Archiwa tagu: energia

Odkryj na nowo siebie i otaczający Cię świat

Seria filmów zatytułowana „Wewnętrzne światy, zewnętrzne światy” jest genialnym dziełem kanadyjskiego filmowca, muzyk i nauczyciela medytacji Daniela Schmitda. Skłania ona do refleksji na naszym miejscem i rolą we wszechświecie.  Uświadamia, że jesteśmy jego integralną częścią i pozwala zrozumieć jak wszechświat wpływa na nas, i jak my wpływamy na niego. Uzmysławia wreszcie, że wszystko co nas otacza jest połączone i wywodzi się z tego samego źródła, którym jest doświadczenie.

Znajdziecie tu połączenie rdzennej wiedzy wielu kultur, współczesnych odkryć naukowych odsłaniających tajemnicę istnienia oraz bezpośrednich doświadczeń związanych z medytacją i wglądem wewnątrz siebie.

To piękna, ale zarazem pełna merytoryki i konkretów seria, która zachęca do szerszego i pełniejszego spojrzenia na świat, który nas otacza. To również droga do odnalezienia odpowiedzi na wiele nurtujących nas niełatwych pytań o sens naszego życia. Każdy z pewnością odbierze ją po swojemu i zgodnie ze swoimi doświadczeniami. Dla mnie największą wartością poniższych, czterech części serii „Wewnętrzne światy, zewnętrzne światy” był spokój jaki udało mi się osiągnąć, kiedy szerzej i bardziej otwarcie spojrzałem na świat.

Cz. I – Akasza

Nawiązująca do naszego duchowego połączenia ze źródłem. Do energii i wibracji, która przenika cały wszechświat, wszystkie rzeczy i stworzenia.

Cz.II – Spirala

Opowiada min. o znaczeniu „świętej geometrii” w kreacji. O jej udziale w budowie naszego ciała, o drzewiastej strukturze naszego układu nerwowego i o przepływie energii życiowej wewnątrz nas. O czakrach, kanałach energetycznych i sposobach zmniejszania oporu dla przepływu tej energii.

Cz.III – Wąż i lotos

Ta część serii opowiada o pierwotnym znaczeniu i symbolice wielu kultur. O skutkach rozdzielenia nauki od duchowości i fragmentarycznym postrzeganiu wiedzy poprzez specjalizacje. Mówi też o występujących w wielu kulturach dwóch przeciwstawnych siłach oraz powiązaniu występującego w wielu wierzeniach „trzeciego oka” z szyszynką znajdująca się w naszym mózgu. Odkrywa też, czemu w tak wielu religiach, w różnych częściach świata, osoby oświecone/święci mają aureolę wokół głowy.

Cz. IV – Poza myślami

W tej części skupiamy się  na źródle problemów ludzkości.  Pościgu za szczęściem, poszukiwaniu go na zewnątrz nas i traktowaniu jak towaru do nabycia. O jednoczesnym dążeniu do zmiany i stabilizacji. O zahipnotyzowaniu strumieniem informacji, obrazów i wiadomości tekstowych. O znaczeniu spowolnienia i wyciszenia dla odkrycia prawdziwych nas.

 filizanka_small Polecam oglądanie tych fascynujących odcinków w towarzystwie „królowej zielonych herbat”, czyli herbaty Lung Ching – Smocza Studnia

Za ile się sprzedajesz?

Pewne zdarzyło Wam się słyszeć o ludziach, którzy w trakcie porządków na strychu, w piwnicy lub gdzieś w jakiś szpargałach znajdowali stary obraz, którego chcieli się pozbyć i sprzedawali go za niewielką cenę komuś innemu. Następnie okazywało się, że „stary obrazek” był de facto dziełem znanego malarza i ten który kupił go za parę złoty lub dolarów, w jednej chwili stawał się dzięki niemu milionerem. Ciekaw jestem, co w takiej sytuacji myślicie o tym, który go sprzedał? Pechowiec, nieudacznik, czy frajer…

rozwój osobisty - zasoby

Choć łatwe ocenianie innych, gdy nie znamy ich całego życia, nie jest czymś pochlebnym, to jak byśmy nie postępowali i tak wszyscy postrzegamy to zdarzenie w kontekście wielkiej straty. Niejednokrotnie również współczujemy temu, którego to dotknęło. Gdyby natomiast przydarzyło się to nam, pewnie bylibyśmy wściekli i potwornie sfrustrowani.

