jak tamten, w którym miałem lepszy rezultat. Zawsze porównywałem ze sobą jedynie wyniki a nie dni.

Gubi nas życie na pamięć. Pędzimy samochodami po ulicach, bo ostatnio dojechaliśmy tą drogą do celu w 10 minut, a że to był wieczór i puste drogi a teraz jest dzień i pełno samochodów to nie jest ważne, ważne aby zmieścić się w tych 10 minutach. Czemu nie wyszliśmy wcześniej z domu, czemu choć wiemy, że jesteśmy zmęczeni nie wzięliśmy poprawki na to, że mamy dzisiaj gorszy refleks, czy faktycznie musimy zmieścić się w tym czasie co ostatnio? – pytania te pojawią się najczęściej dopiero wtedy kiedy mamy wypadek. Gnamy, biegniemy przez życie nie zważając na to czy nas coś boli, czy ciało ostrzega – ważne aby odhaczyć kolejne pozycje z listy spraw do załatwienia… i aby nie zrobić tego gorzej niż ostatnio.

Od pamiętnej lekcji jogi zmieniłem swoje postępowanie. Kiedy rano wstaję i w pośpiechu szykowania się do pracy wskakuję pod prysznic na chwilę zwalniam i staram się poczuć to jak się czuję. Kiedy trzeba wykreślam zadania z listy na dany dzień i przenoszę je na inny, kiedy z barku czasu zmęczony ćwiczę z hantlami pod koniec dnia pozwalam sobie na mniejszą liczbę powtórzeń. Kiedy śpię krótko w nocy, nie szkoda mi czasu na regeneracyjną, krótką drzemkę po południu. Raz na jakiś czas w biegu dnia zatrzymuję się na moment i słucham siebie, skutkiem czego zacząłem zauważać jak często w ciągu dnia mam napięty kark i szyję, jak nieświadomie zaciskam mocno żuchwę. Uspokajam się wtedy na moment, biorę kilka spokojnych, długich oddechów i rozkoszuje poczuciem spływającego ze mnie napięcia. Generalnie jeszcze bardziej siebie lubię, jestem spokojniejszy i wyciszony a mimo to moi znajomi wciąż się dziwią jakim cudem robię tak wiele rzeczy….

Ten tekst dedykuję znajomemu, który pomimo dużego zmęczenia i osłabienia organizmu poszedł biegać, bo miał jogging w planie dnia. Niestety, nie dobiegł do celu a z trasy zabrała go karetka…

filizanka_small  przy pisaniu tego tekstu towarzyszyła mi  ajurwedyjska herbata łącząca w sobie 18 ziół, kwiatów i przypraw z urzekającym dodatkiem kwiatu żeńszenia GINSENG FLOWER

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *