Archiwa tagu: czas

Czas czy pieniądze – co wybierasz?

To odwieczny dylemat rozwiniętych społeczeństw, w których jedna grupa osób koncentruje się na zarabianiu pieniędzy i dobrach materialnych, kosztem wolnego czasu, zaniku relacji z innymi ludźmi i zaprzestania odkrywania przyjemnych doświadczeń. Podczas, gdy grupa druga stawia właśnie na wolny czas, relacje z ludźmi i przyjemne doświadczenia godząc się z tym, że z tego powodu ma mniej pieniędzy.

rozwój osobisty - kwestia wyboru

Zespół psychologów z University of British Colambia w Kanadzie postanowił się przyjrzeć obu podejściom do życia i sprawdzić co jest lepsze dla naszego dobrostanu. W badaniu uczestniczyło ponad  4000 osób, które zadeklarowały: czy wolą pracować krócej, mieć mniej pieniędzy, ale więcej czasu dla siebie, czy też pracować więcej godzin i dysponować większymi pieniędzmi. Oprócz złożonej deklaracji, wszyscy uczestnicy badania wypełnili jeszcze kwestionariusz obecnego stanu.

Wyniki pokazały, że Ci nastawieni na większe pieniądze są mniej szczęśliwi od tych, którzy stawiają na więcej wolnego czasu. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że Ci mniej zapracowani mają czas na cieszenie się życiem i czerpanie radości z podejmowanych działań.

Nie działaj pochopnie

Przeczytawszy powyższe, można by sądzić, że nie zostaje nic innego jak rzucić robotę i oddać się przyjemnemu spędzaniu czasu. Pamiętaj jednak, że aby ten wolny czas spędzać przyjemnie jakieś pieniądze musisz zarabiać. Nie odczujesz bowiem przyjemności z życia, jeśli nie będziesz miał co jeść lub gdzie mieszkać. Warto zatem usiąść i obliczyć potrzebne minimum zarobków, które pozwolą Ci żyć na akceptowalnym dla Ciebie poziomie. Może się okazać, że będziesz mógł przejść na ¾ etatu albo zmienić obecną pracę na taką, w której nikt nie będzie od Ciebie wymagał pracy po godzinach lub zarywania weekendów.

rozwój osobisty - czas

Pod żadnym pozorem nie porzucaj jednak pracy całkowicie. Wolny czas dla siebie jest bardzo przyjemny, tak samo jak spotkania z przyjaciółmi, ale wcześniej czy później poczujesz potrzebę bycia użytecznym i przydatnym a to właśnie zapewnia praca, którą wykonujesz.

Nie obawiaj się też okresów, kiedy pracujesz intensywniej i w dodatkowych godzinach, jeśli tylko to służy określonemu celowi i będzie jasno ograniczone w czasie. Kiedy zarabiasz na wkład własny do kredytu na mieszkanie, albo zbierasz na wymarzony wyjazd w dalekie kraje to czas poświęcony na wytężoną pracę możesz potraktować jako czasową inwestycję, którą potem odbierzesz z nawiązką rozkoszując się czasem wolnym we własnym lokum lub eksplorując dalekie kraje.

Nikt bowiem nie powiedział, że musisz zachowywać odpowiednią równowagę między pracą a czasem wolnym każdego dnia, lub w ramach tygodnia. Może być i tak, że bilans ten wyrównasz dopiero w ciągu kilku miesięcy. Jeśli jednak wyrównanie to planujesz w latach, powinna rozbłysnąć w Twojej głowie ostrzegawcza lampka, bo inaczej skończysz jak wielu tych, którzy chcieli odpocząć i rozkoszować się życiem na emeryturze. Problem jednak w tym, że albo jej nie dożyli, albo na radość życia nie pozwolił im zły stan zdrowia.

„Magia” pieniądza

Pieniądze potrafią dawać poczucie władzy, bezpieczeństwa i beztroskiego życia. Poczuciem dumy napawają wielkie domy, wypasione samochody i wystawne kolacje w drogich restauracjach. Czystą przyjemnością bywają wizyty w drogich centrach odnowy, gdzie kilka osób zajmuje się specjalnie nami dbając o nasze dobre samopoczucie i doskonały wygląd.

