Archiwa tagu: łamanie zasad

Czy wytrwałość to cnota?

Tytułowe pytanie, na pierwszy rzut oka zdaje się być pytaniem czysto retorycznym. Oczywistym jest przecież, że jeśli ktoś chce osiągnąć jakiś cel w życiu, sporcie czy pracy to musi być wytrwały w dążeniu do jego realizacji. Problem powstaje jednak w momencie kiedy wytrwałość za wszelką cenę powoduje u nas znaczne wyższe koszty, niż przewidywane zyski z realizacji celu.

Rozwój osobisty - wytrwałość

Dumny bo wytrwały

Często jesteśmy dumni ze swojej wytrwałości i z ochotą opowiadamy jakie to przeszkody udało nam się już pokonać i przetrwać w drodze do celu. Opowieści te zapewniają nam podziw otoczenia i idealnie karmią nasze ego.  Bywa, że i nabijamy się z tych co nie wytrwali, odpadli i dali za wygraną. Nigdy jednak nie słyszałem doprecyzowania „komu” dali za tą wygraną. Kto w takich sytuacjach jest zwycięzcą w wymiarze osobistym tamtych ludzi – los, problem czy jeszcze coś innego?

Tak już mamy, że powtarzamy często jakieś kalki i schematy kulturowe nie zastanawiając się nad ich sensem i z tym właśnie przypadkiem mamy do czynienia w tej sytuacji. Od małego jesteśmy uczeni, że ten który się poddaje jest nieudacznikiem i tak traktujemy takich ludzi. Tymczasem wiedza o tym, w którym momencie należy zrezygnować  i odpuścić, jest bardzo ważną umiejętnością życiową, często gwarantującą sukces lub chroniącą nas przed tym, aby przeżyć dumne…,  ale nieszczęśliwe życie.

Często powtarzanym cytatem Winstona Churchilla jest „Nigdy się nie poddawaj”, gdy tymczasem w pełnej wersji brzmi on „Nigdy się nie poddawaj, chyba że to nie ma sensu”

Refleksja – roztropna siostra wytrwałości

Kiedy realizujesz cel po trupach, zaciskasz zęby i wytrwale przesz do góry bez oglądania się na swoje zdrowie, rozpadające się relacje z najbliższymi i brak zadowolenia z życia jesteś na najlepszej drodze, aby zostać samotnym zwycięzcą. Ten moment kiedy wejdziesz na szczyt i uniesiesz ręce w geście zwycięstwa z pewnością będzie cudowny. Jednak ten następny, w którym zorientujesz się, że jesteś sam, że nikt nie świętuje zwycięstwa razem z Tobą a tak właściwie to samo osiągnięcie celu nie uczyniło Cię szczęśliwszym może być bardzo dołujący. Wtedy pytanie, czy Ci co odpuścili wcześniej, faktycznie są przegranymi może boleśnie uświadomić prawdziwy obraz sytuacji.

To czego potrzebujemy w życiu, to oprócz wytrwałości również refleksja. Warto czasami się zatrzymać i zadać sobie pytania: czego chcę od życia, co ja tu robię na tym świecie i najważniejsze, czy jestem szczęśliwy tu gdzie jestem i w tym, w czym jestem. Zdarza się bowiem tak, że cel wyznaczony jakiś czas temu był naszym celem aktualnym na tamte czasy, a obecnie nie jest już zgodny z tym czego szukamy w życiu. Powstaje zatem pytanie po co go realizować?

Chciałbym, żeby każdy człowiek miał szansę kiedyś stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko o czym marzył – bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia. — Jim Carrey

rozwój osobisty - refleksja

Odwaga odpuszczenia

Nie jest łatwo odpuścić sobie realizację jakiegoś celu. Wbrew pozorom podjęcie takiej decyzji wymaga niejednokrotnie więcej energii i odwagi niż trwanie w dotychczasowej wytrwałości do jego realizacji. Powoduje bowiem konieczność tłumaczenia się przed rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami. Da nam też popalić z pewnością nasze ego, które uruchomi rozszalałego wewnętrznego krytyka, który będzie nam wciskał, że skoro odpuszczamy to jesteśmy do niczego.

Tymczasem rezygnacja nie jest jakąś wstydliwą ostatecznością, a pełnoprawną możliwością spojrzenia na to co robimy i jak żyjemy z innej perspektywy. Może nie warto trwać w dotychczasowym związku, kiedy ten nas wyniszcza i wypala a jakiekolwiek uczucia i namiętność zostały lata świetlne za nami. Może nie warto na siłę trzymać się menadżerskiego stołka, skoro zarządzanie nie daje nam satysfakcji a tęsknimy za bezpośrednim kontaktem z klientem.

Niestety, wielu z nas woli wybrać to co znane choć niefajne, niż zdecydować się na diametralną zmianę w życiu i zacząć coś od nowa. Jest to jednak prosta droga do jedynie życiowej egzystencji a nie prawdziwego życia. Pojawiamy się na tym świecie na nie tak długo, zatem chyba warto lepiej wykorzystać ten czas.

