Archiwa tagu: dystans

Czego uczy mnie joga cz. III – obudź w sobie dzieciaka

Odkrycie, które opisuje w tej części było dla mnie czymś zupełnie niespodziewanym. Wiedziałem, że decyduję się na dynamiczny rodzaj jogi i mogą mi się tutaj przydarzyć różne „dziwne” pozycje, które będą dla mnie mega wyzwaniem. Było to tym bardziej spodziewane, że na szkolnych WF-ach nigdy nie byłem gwiazdą sportu i mistrzem gibkości. Nie sądziłem jednak, że joga nauczy mnie bawić się niepowodzeniami i upadkami.

Rozwój osobisty - Life factory - wewnętrzne dziecko

Wszystko zaczęło się od zajęć, na końcu których mieliśmy dotrzeć do – jak mi się wydawało – nieosiągalnej pozycji widocznej na zdjęciu poniżej. Wymagany jest w niej balans ciałem i wyczucie równowagi. Już same przygotowania zawierały pozycje, przy których co chwilę ktoś z ćwiczących lądował na macie. Choć prowadząca przypominała o zasadzie „nic na siłę”, „nie czujesz – nie rób” wszyscy z uporem podejmowali kolejne próby. Było to jednak upór dziwny, bo pełen śmiechu i rozbawiania. Tak daleki od powszechnie spotkanego utyskiwania i narzekania. Koniec końców, kiedy doszliśmy do finalnej pozycji ustałem w niej może 3 sekundy przy okazji zaliczając 2 lądowania na macie. Co jednak najzabawniejsze, były to chyba jedne z najweselszych zajęć jogi na jakich byłem. Kiedy skończyliśmy nasza nauczycielka zapytała nas jak się czujemy. Okazało się, że takie pozycje z balansem budzą w nas wewnętrzną radość, dają satysfakcję zmagania się z równowagą ale i przy okazji niepowodzeń budzą wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to tak samo jak teraz lądowaliśmy na ziemi. Na chwilę wracamy do dziecinnej fascynacji faktem, że nie wyszło i można teraz tak dziwnie leżeć albo siedzieć. Zwróćcie uwagę, że dziecko nie zawsze płacze jak upada. Czasami siedzi wręcz zafascynowane tym, jak mogło do tego dojść, że teraz jest tutaj gdzie jest i to jeszcze w takiej dziwnej pozie.

Rozwój osobisty - Life factory - balans

Raz rozbudzone „wewnętrzne dziecko”, które od zawsze jest w nas, zaczyna nam ufać i pokazywać świat ze swojej perspektywy. Czasami nie jest to perspektywa łatwa dla kogoś, kto obrósł społecznymi wymaganiami i zakazami oraz oczekiwaną powagą w określonym wieku. Wewnętrzne dziecko ma w „głębokim poważaniu” wyścig szczurów. Upadki traktuje z równą fascynacją jak sukcesy. No bo, jak już się leży na ziemi to trzeba sprawdzić co ciekawego da się w tej pozycji zrobić i jak wygląda świat z nogami założonymi na głowę. Uczy humoru, dystansu i takiego spojrzenia na życie, które dodaje trochę luzu do sztywniackiej dorosłości. Tydzień po tych zajęciach jogi, przeprowadziłem podczas spaceru po lesie bitwę na liście z przyjaciółką, zmontowałem 4 kasztanowe ludziki z moją małą sąsiadką i uzmysłowiłem sobie jak fajnie wygląda świat z poziomu podłogi. Upadek na matę przypomniał mi bowiem, że już nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałem na podłodze coś robiąc. Co więcej, uświadomiłem sobie, że chodząc po niej codziennie praktycznie nie uświadamiam sobie jej istnienia, a przecież można na nie robić tyle fajnych rzeczy zamiast katować kręgosłup siedzeniem na krześle.

Dziecinna fascynacja życiem i zabawą udziela się zresztą nie tylko ludziom, czego najlepszym przykładem jest poniższy film z sarną, która w puchatkowym slangu (a dokładniej tygrysim) postanowiła sobie pobrykać z falami.

Na zakończenie jeszcze jedna rada odnośnie pozycji z balansem i to także dla tych, którzy jogi nie uprawiają. Jeżeli zdarzy Ci się w życiu ciężki moment. Coś pójdzie nie tak lub dopadnie Cię potężny stres i gonitwa złych myśli nie daje Ci spokoju – możesz ją w dowolnej chwili przerwać. Wystarczy stanąć na jednej nodze na 1,5 minuty. Złapanie równowagi i utrzymanie balansu tak zaangażują nasz mózg, że nie starczy mu już mocy na generowanie złych myśli – gwarantuję skuteczność, osobiście przetestowałem 😉

filizanka_small  pisząc ten tekst skorzystałem z naturalnego źródła dobrej energii YOGI TEA®Ÿ – POSITIVE ENERGY.