Czy pozbywasz się za „grosze” najcenniejszych zasobów?

Często, kiedy pytamy ludzi czego chcieliby mieć więcej, niemal automatycznie odpowiadają: „pieniędzy”. Tak, jeśli tylko nie jesteś ascetą i nie zdecydowałeś się żyć gdzieś w górach Tybetu, jedynie medytując i czerpiąc siłę do życia z promieni słonecznych lub nie zaszyłeś się w dzikiej i głuchej dżungli, to pieniądze są ważne i bardzo potrzebne. Mają jednak tę dobrą właściwość, że można je zarabiać i pomnażać. Można je też oczywiście stracić, ale jak pokazują kariery biznesmenów, którzy teraz święcą tryumfy, a wcześniej zaliczyli bankructwo, można też tę stratę odrobić i to jeszcze z nawiązką.

Są jednak w naszym życiu, trzy bardzo ważne zasoby, których strata jest nie do odrobienia. Z tego też powodu powinniśmy zwracać na nie szczególną uwagę i wysoko je cenić. Są nimi: czas, zdrowie i energia.

Czas

Choć jego upływ możemy łatwo mierzyć przy pomocy zegarków, to często mimo świadomości jego przemijania zamiast żyć „tu i teraz” uciekamy we wspomnienia i przeszłość, albo też snujemy rozmyślania o przyszłości. Kiedy wracamy wreszcie do dnia dzisiejszego jesteśmy nagle zaskoczeni, tym ile tego dnia już ubyło i jak mało zrobiliśmy.

rozwój osobisty - czas

Wiele spraw w swoim życiu odkładamy też na później, bo iluzorycznie wierzymy, że kiedyś nagle znajdziemy na nie czas. Bywa tak np. ze spotkaniami ze znajomymi i dopiero kiedy nadejdzie niespodziewanie  informacja, że któregoś z nich już nie ma wśród nas, wtedy najczęściej jesteśmy zszokowani i twierdzimy, że przecież tyle razy, chcieliśmy się już z nim umówić.

Zdrowie

Wielu z nas uważa, że ma jeszcze czas aby o nie zadbać. Póki co, wszelkie bóle i dolegliwości znosimy środkami przeciwbólowymi, zapominając że one nie leczą a jedynie przytłumiają sygnał ostrzegawczy z organizmu jakim jest ból. Wiemy, że alkohol jest trucizną i powinniśmy go unikać, ale przecież tak fajnie poprawia humor i chwilowo przykrywa problemy. Wiemy, że powinniśmy jeść zdrowo i dbać o dostarczanie organizmowi wszelkich witamin i mikroelementów, ale przecież łatwiej jest jeść fast food’y i dla zabicia wyrzutów sumienia łykać suplementy.

rozwój osobisty - zdrowie

Dopiero kiedy organizm już nie daje rady i nagle lądujemy na pogotowiu, otrzymujemy zatrważające wyniki testów lub łapie nas tak silny ból, że polopiryna, paracetamol czy inny ibuprom nie są w stanie go uśmierzyć – orientujemy się, iż nasze zdrowie jest w ruinie. Niestety, często bywa wtedy już za późno. Dla przykładu, wątroba wystawiona na działanie różnego rodzaju toksyn oraz otłuszczenie nie jest unerwiona, zatem nie boli. Kiedy już spowoduje widoczne problemy zdrowotne, często ze względu na jej zniszczenie jedynym wyjściem jest jej przeszczep od innego dawcy.