Zanurzając się w tym świecie luksusu i przepychu łatwo zagubić perspektywę i zapomnieć, że te wszystkie dobra materialne z czasem ulegają degradacji i że trzeba o nie nieustannie dbać. Remont wielkiej willi jest znacznie droższy niż mieszkania, serwis wypasionych samochodów kosztuje znacznie więcej niż tańszych modeli. Jakby tego było mało, ktoś musi zadbać o ogród wokół willi i wysprzątać wielkie przestrzenie jej wnętrz. Potrzebujemy zatem ogrodnika, sprzątaczki i jeszcze wielu innych fachowców, którzy zajmą się naszymi dobrami materialnymi. Pewnie część prac moglibyśmy wykonać  sami, ale nie mamy na to czasu, bo musimy dużo pracować, aby na to wszystko zarobić.

rozwój osobisty - pieniądze

W ten sposób ujawnia się „magia pieniądza”, która mamiąc nas poczuciem władzy zarazem czyni nas swoimi niewolnikami. Wielkie pieniądze wymagają bowiem jeszcze większych pieniędzy, aby utrzymać swoją pozycję. Zasadniczo nie różnią się niczym od narkotyków – uzależniają i z czasem potrzeba ich więcej i więcej, aby odczuć skutek ich działania.

Każdy ma swoją drogę…

Którą drogę przez życie wybierzesz jest Twoją decyzją. Każda z nich ma swoje dobre i złe oblicza. To, z którymi z nich będziesz miał do czynienia zależy od Twoich wyborów i decyzji. Pamiętaj jednak, że zawsze możesz zmieniać swoje priorytety i  wybory. Jednocześnie możesz iść tylko jedną drogą, ale nikt nie powiedział, że ciągle musisz trzymać się tej samej 😉

rozwój osobisty - kwestia wyboru

filizanka_small  Energii do pisania dodawała mi wzmacniająca, stymulująca i inspirująca herbata YOGI TEA® – Radość Życia – HEARTWARMING

Za ile się sprzedajesz?

Pewne zdarzyło Wam się słyszeć o ludziach, którzy w trakcie porządków na strychu, w piwnicy lub gdzieś w jakiś szpargałach znajdowali stary obraz, którego chcieli się pozbyć i sprzedawali go za niewielką cenę komuś innemu. Następnie okazywało się, że „stary obrazek” był de facto dziełem znanego malarza i ten który kupił go za parę złoty lub dolarów, w jednej chwili stawał się dzięki niemu milionerem. Ciekaw jestem, co w takiej sytuacji myślicie o tym, który go sprzedał? Pechowiec, nieudacznik, czy frajer…

rozwój osobisty - zasoby

Choć łatwe ocenianie innych, gdy nie znamy ich całego życia, nie jest czymś pochlebnym, to jak byśmy nie postępowali i tak wszyscy postrzegamy to zdarzenie w kontekście wielkiej straty. Niejednokrotnie również współczujemy temu, którego to dotknęło. Gdyby natomiast przydarzyło się to nam, pewnie bylibyśmy wściekli i potwornie sfrustrowani.

Czy pozbywasz się za „grosze” najcenniejszych zasobów?

Często, kiedy pytamy ludzi czego chcieliby mieć więcej, niemal automatycznie odpowiadają: „pieniędzy”. Tak, jeśli tylko nie jesteś ascetą i nie zdecydowałeś się żyć gdzieś w górach Tybetu, jedynie medytując i czerpiąc siłę do życia z promieni słonecznych lub nie zaszyłeś się w dzikiej i głuchej dżungli, to pieniądze są ważne i bardzo potrzebne. Mają jednak tę dobrą właściwość, że można je zarabiać i pomnażać. Można je też oczywiście stracić, ale jak pokazują kariery biznesmenów, którzy teraz święcą tryumfy, a wcześniej zaliczyli bankructwo, można też tę stratę odrobić i to jeszcze z nawiązką.

Są jednak w naszym życiu, trzy bardzo ważne zasoby, których strata jest nie do odrobienia. Z tego też powodu powinniśmy zwracać na nie szczególną uwagę i wysoko je cenić. Są nimi: czas, zdrowie i energia.

Czas

Choć jego upływ możemy łatwo mierzyć przy pomocy zegarków, to często mimo świadomości jego przemijania zamiast żyć „tu i teraz” uciekamy we wspomnienia i przeszłość, albo też snujemy rozmyślania o przyszłości. Kiedy wracamy wreszcie do dnia dzisiejszego jesteśmy nagle zaskoczeni, tym ile tego dnia już ubyło i jak mało zrobiliśmy.

rozwój osobisty - czas

Wiele spraw w swoim życiu odkładamy też na później, bo iluzorycznie wierzymy, że kiedyś nagle znajdziemy na nie czas. Bywa tak np. ze spotkaniami ze znajomymi i dopiero kiedy nadejdzie niespodziewanie  informacja, że któregoś z nich już nie ma wśród nas, wtedy najczęściej jesteśmy zszokowani i twierdzimy, że przecież tyle razy, chcieliśmy się już z nim umówić.

