Archiwa tagu: odpowiedzialność

Zasady bycia człowiekiem

Szare, mgliste i deszczowe weekendy mają według mnie swoją ważną rolę do spełnienia. Zatrzymują nas w domu, zachęcając do poszukiwania ciepłego i przyjemnego miejsca. Wyhamowują nasz codzienny pośpiech, zatrzymują w gonitwie za czymś nowym oraz wprowadzają atmosferę refleksji i zadumy.

Rozwój osobisty - zasady bycia człowiekiem

To dobry moment, aby przypomnieć sobie „Zasady bycia człowiekiem” i zastanowić się, które z nich są dla nas najważniejsze. Ja szczególnie lubię 6, ale każdy z Was znajdzie sobie pewnie swoją.

Zasady bycia człowiekiem

  1. OTRZYMASZ CIAŁO
    Możesz je lubić lub nienawidzić go, lecz pozostanie twoje przez cały czas twojego pobytu tutaj.
  2. BĘDZIESZ SIĘ UCZYĆ
    Zapisano Cię na nieformalne studia w szkole zwanej Życiem. Każdego dnia będziesz mieć szansę odebrać parę lekcji. Mogą ci się podobać, możesz jednak uznać, że są bezużyteczne i głupie.
  3. NIE MA BŁĘDÓW, SĄ TYLKO NAUCZKI
    Dorastanie to proces oparty na metodzie prób i błędów, na Eksperymentach. Eksperymenty „nieudane” są tak samo ważną częścią tego procesu, jak doświadczenia, które się powiodły.
  4. LEKCJA POWTARZANA JEST DOPÓTY, DOPÓKI SIĘ JEJ NIE NAUCZYSZ
    Każda lekcja zostanie Ci zaprezentowana w rozmaitych wersjach, dopóki się jej nie nauczysz. Dopiero gdy ją pojmiesz, przejdziesz do następnej.
  5. NAUKA SIĘ NIGDY NIE KOŃCZY
    Nie ma takiej chwili w życiu, która nie zawierałaby swoich lekcji. Żyjesz, a więc musisz się uczyć.
  6. „TAM” WCALE NIE JEST LEPIEJ NIŻ „TUTAJ”
    Gdy tylko twoje „tam” stanie się „tutaj”, natychmiast znajdziesz sobie następne „tam”, które znów będzie przedstawiać się lepiej niż „tutaj”.
  7. INNI SĄ PO PROSTU ODZWIERCIEDLENIEM CIEBIE
    Nie kocha się ani nie nienawidzi czegoś w innych, jeśli nie kocha się lub nie nienawidzi tego w sobie.
  8. OD CIEBIE ZALEŻY, CO UCZYNISZ ZE SWOIM ŻYCIEM
    Masz wszystkie przybory i bogactwa, których możesz potrzebować. Co z nimi uczynisz, zależy wyłącznie od ciebie. Wybór jest twój.
  9. ODPOWIEDZI NA TWOJE PYTANIA SĄ W TOBIE
    Odpowiedzi na pytania, które niesie życie, są w tobie. Wystarczy tylko przyjrzeć się, wsłuchać i zaufać.
  10. ZAPOMNISZ TO WSZYSTKO
  11. MOŻESZ SOBIE JEDNAK PRZYPOMNIEĆ, KIEDY TYLKO ZECHCESZ

Anonim

filizanka_small W rozmyślaniach nad powyższymi zasadami z pewnością pomoże wam kubek pysznej herbaty, ja proponuję  Herbatę czarną z żurawiną

Triada interesów – zajmij się swoim

Niejednokrotnie wielu ludzi jest niezadowolonych z tego co spotyka ich w życiu. Popadamy we frustrację bo: nasi znajomi nie są tacy jak być powinni, nasz partner lub partnerka poświęcają nam za mało uwagi, dzieci nie uczą się tak dobrze jak chcemy, musimy się martwić o zdrowie najbliższych, politycy są nieuczciwi, świat jest niesprawiedliwy i los nam nie sprzyja – STOP!

Rozwój osobisty - Life factory - triada interesów

Nie wiem ilu z Was zauważyło, że żadne z powyższych oczekiwań nie dotyczy osoby, która je formułuje. Są to oczekiwania względem innych osób lub nawet świata czy losu. Mówiąc wprost mamy oczekiwania do tego co od nas nie zależy. Na pierwszy rzut oka nie brzmi to groźnie, ale wbrew pozorom takie podejście do życia może przyczynić się do wywołania smutku lub depresji. Świetnie opisała to w swojej „Mini książeczce” Byron Katie, która wyróżnia trzy rodzaje interesu: Mój, Twój i Boga (który ja na potrzeby tego artykułu określiłem interesem Universum).