Energia

Jakże jest to niedoceniany zasób. Co więcej, w niektórych kręgach wycieńczenie z przepracowania lub przeimprezowania uchodzi wręcz za powód do chwały. Znam też takie osoby, które mierzą swoją wartość w firmie liczbą zaległych dni urlopowych z poprzednich lat. Tymczasem Wojciech Eichelberger na swoich szkoleniach i warsztatach przekonuje, że mamy tak naprawdę dwa rodzaje energii: dobową i życiową.

rozwój osobisty - energia

Jeżeli danego dnia przegniemy z przepracowaniem lub inną aktywnością możemy całkowicie wyczerpać jej odnawialną, dobową porcję. Wtedy też zaczynamy korzystać z energii życiowej, która jest zasobem nieodnawialnym. Oznacza, to tylko tyle, że ile energii życiowej zużyjemy o tyle skrócimy sobie życie.  Powstaje zatem pytanie, czy nie oddajemy jej zbyt łatwo, za zbyt mało ważne sprawy i czy za parę lat nie poczujemy się jak znalazca „starego obrazka”, który pozbył się go za grosze.

filizanka_small Tekst powstał w towarzystwie bardzo aromatycznej herbaty Lawendowy Earl Grey

Kąpiel energetyzująca

Obecna zmienność aury, wahania ciśnienia i początek przechodzenia ze „stanu” zimowego w wiosenny bywają niezłym wyzwaniem dla naszego organizmu. Często chodzimy jak zombie, brakuje nam energii, dobrego nastroju i pozytywnej wizji przyszłości. U niektórych moich znajomych obserwuję spadek formy psychicznej, momentami zahaczający wręcz o stany lekko depresyjne.  Jedni twierdzą, że to efekt braku dostępu do ożywczych słonecznych promieni, inni że to konsekwencja wychylania niezliczonych kubków kawy, których zadaniem jest dodać nam energetycznego kopa w te szare i mało optymistyczne dni.

Rozwój osobisty - Life factory - magnezowa kąpiel

Nie ma co ukrywać, i mnie się zdarzył chwilowy okres energetycznej niemocy poprzedzony tygodniowym zmaganiem się z grypą i sporą dawką stresu. Brakowało mi zupełnie siły, a cała sytuacja stawała się irytująca. Było tak do momentu, kiedy na jednych z zajęć jogi zabrakło mi energii do wykonania niemal połowy ćwiczeń. To był punkt przełomowy, po powrocie do domu przypomniałem sobie o urodzinowym prezencie od przyjaciółki – była nim sól magnezowa, której używa się do kąpieli. Okazuje się bowiem, że nasz organizm wcale nie wchłania za dobrze magnezu przez układ pokarmowy, zatem te wszystkie suplementy magnezu, które łykamy niekoniecznie przynoszą oczekiwane skutki. Jeśli do tego dołożymy kawę, która skutecznie wypłukuje z nas magnez i stres, który nas go pozbawia uzyskujemy obraz sporego niedoboru tego ważnego pierwiastka w naszym organizmie. Magnez pełni na tyle istotną rolę w naszym  funkcjonowaniu i  rozwoju, że bywa wręcz nazywany „pierwiastkiem życia”.

Niewiele się zastanawiając wsypałem dwie szklanki tej soli do wanny i wlałem gorącą wodę. Dla mnie osobiście, mega energetycznej i ruchliwej osoby wysiedzenie 25 minut w gorącej wannie to wyzwanie, ale wytrzymałem 😉 Co ważne, w czasie takiej kąpieli nie używamy mydła i innych kosmetyków. Kąpiel mocno mnie rozgrzała i spowodowała, że poczułem się jeszcze bardziej zmęczony i senny. Stąd rada, aby tego typu magnezowe moczenie organizować sobie tuż przed snem.  Kiedy obudziłem się następnego dnia, w pierwszej chwili nie zauważyłem żadnej różnicy. Wystarczyła jednak poranna droga do pracy, abym już w jej trakcie zaczął tryskać nowymi pomysłami i planami na nadchodzący dzień. Minęła dobra chwila – zanim pochłonięty wizją działania – zorientowałem się, że wróciłem do mojego typowego mega energetycznego stanu – kąpiel magnezowa zdziałała swoje.