Zdrowie

Wielu z nas uważa, że ma jeszcze czas aby o nie zadbać. Póki co, wszelkie bóle i dolegliwości znosimy środkami przeciwbólowymi, zapominając że one nie leczą a jedynie przytłumiają sygnał ostrzegawczy z organizmu jakim jest ból. Wiemy, że alkohol jest trucizną i powinniśmy go unikać, ale przecież tak fajnie poprawia humor i chwilowo przykrywa problemy. Wiemy, że powinniśmy jeść zdrowo i dbać o dostarczanie organizmowi wszelkich witamin i mikroelementów, ale przecież łatwiej jest jeść fast food’y i dla zabicia wyrzutów sumienia łykać suplementy.

rozwój osobisty - zdrowie

Dopiero kiedy organizm już nie daje rady i nagle lądujemy na pogotowiu, otrzymujemy zatrważające wyniki testów lub łapie nas tak silny ból, że polopiryna, paracetamol czy inny ibuprom nie są w stanie go uśmierzyć – orientujemy się, iż nasze zdrowie jest w ruinie. Niestety, często bywa wtedy już za późno. Dla przykładu, wątroba wystawiona na działanie różnego rodzaju toksyn oraz otłuszczenie nie jest unerwiona, zatem nie boli. Kiedy już spowoduje widoczne problemy zdrowotne, często ze względu na jej zniszczenie jedynym wyjściem jest jej przeszczep od innego dawcy.

Energia

Jakże jest to niedoceniany zasób. Co więcej, w niektórych kręgach wycieńczenie z przepracowania lub przeimprezowania uchodzi wręcz za powód do chwały. Znam też takie osoby, które mierzą swoją wartość w firmie liczbą zaległych dni urlopowych z poprzednich lat. Tymczasem Wojciech Eichelberger na swoich szkoleniach i warsztatach przekonuje, że mamy tak naprawdę dwa rodzaje energii: dobową i życiową.

rozwój osobisty - energia

Jeżeli danego dnia przegniemy z przepracowaniem lub inną aktywnością możemy całkowicie wyczerpać jej odnawialną, dobową porcję. Wtedy też zaczynamy korzystać z energii życiowej, która jest zasobem nieodnawialnym. Oznacza, to tylko tyle, że ile energii życiowej zużyjemy o tyle skrócimy sobie życie.  Powstaje zatem pytanie, czy nie oddajemy jej zbyt łatwo, za zbyt mało ważne sprawy i czy za parę lat nie poczujemy się jak znalazca „starego obrazka”, który pozbył się go za grosze.

filizanka_small Tekst powstał w towarzystwie bardzo aromatycznej herbaty Lawendowy Earl Grey

Czas nie mieszka w zegarku

Czas, to jeden z najcenniejszych skarbów w naszym życiu, który zwykliśmy trwonić, gubić albo pozwalać mu na to, aby nam uciekał. Choć jest szczegółowo podzielony na dni, godziny, minuty i sekundy, które niezmiennie trwają tyle samo – my wierzymy, iż jest on rozciągliwy jak guma. Wciąż próbujemy upchać w tym samym czasie coraz więcej zadań , czynności i spotkań z innymi.  Doprowadzamy do sytuacji, w której nie starcza nam czasu na wszystko i tym  sposobem zamiast koncentrować się na samym życiu koncentrujemy się wyłącznie na pogoni za czasem.

czas

Strażnicy czasu

W starej dzielnicy Gdańska o nazwie Wrzeszcz mieści się niewielki salon fryzjerski przeznaczony dla mężczyzn. Miły, klimatyczny i z fajną ekipą. Jak wiele nowo otwartych salonów ma wypasione fotele i świetny wystrój wnętrz. Ma jednak jeszcze coś specjalnego… sobotni walk-in days. W dni robocze umawiasz się na wizytę o konkretnej godzinie natomiast, kiedy masz ochotę wpaść do chłopaków w sobotę musisz nastawić się na przesiadywanie w kolejce. Jednak nie przesiaduje się w niej, dla samego przesiadywania, tylko ten czas służy temu, aby poznawać się i integrować z innymi klientami – to swoisty obyczaj tego miejsca.