Sprawa jest prosta:

Mój interes – to wszystko co jest pod moją kontrolą

Twój interes – to wszystko co jest pod Twoją kontrolą

Interes Universum – to wszystko co jest poza moją i Twoją kontrolą

Rozwój osobisty - Life factory - interes

Często zapominamy o tym podziale i formułujemy oczekiwania spoza obszaru naszej kontroli, czyli naszego interesu. Byron Katie tłumaczy to bardzo prosto. Kiedy myślę: potrzebujesz znaleźć jakąś porządną pracę, chcę abyś był szczęśliwy, powinieneś być na czas, potrzebujesz zadbać o siebie – to jestem w Twoim interesie. Natomiast gdy obawiam się trzęsień ziemi, powodzi, wojny i tego kiedy umrę – to jestem w interesie Universum.

Jak takie wchodzenie w cudze interesy może być niebezpieczne pokazuje inny przykład autorki „Mini książeczki”:

Gdy umysłowo poszłam do interesu mojej mamy, na przykład taką myślą jak: „Moja mama powinna mnie rozumieć” – natychmiast doznałam uczucia samotności. I zdałam sobie sprawę, że zawsze w mym życiu, gdy czułam się zraniona lub samotna, to byłam w interesie kogoś innego.

Kiedy myślimy, że wiemy co jest najlepsze dla kogoś innego – jesteśmy w jego interesie. Nawet, gdy próbujemy to wytłumaczyć naszym uczuciem miłości względem innej osoby nadal takie zachowanie jest czystą arogancją w naszym wykonaniu. Co więcej w efekcie tego podejścia sami martwimy się, boimy i stresujemy za kogoś, kto być może nawet tego nie zauważa, bo jest zadowolony z tego co ma.

Stara zasada mówi aby uczyć się od lepszych, to znaczy takich którzy osiągają wymierne efekty, zatem w tym przypadku mają świetne życie. Pytanie zatem czy jesteś pewien, że Twoje życie jest na tyle świetne, abyś mógł zostać doradcą innych.

Kończąc pozostawiam Cię z jednym pytaniem:  Jeżeli Ty żyjesz swoim życiem i ja żyję Twoim życiem, to kto wtedy żyje moim?

filizanka_small tekst pisałem popijając wyjątkowo subtelną w smaku herbatę wysokogórską z Nepalu – Nepal Himalayan

Powerbook

Wśród swoich znajomych mam zarówno grono gorących wielbicieli jak i zadeklarowanych przeciwników Facebooka. Każda z grup ma swoją argumentację i przekonania przemawiające za ich postawą. Jedni twierdzą, że pozwala on nawiązywać nowe znajomości i umacnia obecnie, drudzy że wręcz odwrotnie. Jedynym obszarem, gdzie zwolennicy tych obu grup są w stanie znaleźć nić porozumienia jest kwestia związana z Facebookiem jako złodziejem czasu. Swoją drogą to znamienne, że to niby Facebook kradnie nam czas, a nie my go marnujemy 😉

Ja się z tym zdaniem zdecydowanie nie zgadzam. Po pierwsze Facebook jest narzędziem a częstotliwość korzystania z niego, czy też cel w jakim go używamy zależy już całkowicie od nas. Zatem nie wciskajmy, że to on z nami coś robi, bo to my robimy coś z nim. Po drugie nie stanowi on dla mnie źródła pozyskiwania przyjaciół i znajomych, choć pewnie utrzymywanie z nimi kontaktów istotnie ułatwia. Często tą drogą właśnie umawiam się na spotkania w tak zwanym realu.  Ja na swój użytek nadałem Facebook’owi role mojego prywatnego Powerbooka, czyli narzędzia które mnie:  motywuje, nasyca i jeszcze pozwala na gromadzenie ciekawych materiałów.