Rozwój osobisty - Life factory - sól magnezowa

Jeżeli macie ochotę na takie energetyczne moczenie  wystarczy kupić sześciowodny chlorek magnezu MgCl2 x 6H2O. Znajdziecie go w internecie oraz niektórych sklepach z ekokosmetykami lub zdrową żywnością. Ceny za kilogram zaczynają się od ok. 13 PLN, a takie opakowanie wystarczy na dwie kąpiele. Ponieważ sam na sobie przetestowałem działanie kąpieli magnezowych zdecydowanie polecam tą inwestycję. Szczególnie teraz w okresie nadchodzącego przesilenia wiosennego.

filizanka_small tekst powstał w towarzystwie energetycznej i aromatycznej  Yogi  Tea – GREEN ENERGY

Rozpieprz schemat

Nie jestem zwolennikiem siłowego wprowadzania zmian w naszym życiu. Wole dłużej trwające procesy, czy też metamorfozy, pozwalające na stopniowe oswajanie się z tym co się z nami dzieje.  Uznaje jednak, że są w naszym życiu pewne tak głęboko zakorzenione schematy postępowania czy funkcjonowania, iż nie da się ich zmieniać w „pokojowy” sposób. Wymagane jest w tym przypadku jedno ostre cięcie, które wywróci wszystko do góry nogami i pozwoli zbudować nowe zasady postępowania na przyszłość.

Rozwój osobisty - Life factory - rozpieprz to!

Nie zmieniaj, nie modyfikuj tylko rozpieprz z całym impetem to co chcesz wykorzenić lub całkowicie przebudować. Jednak zanim się do tego zabierzesz wyczekaj na odpowiedni moment. Musisz mieć wystarczająco dużo siły i energii. Nie ma chyba jakiegoś jednego sposobu, który podpowie po czym poznać ten moment, po prostu musisz to wewnętrznie poczuć.

W moim przypadku takim skostniałym schematem było przekonanie, że układ mebli w dużym pokoju jest jedynym najbardziej ergonomicznym ze wszystkich możliwych. Kiedy go meblowałem 10 lat wcześniej, moje życie było na innym etapie i także czego innego od niego oczekiwałem. Co najmniej już od pół roku chodziła za mną myśl, aby coś tu pozmieniać i poprzestawiać. Potrzebowałem tchnąć nową energie w to miejsce. Jednak ile razy o tym myślałem, w mojej głowie pojawiało się przekonanie, że inaczej nic w tym pokoju poustawiać się nie da. A jak nawet bym coś poprzesuwał, to tylko zmieni się na gorsze. Tak było do jednego piątkowego popołudnia, kiedy to zabrałem się za sprzątanie mieszkania. Kiedy wkroczyłem z odkurzaczem do dużego pokoju, nagle poczułem, że to jest moment na zmianę. Byłem pełen energii i podejścia „niech się dzieje, co chce”. Założyłem, że jak zmiany nie wypalą to najwyżej postawię wszystko tak jak wcześniej stało.  Włączyłem muzykę i zacząłem przesuwanie i przenoszenie całego wyposażenie pokoju. Nie trafiłem za pierwszym razem, ale po jakiś 30-40 minutach pojawił się nowy, mocno nowatorski układ. Wielki szklany stół, przestał być centralnym punktem pokoju i wylądował pod oknem, otworzyło to swobodny dostęp do kanapy oraz uwolniło sporo pustej przestrzeni pośrodku pokoju. Z pomieszczenia o częściowo biurowym charakterze, pokój zmienił się w bardzo przytulny i domowy. Sam byłem zaskoczony, tym jak szybko i dobrze mi poszło.  Pozostało tylko dokończyć odkurzanie.

Zmiany się dokonały i choć byłem zadowolony z ich efektów, to zaczęły mnie nachodzić wątpliwości, czy aby dobrze zrobiłem. Na całe szczęście znajomi, którzy mnie odwiedzili w weekend potwierdzili zasadność mojego działania i bardzo chwalili nowy układ mebli. To co się jednak potem stało było dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem. Zmiany w ustawieniu pokoju, wyzwoliły we mnie nowe pokłady kreatywności (jedna zmiana, pociągnęła za sobą kolejne), spojrzałem na niektóre aspekty mojego domowego życia z innej perspektywy i tutaj też dokonałem zmian. Przez kilka pierwszych poranków, nie mogłem się szykować do pracy na zasadzie automatycznych odruchów, bo wszystko teraz leżało w innym miejscu i już od pierwszych chwil przeżywałem poszczególne dni w pełni świadomie i uważnie. Miałem też niezły ubaw z samego siebie, kiedy wpadałem do domu i chciałem odruchowo coś rzucić na stół, a zamiast niego trafiałem na pustkę i musiałem zatrzymywać się w połowie ruchu. W ciągu trzech kolejnych tygodni od tego przemeblowania, uporządkowałem jeszcze parę innych domowych kwestii i z efektów całości jestem mega zadowolony.