„Przyjmujemy zapisy telefoniczne od poniedziałku do piątku NATOMIAST w soboty zapraszamy na walk-in days od 9:00-16:00 (lub do ostatniego klienta). Wchodzisz, siadasz, zamawiasz drinka i czekasz na swoją kolej. Liczymy na to, że klienci będą mogli się zintegrować i wymienić spostrzeżeniami lub czymkolwiek tam chcą :-)” – wpis z profilu The Barbers na Facebook’u

Z punktu widzenia zegarka, taka sobotnia wizyta w salonie to strata czasu. Zamiast wejść do fryzjera o konkretnej godzinie, usiąść na kilkanaście minut i już mieć temat z głowy (i to dosownie), będziesz musiał siedzieć i czekać. Mimo to, soboty cieszą się tam niesłabnącym wzięciem. Czy korzystają z nich „czasowi utracjusze” lub desperaci, którym nie udało się wyrwać kilkunastu minut na strzyżenie w tygodniu – zdecydowanie nie.  W soboty przychodzą Ci, którzy chcą złapać oddech w nieustannym biegu przez  życie, pozbyć się presji pośpiechu i doświadczyć przyjemności rozmowy z drugim człowiekiem, który tak samo jak oni nie będzie w tym momencie w biegu. Kiedy zwalniamy, zaczynamy zauważać innych ludzi, kiedy ich zauważymy budzi się w nas naturalna ciekawość człowieka: kim jest, co robi w życiu i jak do tego doszło, że znalazł się razem z nami w tym samym miejscu i czasie…

 Mądrość greków i tajemnica życia

Grecy zwykli często powtarzać „siga, siga” (tłum.  „powoli, powoli”) co ma oznaczać powoli, spokojnie, bez pośpiechu, bez nerwów. Jest to odzwierciedlenie ich, pozbawionego stresu i codziennego pędu, stylu życia.  Nie trzeba wybujałej wyobraźni, aby wyobrazić sobie jak wielki dysonans powstaje w sytuacji zderzenia ich kultury z zachodnim, nastawionym na tempo i wyniki, podejściem do dnia codziennego. Kiedy sfrustrowany mieszkaniec zachodniej Europy pomstuje na greckie podejście może usłyszeć najczęściej wypowiadane z przekąsem „wy macie zegarki a my mamy czas” i jest w tym wiele racji. Czas jest bowiem życiem a życie jest w sercu a nie zegarku i to miarą serca powinniśmy mierzyć jego upływ a nie minutami. Podświadomie doskonale zdajemy sobie z tego prawdę, ale robimy bardzo wiele, aby tego nie dostrzec. Czasami myślę, że nasze zegarki nie powinny odmierzać bezimiennych minut ale pokazywać czas w ciągu dnia, w którym poświęciliśmy pełną uwagę komuś innemu, czas w którym byliśmy szczęśliwi, który przeznaczyliśmy tylko dla siebie i w którym uśmiech był widoczny na naszej twarzy. Zamiast datownika powinno się znaleźć na cyferblacie miejsce na licznik dobrych słów, które powiedzieliśmy sami sobie oraz uczynków, które sprawiły przyjemność innym. To byłby doprawdy wartościowy pomiar czasu…

ciułacze czasu

Ciułacze czasu

Czy naprawdę jest istotne, czy na wizytę u fryzjera poświęciliśmy 20 minut, czy godzinę. Czy też ważniejsze jest to, czy ten czas spędziliśmy w miłej atmosferze, a fryzjer poświecił nam wystarczająco dużo uwagi.  Przy czym, wizyta u fryzjera to „pikuś” w porównaniu z innymi ważniejszymi w życiu sprawami jak odpoczynek, czas dla najbliższych, spotkania z przyjaciółmi i rozwijanie swoich zainteresowań. Kiedy brakuje nam czasu na zadania zaplanowane na dany dzień zaczynamy go podbierać z tych obszarów, które w danym momencie wydają się mniej istotne. Przyjaciele ze spotkaniem muszą poczekać na weekend, albo następny tydzień. Dzieci i najbliżsi muszą się zadowolić samą naszą obecnością, bo na rozmowy z nimi nie mamy teraz czasu. Pies musi się nauczyć, że zamiast trzech dłuższych spacerów, które służyły naszemu zdrowiu, od teraz będą tylko dwa krótkie „na siku” a ewentualnie ten wieczorny może zostać lekko wydłużony, jeśli lista zadań na to pozwoli. Sen – no tak, spać trzeba ale kto powiedział, że 6-8 godzin, przecież jak się człowiek zepnie to i 5 albo 4,5 zupełnie wystarczy.