Rozwój osobisty - Life factory - Powerbook

Motywacja

Dzięki polubieniu odpowiednich stron codziennie z rana czeka na mnie kilka motywujących obrazków z mobilizującymi hasłami i cytatami. Czasami wywołują uśmiech, czasami przypomną o tym co naprawdę ważne w życiu, a czasami najzwyczajniej w życiu mentalnie kopną w tyłek i zmotywują do działania. Co jednak najlepsze, taką dawkę refleksji i motywacji zapewniam sobie przez cały dzień, a jest ona szczególnie przydatna w momentach, w których siada mi energia, dopada zmęczenie lub kiedy w stresie zaczynam gnać przez życie zapominając o zdrowiu i dobrym odżywianiu. Zdarzyło mi się to ostatnio, kiedy w amoku działania do listy zadań na dziś dopisywałem kolejne pozycje choć już pół dnia było daleko za mną. Już miałem zaparzyć dzbanek yerba mate dla energii, przewietrzyć mieszkanie żeby nie zasnąć bo padałem ze zmęczenia i właśnie wtedy na moim Facebook pojawił się obrazek śpiącego wilka na kwiecistej polanie z hasłem „Daj sobie zgodę na odpoczynek. Masz do niego prawo”.Rozwój osobisty - Life factory - odpoczynek

Poczułem się jakby mi ktoś na pełnej prędkości zaciągnął ręczny hamulec, wręcz poczułem powietrze owiewające mnie przy tym gwałtownym wytracaniu prędkości. Oprzytomniałem i zamiast ślepego parcia do przodu pomimo zmęczenia, postanowiłem uciąć sobie popołudniową regenerująca drzemkę. Oczywiście po pobudce i tak sobie zaparzyłem yerbe i wpuściłem świeże powietrze do mieszkania, ale miałem już zupełnie inny poziom enrgii. Kiedy obudziłem swojego uśpionego laptopa na ekranie powitał mnie cytat: „Naprawdę rozwijasz się tylko wtedy, gdy nie masz poczucia komfortu” Harv Eker i już wiedziałem po co mam siadać do roboty…Rozwój osobisty - Life factory - strefa komfortu

Nasycenie

Kiedy zajmuję się jakimś z moich zainteresowań potrzebuję podsycania mojej fascynacji danym zagadnieniem, poszerzania wiedzy na jego temat, pozytywnych przykładów rozwoju takiego zainteresowania u innych i wzorów do naśladowania. Lubię też wiedzieć co się dzieje w tym temacie, jakie są najnowsze trendy i przewidywania odnośnie przyszłości. Kiedyś musiałbym buszować w całym internecie, teraz lajkuję funpage z tym tematem związane i mam cały przekrój wiedzy w jednym miejscu. Jednak co najważniejsze informacje te płyną do mnie nieustająco cały czas. Że niby zaśmieca mi to głowę i kradnie czas – przenigdy. To mnie nasyca, mój mózg podświadomie rejestruje różne informacje związane z tym tematem. Ja akurat tak mam, że najpierw muszę zgromadzić wiedzę a dopiero potem działam stąd faza nasycania jest dla mnie tak ważna na początku i cenna potem w trakcie działania.

Jedyna sprawa, o której staram się pamiętać to raz na dwa/trzy tygodnie sprawdzenie, czy te strony które na Facebook polubiłem fatycznie dostarczają mi ciekawych informacje. Jeśli nie, to szybko przestaję je lubić lub obserwować aby w tym przypadku faktycznie nie zaśmiecać sobie Facebooka i głowy.

Gromadzenie

Jeżeli ktoś z Was próbował kiedyś znaleźć na swojej linii czasu post, który polubił lub opublikował kilka miesięcy temu, ten wie jakie to niełatwe zadanie. Sporo czasu szukałem sposobu, aby gdzieś odkładać/gromadzić ciekawe posty, na które trafiłem. Z perspektyw czasu stwierdzam, ze najlepiej do tego założyć na swoim profilu grupę, która jeśli chcesz może być grupą „tajną” czyli nie widoczną dla innych użytkowników. Co więcej możesz zaprosić do niej wybranych znajomych o podobnym stopniu zakręcenia danym tematem i dzięki temu wymieniać się w niej ciekawymi postami.

Czas

A to, że czasami nie odkurzę, nie zrobię czegoś na czas lub przesunę na inny termin to nie wina Facebooka który ukradł mi czas, tylko moja decyzja o poświeceniu mu uwagi i odpowiadam za nią wyłącznie ja sam…

filizanka_small pisane z kubkiem smakowitej zielonej herbaty Mona Lisa 

antyBajka – Czerwony Kapturek

Czerwony Kapturek był uroczą dziewczynką żyjącą w urokliwym domku położonym na cudownym wzgórzu pośród zielonych polan przeciętych krystalicznymi strumykami. Wszystko to było otoczone pięknymi i buchającym życiem górami, w zboczach których przeglądały się uśmiechnięte puszyste białe obłoki płynące po błękitnym niebie. Żyjące tu zwierzęta czuły się bezpieczne i szczęśliwe a rośliny prześcigały się w barwach swoich kwiatów mających przyciągnąć pracowite pszczoły.