Rozwój osobisty - Life factory - schemat

Jak mawia znajomy lekarz, z niektórymi sprawami w życiu trzeba postępować jak z wrzodem. Nie nakłuwać go delikatnie i zakładać sączek, bo cała sprawa będzie się ciągnąć w nieskończoność i babrać niepotrzebnie. Tylko, choćby miało na mement zaboleć, trzeba ciąć po całości i z jednym zamachem oczyścić ranę. Uczucie ulgi, które potem przychodzi jest nie do zapomnienia.

Pozostaje teraz pytanie, czy i Ty nie masz jakiejś zaległej sprawy do uporządkowania, albo czy jakiś zakorzeniony w Tobie schemat postępowania nie ogranicza Twojej swobody działania. Jeżeli coś takiego Ciebie dotyczy, poczekaj na odpowiedni moment przypływu energii i działaj, ale nie delikatnie i powoli, tylko na całego.

filizanka_small  w pisaniu tego tekstu wspierała mnie zielona herbata imbirowo-cytrynowa GREEN TEA GINGER LEMON

Czyją energią żyjesz?

Sporo lat temu, podczas pisania pracy magisterskiej, odwiedzałem wiele kościołów i związków wyznaniowych, aby przeprowadzić w nich wywiady do tej pracy potrzebne.  W Gminie Żydowskiej trafiłem akurat na jedno ze świąt i miałem szansę porozmawiania z jego uczestnikami. Spotkałem tam kobietę zafascynowaną judaizmem i pełną żarliwej wiary. Byłem pod jej ogromnym wrażeniem, ale jedynie do momentu, kiedy podszedł do mnie człowiek z gminy i szepną: „Nie zwracaj na nią uwagi. Jest znana w Trójmieście z tego, że średnio co kwartał mija jej religijna ekstaza i szuka nowego źródła religijnej fascynacji w innym wyznaniu. Prawdopodobnie była już członkinią większe liczby kościołów, niż ty ich odwiedziłeś”.

Rozwój osobisty - Life factory - energia

Po latach, na podobny syndrom trafiłem wśród ludzi interesujących się rozwojem osobistym oraz zdrowym trybem życia. Przeskakują ze szkolenia na szkolenie. Poznają nowe metody i  techniki a po każdym takim spotkaniu są przepełnieni nową energią do działania. Część z nich staje się na jakiś czas żarliwymi wyznawcami nowego sposobu życia, ale trwa to zazwyczaj niezbyt długo. Co najwyżej, do kolejnego szkolenia czy zdrowotnego spotkania. Czas ten jest za krótki na to, aby ostatnio poznana wiedza mogła przynieść efekty. Problem jednak w tym, że jak się dobrze przypatrzyć ich motywacji, to wbrew oficjalnym deklaracjom, wcale nie o efekty tak naprawdę tu chodzi. Ludzie Ci są uzależnieni od energii, która w czasie tych spotkań powstaje i którą napędzani żyją potem kilka dni, a może i tygodni. Kiedy tylko jej poziom spada, natychmiast rozglądają się za kolejnym wydarzeniem szkoleniowym, które może im jej dostarczyć. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że w ten sposób nigdy nie będą do końca szczęśliwi i nigdy nie osiągną żadnych efektów.