Pod koniec dnia padnięci i przemęczeni padamy do łóżka dumni z tego ile udało się nam zrobić. Jeszcze tylko zanim odpłyniemy w objęcia Morfeusza nastawiamy zegarek na poranne budzenie, aby zerwać się z samego rana i nie marnując dnia pognać naprzeciw oczekującym nas zadaniom.  Jak się dobrze postaramy, to może skrócimy czas dotarcia do pracy o 15 minut, może urwiemy z lunchu 5 minut, w czasie spotkania z innymi jednocześnie odpiszemy na trzy inne maile albo SMS’y. Ludzi tak postępujących Michael Ende w swojej książce „Momo” określa ciułaczami czasu:

Wprawdzie ciułacze czasu ubierali się lepiej niż ludzie mieszkający w okolicy starego amfiteatru. Zarabiali więcej pieniędzy i mogli ich więcej wydawać. Jednakże mieli markotne, zmęczone albo zgorzkniałe twarze i oczy, w których nie było życzliwości. […] Nie mieli nikogo, kto umiałby ich tak słuchać, że stawaliby się dzięki temu mądrzejsi, skłonniejsi do zgody, a nawet pogodni. Ale nawet gdyby znalazł się ktoś taki w pobliżu, byłoby bardzo wątpliwe, czy kiedykolwiek odwiedziliby go – chyba, że można by to było załatwić w pięć minut. Inaczej byłby to czas stracony.

 […]Marzenia uchodziły w ich kręgach niemal za przestępstwo. Najgorzej jednak znosili ciszę. Bo w ciszy ogarniał ich strach, domyślali się bowiem, co dzieje się w rzeczywistości z ich życiem. Dlatego robili hałas, ilekroć groziła im cisza. Nie był to jednak wesoły zgiełk, jak na placu zabaw dla dzieci, lecz hałas wściekły i zły, który z dnia na dzień bardziej wypełniał miasto.

Jak się wydaje, nikt nie zauważył, że oszczędzając czas w rzeczywistości oszczędza coś zupełnie innego. Nikt nie chciał sobie uświadomić, że jego życie staje się uboższe, coraz bardziej jednostajne, coraz zimniejsze. Najdotkliwiej jednak odczuwały to dzieci, bo dla nich nikt nie miał czasu.

Życzę Wam, abyście nigdy nie stali się „ciułaczami czasu” i aby w chwilach kiedy podupadniecie na zdrowiu lub będzie potrzebowali wsparcia innych, był przy Was zawsze ktoś bliski i oddany a nie jedynie zimny i precyzyjny zegarek odmierzający czas bezimiennymi minutami.

filizanka_smallTekst pisałem rozkoszując się pyszną herbatę Rukeri z afrykańskiej Rwandy i w ten sposób dodając kolejną chwilę przyjemności do czasu mierzonego sercem.

Taki bank…

Poniższy tekst wyszperałem dawno, dawn temu w sieci, ale zrobił na mnie tak duże wrażenie, że wciąż o nim pamiętam:

Wyobraź sobie, że istnieje taki bank, który każdego ranka wpłaca na twoje konto 86.400 złotych. Bank jednak nie kumuluje środków. Co noc twoje konto wyzerowuje się do ostatniego grosza, przepada zatem wszystko, czego nie wydałeś w ciągu dnia. Co byś zrobił w takiej sytuacji?

Rozwój osobisty - Life factory - bank

Pewnie wybierałbyś codziennie wszystkie wpłacone środki. Każdy z nas ma rachunek w tym banku. Banku, który nazywa się Czas. Każdego ranka otrzymujesz 86.400 sekund. Ten bank nie przechowuje środków i nie daje ci możliwości przelewania ich na inne rachunki. W nocy nadwyżka środków zostanie anulowana. Nie możemy niczego zwrócić ani spożytkować naszego kredytu z dnia jutrzejszego. Mamy tylko to, co otrzymaliśmy dziś

Nie żyj zatem wspomnieniami przeszłości lub wyobrażeniami przyszłości, tylko tym co masz dzisiaj.

filizanka_small wspominając ten tekst piłem energetyczną zieloną herbatę Green Energy.