Ludzie wolą popadać w depresję albo płacić za zaangażowanie  przepracowaniem, byle tylko niczego nie zostawić. Byle wszyscy myśleli: „Ten jest wytrwały, nigdy się nie podda”

Finalne ostrzeżenie

Pamiętaj jednak, aby w tym wszystkim odróżnić zmęczenie i chwile zniechęcenie trudnościami w realizacji jakiegoś celu, od samego braku satysfakcji z osiągnięcia celu. Jeśli jakiś cel jest dla Ciebie ważny i jego osiągnięcie da Ci spełnienie bądź wytrwały i walcz dzielnie pamiętając o tym, że pojawiające się trudności są najlepszy dowodem na to, że jesteś na właściwej drodze i działasz.

filizanka_small Przy pisaniu tekstu towarzyszyła mi niezwykła zielona herbata „Moc Combucha” o wyraźnym aromacie brzoskwini z dodatkiem m.in. marchewki i herbacianego grzybka Combucha

Pochwała nieortodoksyjności

Ten wpis zainspirowała znajoma mojej przyjaciółki, która miała okazję oglądać moją wizytówkę i jak słyszałem przypadła jej ona do gustu, ale stwierdziła że nie powinienem używać słowa „musisz”.  W pierwszej chwili, aż pobladłem z obawy że coś przeoczyłem bo sam przecież jestem piewcą zasady „Nic nie muszę, wszystko mogę”. Szybko się jednak uspokoiłem, kiedy przypomniałem sobie, że słowo „Musisz” jest tam użyte w kontekście „jeśli chcesz coś zmienić”.  Co więcej użyłem tego słowa bardzo świadomie aby uzmysłowić czytającemu, że jest to nieodzowny warunek zmiany.

Rozwój osobisty - Life factory - zmiana

Nigdy nie wpadłbym na to, że ktoś nie będzie zwracał uwagi na kontekst stwierdzenia, tylko „zawiesi” się na jednym słowie, ale było to dla mnie kolejnym doświadczeniem i przypomniało mi, że każdy z nas inaczej odbiera świat, czego innego w nim szuka i na co innego zwraca uwagę. Niemniej jednak szanując inne spojrzenia ja będę zawsze gorąco zachęcał do nieortodoksyjności w podejściu do życia, bo dzięki temu np. złapiemy cały kontekst zdarzenia a nie zafiksujemy się na jednym szczególe.

Genialnym przykładem tego typu jest dieta. Sam choć na żadnej nie jestem, to bardzo staram się jeść zdrowo i niezbyt tucząco. Jednak przy całym tym podejściu raz na miesiąc lub dwa napada mnie chęć na pizzę i choć wiem, że to nie najzdrowszy posiłek udaję się do jednej z moich ulubionych pizzerii i delektuję zjadanym włoskim plackiem. Czy mam z tego powodu wyrzuty sumienia –żadnych! Czy ta pizza zrujnuje efekty mojego zdrowego odżywiania – oczywiście, że nie. Pozwoli jednak ugasić na dłuższy czas chęć na tłuste frytki czy słodkie ciasta i ugasi żal, że inni to wsuwają takie smaczne niezdrowe jedzenie. Tak wiem, za parę lat to się na nich odbije ale ochotę na niezdrowe jedzenie mam teraz i często ciężko samą racjonalną argumentacją nad tym zapanować. Taka grzeszna pizza zjedzona ze smakiem z jednej strony uspokaja we mnie ochotę na niezdrowe to i owo a z drugiej jest nagrodą za wytrwałość przy trzymaniu się zdrowego odżywiania. Czy, gdybym jej nie zjadł coś by się stało? Pewnie na samym początku nie, jednak myśl o niej chodziłaby ciągle za mną i obawiam się, że za czas jakiś np. przy sytuacji stresowej doszedłbym do takiej ochoty na coś niekoniecznie zdrowego, że napadłbym na jakiegoś fast food’a albo cukiernie.

Świetnie tę sytuację obrazuje też, krótkie opowiadanie o dwóch mnichach  buddyjskich które krąży od dawna po internecie:
„Przypowieść o dwóch buddyjskich mnichach, którzy po złożeniu ślubów czystości wracają do swego klasztoru. Po drodze spotykają kobietę, która – przerażona rwącą wodą potoku – nie odważa się go przekroczyć. Jeden z mnichów, pomimo przysięgi, że nigdy nie dotknie kobiecego ciała, bez wahania bierze ją na ręce i przenosi przez potok. Potem mnisi ruszają w dalszą drogę. Jakiś czas idą w milczeniu, aż towarzysz mnicha, który przeniósł kobietę nie wytrzymuje i zwracając się do niego mówi z przyganą: „Jesteś świadom tego, że złamałeś śluby? Dotknąłeś przecież kobiety”. Wówczas zagadnięty mnich spogląda na swego kolegę spokojnie i odpowiada: „Tak, ale ja zrobiłem to 5 godzin temu, a ty niesiesz ją nadal. Jesteś tego świadomy?”.

Rozwój osobisty - Life factory - wyjdź z pudełka

Zatem z diabelskim błyskiem w oku zachęcam – złam czasami świadomie zasady, nagnij reguły i poczuj, że są one dla Ciebie ważne ale nie są Twoim więzieniem lecz Twoim wyborem.

filizanka_small pisząc o łamaniu zasad popijam nietypową herbatę z marchewką Moc Combucha 😉