Ludzie Ci odcięli się od swojego naturalnego źródła energii, które jest w nich samych. Zamiast nauczyć się jednej metody i potem konsekwentnie wcielać ją w życie, czerpiąc radość i energię z czynionych postępów, wybrali opcję na skróty. Postawili na rozwiązanie typu fast food, które na krótki moment daje energię i poczucie sprawczości, ale niczym śmieciowy hot dog szybko znika i czyni więcej złego, niż przynosi pożytku. Nie da się jednak ukryć, że łatwo ulec tej pokusie. Sam się zresztą o nią otarłem. Czytałem jeden poradnik motywacyjny za drugim i miałem poczucie, że ciągle się rozwijam i co rusz odkrywam nowe drogi. Problem jednak w tym, że żadną z tych dróg nie podążyłem. Odhaczyłem je jedynie na swojej wirtualnej mapie i już biegłem w poszukiwaniu kolejnej.  W pewnym momencie jednak, stanowczo się zatrzymałem i postanowiłem z uwagą przespacerować się po paru z tych odkrytych dróg. Przestałem pędzić za czymś nowym, a zacząłem pytać siebie jak się czuję na poszczególnych z nich. Czy są one spójne ze mną? Czym dalej szedłem tymi wybranymi, tym mniej potrzebowałem ekscytacji nowością. Poczułem jak wyciszony mózg i ciało dogadują się ze sobą i dają mi mentalnego i energetycznego kopa. Bo nie sztuką jest pobieżnie poznać jak najwięcej metod i technik. Sztuką jest natomiast wybrać dwie, trzy spójne z nami i w nich wytrwać. Dogłębnie je poznać i stać się w nich ekspertem a następnie dzielić się z innymi swoim doświadczeniem. To jest prawdziwe źródło dobrej energii.

Być może uważasz, że powyższe Cię nie dotyczy, ale aby tego być pewnym odpowiedz na parę pytań:

  1. czy nie karmisz się energią ekscytacji z Masterchef’ów , Kuchennych rewolucji i innych kulinarnych show’ów, zamiast samemu coś upichcić?
  2. czy nie „spijasz” ekscytującego flow z programów typu „Mam talent”, „The Voice of Poland” i nie żyjesz życiem ich bohaterów, zamiast swoim?
  3. czy nie kupujesz co miesiąc nowych magazynów o zdrowym życiu i nie czujesz przypływu energii dzięki zdobytej z nich wiedzy, ale nic z tą wiedzą w praktyce nie robisz? (i dla jasności, wpinanie wyciętych artykułów z poradami do segregatora się nie liczy)
  4. czy nie żyjesz porywającymi przygodami telewizyjnych lub książkowych podróżników, a samemu ostatnio nie wybrałeś w żadne nowe lub dawno nieodwiedzane miejsce.
  5. czy… i tutaj dopisz dowolne pasujące do Ciebie pytanie…

filizanka_small  tekst napisany w towarzystwie zielonej herbaty o smaku opuncji z trawą cytrynową Sencha Kaktusowa Opuncja

Energia podąża za myślą, a myśl podąża za energią…

Ta zapętlona i na pozór filozoficzna zasada często bywa wykorzystywana w szamaństwie. Jednak aby z niej skorzystać nie musimy się udawać do żadnej jurty na dzikim pustkowiu albo tłuc w magiczny bęben ile wlezie.  Oczywiście jeśli mamy na to ochotę, nie jest to zakazane 😉

Zasadę tę można wykorzystać dwojako, w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdziemy:

Rozwój osobisty - Life factory - energia 1

  1. Energia podąża za myślą…

Jeżeli masz się z kimś spotkać ale nie masz ochoty ruszać się z domu i nachodzi Cię ochota na dzień leniwca na kanapie, zacznij niezobowiązująco… tak na wszelki wypadek zastanawiać się jak byłoby najszybciej czy najłatwiej dojechać na takie spotkanie. Czy samochodem, czy komunikacją? Którą trasę lub linię wybrać? Czy podczas tego spotkania możesz mieć ochotę na coś mocniejszego i wtedy samochód będzie stanowił ograniczenie. Czy tam gdzie masz jechać i w porze o jakiej miałbyś tam być łatwo znaleźć miejsce parkingowe.