Punkt magii

Nie wiem skąd to się bierze, ale mamy jakąś taką dziwną tendencję do wiary w to, że w naszym życiu czekają na nas magiczne punkty po dotarciu do których wszystko się zmieni. A to zaczniemy intensywnie uczyć się angielskiego jak tylko uporamy się ze stertą książek do przeczytania, zaczniemy biegać i dbać o siebie jak tylko skończymy kurs, który potrwa jeszcze 4 miesiące. Pomyślimy o założeniu własnej firmy jak wrócimy z wakacji a tak w ogóle to odpoczniemy jak nasze dziecko pójdzie wreszcie do szkoły, no i jeszcze pamiętamy, że prawdziwe życie zaczyna się po czterdziestce. Zatem jak tylko do niej dotrwamy,to wtedy pokażemy światu jak należy żyć i się bawić.  Mógłbym jeszcze przytoczyć sporo podobnych frazesów o odpoczynku dopiero na emeryturze itd., jednak nie chcę marnować Twojego czasu 😉

Rozwój osobisty - Life factory - na co czekasz

Pewnie Cię to rozczaruje ale prawie zawsze albo nie będziesz mógł dotrzeć do wyznaczonego punktu (bo np.  na stercie wciąż będą przybywać nowe książki) albo kiedy już do niego dojdziesz nic się nie zmieni i wyznaczysz sobie kolejne punkty, bo ten okaże się niewłaściwy.  Niestety, świat nic nie wie o Twoich planach i nie zakrzywi czasu albo go nie zdubluje. Co więcej, najprawdopodobniej zadba o to, aby pojawiły się kolejne cele niekoniecznie spójne z Twoimi wyimaginowanymi planami.

Po kursie trzeba będzie jakoś wykorzystać zdobytą wiedzę a zdobycie praktyki zabiera czas. Po powrocie z wakacji będziemy potrzebowali czasu aby dojść do siebie i odkopać się z zaległości, zatem założenie firmy przesuniesz o kilka miesięcy a potem wiadomo: krótsze dni, jesienna depresja co siły odbiera, Święta i Nowy Rok, kiedy to będzie można podjąć wyzwania na kolejny rok i wpisać tam założenie firmy… oczywiście po feriach zimowych, bo…. Jak tylko dziecko pójdzie do szkoły to pojawi się cała sterta nowych wyzwań i problemów ze szkołą związanych, że nie wspomnę o pomaganiu w odrabianiu zadań domowych. Zapewniam Cię również, że po przekroczeniu czterdziestu lat świat nie będzie inny – nic nie dupnie, niebo nie rozbłyśnie, nawet ziemia się nie zatrzęsie i czas będzie płyną w tym samym rytmie, zatem czemu miałoby się coś od tego momentu zmienić.

Rozwój osobisty - Life factory - jutro

Zapomnij więc o magicznych punktach w życiu – to iluzja i zacznij planować swoje zmiany już dziś wpisując je w kalendarz. Co najważniejsze nie muszą być one wielkie i spektakularne, ale wystarczy abyś choć o mały krok zbliżały Cię do celu. Możesz uczyć się codziennie czerech nowych słówek po angielsku z rana przy śniadaniu lub przeczytać jeden news w internecie w tym języku. Jak przez kurs nie masz czasu na bieganie wyskocz codziennie w drodze do pracy dwa przystanki wcześniej z autobusu i pokonaj je na pieszo (jak dojeżdżasz samochodem, to zostaw go gdzieś 20 minut spaceru od pracy). Jak chcesz założyć firmę to nie czekaj do wakacji, tylko już teraz zdobądź informacje co będzie potrzebne do jej zarejestrowania i weź jeden dzień urlopu więcej. Ten ostatni przeznaczysz na wizytę w urzędzie aby ją zarejestrować. Nie czekaj na czterdziestkę aby być szczęśliwym, zorganizuj sobie szczęście już od jutra: umówi się co dwa tygodnie popołudniu ze znajomymi w knajpie, zorganizuj w domu wieczór Unplugged (bez prądu), dzieci zdziwią się jak wygląda ciemność rozświetlona świecami a Twojej długiej połowie może się udzielić romantyczny nastrój i dopiero spotka Cię szczęśliwy finał dnia. Jak to za duże wyzwania, to idź na spacer albo wyskocz do kina i nie wciskaj, że nie masz czasu bo w wielu miastach bez problemu znajdziesz seans o 22:00.

Rozwój osobisty - Life factory - czekanie

filizanka_small tekst pisany z kubkiem naparu z Gojnika – zioła co umysł rozjaśnia i sił dodaje