To był piękny i cudowny świat, w którym ciężko było szukać smutku czy złych emocji. Jedynym wyjątkiem był Czerwony Kapturek, wiecznie z czegoś niezadowolony i na coś narzekający. A to ptaki śpiewały za głośno lub w nieodpowiednim nastroju, a to strumyk szumiał niejednostajnie rozpraszając błogość ciszy. Kiedy indziej chmury nie miały odpowiednich kształtów i błękit nieba był w nieodpowiedniej tonacji. Nie cieszyły nawet bukiety przepięknych kwiatów darowane przez dzikie zające, bo więdły za szybko. Ciepłe i przyjemne deszcze też podpały za niewłaściwy rozmiar kropel. Zdawało się wręcz, że każdy dzień z życia Czerwonego Kapturka jest jedną wielką udręką i nie dostrzega on niczego dobrego w pięknie otaczającej go krainy.

Rozwój osobisty - Life factory - czerwony kapturek - antybajka

Z czasem wszyscy mieszkańcy okolicy zaczęli unikać czerwonokapturkowej polany a rozbrykane i wiecznie wesołe malce, które nie  usłuchawszy przestrogi rodziców zapuściły się w tamtą stronę i spotkały piękną panię o złocistych warkoczach i czymś czerwonym na głowie wracały do swych domów dziwnie zalęknione i skażone narzekaniem na otaczającą je rzeczywistość. Najlepsi sowi medycy opracowali nawet specjalną terapię zabawą i śmiechem oraz spotkaniami z przyjaciółmi aby maluchy czym prędzej powróciły do normalności.

Cała sytuacja bardzo niepokoiła zwierzęca starszyznę, bo ciężko było zaakceptować fakt, iż wśród tylu cudowności okolicy, w samym centrum tej pięknej krainy znajduje się polana czarnego żalu i niewyczerpanego źródła narzekań. Biały niedźwiedź w porozumieniu z lisicą i modrym borsukiem powołali nawet całe konsylium medyków, filozofów i elfów w celu opracowania skutecznej terapii, która miała ulżyć w męce każdego dnia jaką przechodził Czerwony Kapturek. Zastosowano napar z okrężnicy, inhalacje olejkiem z drzewka szczęścia, kąpiel w dźwiękach bębnów szamańskich i masaż konfucjański w wykonaniu kotów perskich – wszystko na nic. Czerwony Kapturek utyskiwał, że okrężnica była niesmaczna,  dymiący olejek zakopcił mu pół chałupy, dźwięki bębnów nie rezonowały odpowiednio z częstotliwością ciszy, a koty perskie miały podobno pozostawić mnóstwo sierści na jego ulubionym dywaniku.

W tej sytuacji starszyzna zdecydowała się wysłać wilka do Mrocznego Boru, w którym miał poprosić o pomoc dwie najtęższe głowy magicznego świata: wiedźmę miłości i wróżkę zła. Trzy noce trwał sabat i warzenie magicznych ziół. Po pięciu dniach w brzasku poranka wilk z rubinową karafką pojawił się na polanie przed domem Czerwonego Kapturka, mówiąc te słowa:

Biała i czarna magia połączyły moce swe związane siłą ziół aby wreszcie ulżyć Ci w niedoli twego żywota. Nie mogą już bowiem patrzeć dłużej na twe oczy niewidzące piękna świata, uszy niedoceniające harmonii dźwięków natury i usta wykrzywione w grymasie nieszczęścia choć szczęście opływa cię zewsząd.

 Niezła gadka – odparł Kapturek grzebiąc jednym butem w ziemi. Głowę daje, że znowu Wam nie wyjdzie, ale proszę rób co musisz aby ulżyć mojej niedoli.

W oka mgnieniu wilk wykonał wielkiego susa i nim Czerwony Kapturek zdążył cokolwiek powiedzieć wilk go zjadł. Następnie niezwłocznie odkorkował butelkę z magicznym płynem i wypił całą jej zawartość. W tym samym momencie z butelki odkleiła się etykieta i upadła na ziemię ukazując słońcu znajdujący się na niej opis „Zioła na niestrawność”.

filizanka_small bajkę pisałem popijając aromatyczną herbatę „Królewska Malina”

Skąd nazwa Life Factory?