Może zaczniesz sprawdzać rozkłady jazdy, albo na Google maps zerkniesz gdzie można zaparkować samochód… i już za teoretycznie niezobowiązującym rozmyślaniem poszła energia i działanie. W tym momencie „nabierasz rozpędu” i dużo łatwiej będzie się podnieść z kanapy. Ostatecznie skoro, już tyle kwestii związanych ze spotkaniem sprawdzony, to szkoda byłoby sobie odpuścić.

Ta „diabelska” metoda zadziała także wtedy, kiedy mamy do zrobienia jakieś trudne zadanie, którego się boimy lub nie mamy pojęcia jak się za nie zabrać. Nie podejmujmy jakiegoś bezsensownego działania dla samego działania (nie ilość, ale jakość) tylko zacznijmy myśleć o tym zadaniu. Oswajajmy się z myślą o nim, szukajmy jakiś inspiracji lub pomysłów. Jeżeli o czymś myślisz, Twoje oczy, uszy z automatu wychwytują z otoczenia różne kwestie powiązane ze sprawą. Wie o tym każdy nabywca nowego samochodu, ledwo go kupi a nagle się okazuje, że po ulicach jeździ całe mnóstwo podobnych pojazdów. Czy wcześniej ich nie było? Były, ale się na nich nie koncentrowaliśmy.

Kiedy już główkujemy dłuższą chwilę i nic, możemy zrobić sobie przerwę na jakiś film lub spacer, aby trochę zresetować umysł przed dalszym poszukiwaniem rozwiązań. Inną opcją jest zdanie się na los: weź z półki dowolną książkę, otwórz ją na stronie odpowiadającej Twojemu rocznikowi urodzenia, następnie znajdź wers będący odpowiednikiem dnia miesiąca, w którym się urodziłeś. To co w nim znajdziesz jest podpowiedzią dla Ciebie od losu. Zastanów się jak to co przeczytałeś  można powiązać z Twoim zadaniem.

Rozwój osobisty - Life factory - energia 2

  1. Myśl podąża za energią…

Ta zasada świetnie sprawdzi się kiedy mamy do wykonania zadanie, które w naszej opinii jest pozbawione sensu a uniknąć go nie można (tak, tak – tutaj zaliczać się też będą zadania od szefa). Nie ma sensu buntować się i spalać rozmyślając ile czasu teraz zmarnujemy. Zamiast tego należy niezwłocznie przystąpić do działania. Uruchomimy energię i nawet się nie spostrzeżemy kiedy nasza myśl do nas dołączy i zaczniemy kombinować jak tu najszybciej zrobić to czego od nas się oczekuje a może i dostrzeżemy jakieś pozytywne aspekty naszej aktywności.

Sam mam kilka przykładów, gdzie dzięki „bezsensownym” zadaniom z przeszłości później wykorzystałem płynącą z nich wiedzę lub umiejętności do działań jak najbardziej sensownych a nie rzadko i przyjemnych 😉

filizanka_small  piszą o energii zdecydowałem się na energetyczną herbatę Pu-Erh Guarana, było i pysznie i energetycznie

Wampiry wśród nas

Z wielu filmów i podań uczymy się, że Wampiry żywią się krwią, są prawie nieśmiertelne, nad wyraz szybkie i silne oraz że raczej nie przepadają za światłem dziennym. Czy tak jest? Nie wiem, żadnego z nich nie spotkałem. Miałem za to już nie raz do czynienia z wampirem energetycznym. Problem z tą ich odmianą polega na tym, że nie ma kłów, nie porusza się tylko nocą i jak wysysa z nas energię nie zostawia śladów ukąszeń i co najgorsze, ze 100% pewnością istnieje naprawdę. Co więcej są to nierzadko nasi znajomi, przyjaciele lub członkowie rodziny. Zazwyczaj lgną do innych, niby skorzy do spotkań i do zabawy ale w ich trakcie jacyś tacy smutni, zadumani albo wręcz na odwrót kwitnący pod przykrywką zaangażowania w niesienie nam pomocy, kiedy coś nam nie wychodzi, jest nam źle i mamy problemy.

