Archiwa tagu: odczucia

Wewnętrzny szał

Znam człowieka, który na wszystkich imprezach, na których bywa upija się i w tym całym upiciu zastyga jakby w bezruchu. Siedzi zasępiony, ze wzrokiem wpatrzonym w jeden punkt a na pytanie zaczepiających go ludzi „Krzysztof, co Ty taki smutny?” odpowiada niezmiennie „wszystko w porządku, szaleję wewnętrznie”.

rozwój osobisty - szał

Skąd przychodzi impuls

Obecny świat pełen szybkiego życia, mnóstwa reklam, błyskających ekranów i nieustających smartfonowych powiadomień zasypuje nas różnego rodzaju bodźcami i impulsami. Nasz mózg szaleje próbując to wszystko ogarnąć i przetworzyć. Niejednokrotnie jest tak zajęty, że nie dostrzega tego co się wokół nas dzieje. Nie zauważa zapachów i smaków, nie rejestruje sygnałów z naszego ciała. Walczy jedynie, aby nie utonąć w napływie informacji i dotrzymać kroku tempu dnia.

Nie brałem na serio tych twierdzeń o „wewnętrznym szale” dopóki nie zrozumiałem, że być może wypity alkohol osłabia jego mózg i odcina go od tych prostych zewnętrznych impulsów, jednocześnie budząc  do życia rozbudzone zmysły. Teraz już mu wierzę, można „szaleć wewnętrznie” siedząc nieruchomo.

Odczuwanie zamiast rejestrowania

Zrozumiałem to, kiedy z moją drugą połową wpadliśmy na pomysł, aby wybrać się późnym wieczorem na plażę i zjeść tam truskawki.

Była 22:00 siedliśmy po ciemku na gołym piasku i wyciągnęliśmy pudełko truskawek. Piasek miło łechtał po nogach, na skórze czuć było cieple i wilgotne podmuchy wiatru. Było za ciemno, aby widzieć  truskawki, za to cudownie było czuć ich smak.  Naszej uwagi nie odciągało nic innego. Był tylko ich smak, miły w dotyku piasek i subtelny ciepły oddech morza. Zmysły w ciemnościach pracowały na trzykrotnie większych obrotach. Odczucia były intensywne, przyjemność rozchodziła się po całym ciele. Nawet nie zauważyłem kiedy spędziłem kilkanaście minut na przesypywaniu pisaku w dłoniach. Miło łaskotał przesypując się przez palce a wraz z jego ubywaniem z dłoni stawał się coraz bardziej elastyczny i bardziej sypki.

Ten moment nas zaczarował. Zgubiliśmy czas, oddaliśmy się chwili i wtedy z całą mocą dotarła do nas czysta przyjemność prostych odczuć. To był „wewnętrzny szał” przyjemności, choć dla kogoś z zewnątrz jedynie siedzieliśmy spokojnie, milcząc w ciemności.

rozwój osobisty - szał

Szalej…

Ten moment przypadł nam tak do gustu, że postanowiliśmy go powtórzyć w najbliższy weekend. Pogoda był średnia i raczej nie plażowa, ale mimo to postanowiliśmy pojechać na jedną z jeszcze trochę dzikich plaż w Karwieńskich Błotach. Wzięliśmy ręczniki do siedzenia, cieplejsze bluzy, gdyby wiał wiatr i coś do poczytania. Umówiliśmy się, że bez zbędnych oczekiwań zaakceptujemy to miejsce, takim jakie jest i postaramy się jeszcze raz doznać „wewnętrznego szału” odczuć.  Wiał wiatr i nawet przez moment trochę kropiło, a my jak jacyś wariaci siedzieliśmy na plaży zauroczeni bliskością natury. Obserwowaliśmy małego ptaszka, który przysiadłszy niedaleko od nas umilał nam czas swoim świergotem, podziwialiśmy jak mewy walczą z siłą wiatru lecąc pod wiatr, moczyliśmy nogi w morzu i przez godzinę bez słowa czytaliśmy zabrane ze sobą książki w milczeniu ciesząc się swoją bliskością.  Telefony nie dzwoniły, nic nas nachalnie nie rozpraszało a my nie mogliśmy wyjść z podziwu jak natura prostymi przejawami swojej aktywności potrafi dać tak wiele przyjemności.

Zachęcam Cię do tego samego. Wyjdź z domu i znajdź swoje miejsce, w którym siądziesz w pełny spokoju i doświadczysz „wewnętrznego szału” doznań. Poczuj dotyk powietrza na skórze, wsłuchaj się w każdy najmniejszy dźwięki. Odczuj jak na to wszystko reaguje Twoje ciało, gdzie się rozluźnia a gdzie napina. Dotknij dłonią podłoża, na którym siedzisz i poczuj jakie jest: miękkie czy twarde, suche czy wilgotne, drga czy jest totalnie stabilne. Wczuj się w całą przestrzeń, która Cię otacza i zauważ jak pozorna pustka wokół Ciebie pełna jest drobnych przejawów życia i aktywności natury. Stań się na moment jej integralną częścią i doświadcz jak wiele doznań oraz aktywności możesz odbierać pozostając  w bezruchu.

Tekst ten pisałem tym razem bez herbaty, ale za to w podobnym poczuciu przyjemności siedząc na plaży w Karwieńskich Błotach. Pierwszy raz od wielu lat pisałem go też ręcznie, ciesząc się chrobotem pióra przesuwającego się po papierze zamiast słuchania typowego stukotu komputerowej klawiatury.

rozwój osobisty - notes