Rozwój osobisty - Life factory - wampiry

Niektórzy z nas potrafią je rozpoznać i obronić swoją energię przez dostępem do niej tych energiopijców. Wielu jednak ulega ich manipulacjom, pseudoprzyjaźniom i rzekomej trosce o nasze sprawy. Jeżeli kiedykolwiek po spotkaniu z kimś poczułeś wyczerpanie energii lub wszedłeś na spotkanie z tym kimś pełen pomysłów i planów a wyszedłeś pełen obaw i braku wiary w ich powodzenie wiedz, że w takim razie pierwszy kontakt z energowampirem masz już za sobą.  Zastanów się też, czy przypadkiem nie masz wśród znajomych kogoś, kto kiedy idzie Ci w życiu świetnie i przesz do przodu nie ma dla Ciebie czasu. Jednak, gdy tylko coś pójdzie nie tak: zdradzi cię druga połowa, twój związek się sypie, w pracy są masowe zwolnienia i obawiasz się że będziesz następny – natychmiast pojawi się u twego boku i zacznie się nurzać w twojej niedoli. Co jednak charakterystyczne (i dzięki czemu łatwo rozpoznać takiego energogagatka) wcześniej czy później zacznie opowiadać o sobie, swoich problemach i jak to ma ciężko w życiu. Znam i taki przypadek kiedy energowampir skorzystał z pogrzebu i zaraz po nim umówił się ze swoją ofiarą na wino – niby dlatego, aby chwilę pobyć razem w tej smutnej chwili. Nie minęło za wiele czasu i już zapomniał o pochówku a zaczął opowieść o niedolach swojego życia, chłepcząc łapczywie energię swojego rozmówcy pogrążonego w zadumie po smutnej uroczystości.

Eckhart Tolle w swojej książce „Potęga teraźniejszości” zamieścił świetny opis narodzin energowampirów i ich sposobu egzystowania:

„Dopóki potęga Teraźniejszości jest ci niedostępna, każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia. Żyje ono w tobie jeszcze długo po fakcie, miesza z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie maiłeś, i wrasta w twój umysł i ciało. Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego co wycierpiałeś w dzieciństwie z powodu nieświadomości świata, w którym zdarzyło ci się urodzić.

                Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające twoje ciało i umysł. Jeśli masz wrażenie, że jest to niewidzialny, odrębny byt, niewiele się mylisz. Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem ciało bolesne…

…Ciało bolesne walczy o przetrwanie – tak jak każdy byt. Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni cię, abyś bezwiednie się z nim utożsamił. Może wtedy wychynąć z ukrycia, przejąć władzę, „stać się tobą” i za twoim pośrednictwem żyć. Potrzebuje ciebie jako narzędzia zdobywania „pokarmu”. Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy a nawet choroby. Gdy więc ciało bolesne tobą zawładnie, stworzy ci sytuację, która odbije ku niemu energię, nastrojoną na jego własną częstotliwość, żeby mogło się nią karmić. Ból może się żywić tylko bólem. Nie może się żywić radością. Po prostu jej nie trawi.”

I tym oto sposobem dzięki Eckhartowi poznaliśmy sposób na ochronę przed energowampirami. Jest nią radość, chęć życia i zadowolenie z tego co się ma. Mówiąc inaczej optymizm jest dla energowampira tak samo groźny jak światło słoneczne dla jego pobratymca żywiącego się krwią. Naucz się zatem cieszyć życiem, czerp z niego wszystko co pozytywne, nie uginaj przed trudnościami, które są nieuchronne tylko wierz w siebie i mknij do przodu. Tym sposobem już nikt nie wyssie niepostrzeżenie z Ciebie Twojej energii. Uważaj tylko, aby nie dać się wciągnąć w otchłań narzekań. Jeżeli masz energowampiry wśród znajomych i bliskich spróbują jeszcze one gry na twoich emocjach. Usłyszysz, że się zmieniłeś, zapomniałeś o nich i już nie jest między wami tak fajnie jak kiedyś. Bądź silny, zaproś energowampira na jasną stronę życia a zobaczysz jak nagle straci chęć do wspólnego spędzania czasu z Tobą. Ostatecznie on szuka pokarmu a twoja energia już nie jest dla niego dostępna. Wysysać ja może tylko wtedy, kiedy jesteś słaby.

Rozwój osobisty - Life factory - Lama Ole Nydahl