Bo to metafora mojego podejścia do życia. Jestem zwolennikiem przekonania, że masz takie życie jakie sobie zaplanujesz i na jakie zapracujesz. Oczywiście nie masz kontroli nad cały światem i często przytrafiają Ci się różne zdarzenia, jednak już reakcja na nie (posiedzę sobie i ponarzekam / zastanowię się co zrobię aby je wykorzystać na swoją korzyść) zależy całkowicie od Ciebie.

Gra strategiczna

Kiedy myślę o życiu to przypomina mi się gra strategiczna o prowadzeniu przedsiębiorstwa.  W grze trzeba było wybrać branże, zdecydować w co inwestujemy czas i pieniądze, zadbać o dostawy towaru do produkcji, serwis maszyn, specjalistów do ich obsługi, budowę kolejnych hal wraz z rozwojem firmy ale także poradzić sobie z kryzysem na rynku, nieplanowanym przestojem produkcji u dostawcy towaru itd.  Każda decyzja niosła konsekwencje, każde zaniedbanie ujawniało się potem ze zdwojoną siłą, każdy brak reakcji na zagrożenie mścił się z czasem w trójnasób.  Grę rozpoczęło 12 zespołów (firm) po godzinie istniały już tylko 3 reszta zbankrutowała lub musiała się sprzedać:

  • a to ktoś zakupił mnóstwo towaru do produkcji, ale zapomniał o serwisie maszyn, które się zepsuły
  • inni mieli maszyny i towar ale jakoś tak specjalistów zabrakło i firma stanęła
  • kolejni tak szybko chcieli się rozwijać, że całą kasę przeznaczyli na budowę nowych budynków ale zapomnieli opłacić rachunki za prąd potrzebny do maszyn
  • byli i tacy którzy zadbali o wszystko w firmie i tylko czekali z towarem na kupców, nie dostrzegli jednak symptomów nadciągającego kryzysu na rynku na którym działali. Była firma, były budynki i maszyny oraz magazyny pełne towaru. Nie było tylko kupujących i pieniędzy na wypłaty.

To była pouczająca lekcja odpowiedzialności. W tej grze nie było rządu, złych ludzi i innych ONY’ch – były tylko firmy i rynek. Jedni przetrwali, drudzy polegli i tym drugim straszliwie ciężko było zrzucić odpowiedzialność na los czy jakieś dziwne układy.

Jesteś jak firma

Wtedy zrozumiałem, że w życiu prowadzimy identyczną grę jak ta w przedsiębiorstwa.  Często podejmując dobre lub złe decyzje, za które przychodzi nam z czasem płacić lub które z czasem przynoszą nam różne dobra.  Nasz organizm, z „szefostwem” najczęściej umieszczonym w jego górnej części jest jak fabryka, za której rozwój i funkcjonowanie w pełni odpowiadamy.

Rozwój osobisty - Life factory - życie

Jedni jedzą w tanich fast foodach i potem narzekają na otyłość (że to niby geny), drudzy przygotowują zdrowe posiłki i są szczupli i zdrowi przez wiele lat. Jedni imprezują do upadłego, drudzy ćwiczą. Niektórzy poświęcają całe życie tylko karierze i kiedy ich zwolnią mają pretensje do świata, że nie wspiera ich rodzina, której nigdy nie założyli. Inni spędzają całe życie przed telewizorem oglądając kolejne seriale i telenowele a następnie psioczą na los, że nie są wysoko opłacanymi specjalistami. Są też tacy, którzy marzą o awansach, stanowiskach i wysokich wynagrodzeniach a potem są zszokowani, że zabija ich stres i odpowiedzialność za miliony złotych lub setki ludzi a spora część pensji idzie na lekarzy i drogie leki. Trafiają się i tacy, co chcą byś sławni a potem się dziwą, że nie mogą w spokoju wyjść do restauracji, bo wszędzie się czają fotoreporterzy. Są też ci co za wszelką cenę chcą pokazać światu jacy są zamożni a potem warczą na banki, że te nie dają im kolejnych kredytów i mówią o nich „niewypłacalni”.  Jak mówi przysłowie „co zasiejesz, to zbierzesz”. Ważne jest tylko, żebyś wiedział co zebrać byś chciał.

Wielu ludzi żyje przekonaniem, że nic od nich nie zależy ślepo składając swój los w ręce przypadku, opatrzności albo rządu, polityków i złego świata. To od nich najczęściej można usłyszeć , że gdyby nie ONI* to ich życie byłoby lepsze, wspanialsze i wtedy mogli by się naprawdę wykazać i osiągać sukcesy.  Dla mnie to bełkot, którego nie akceptuję. Chcesz żyć taką wizją świata -Twój wybór. Ja zawsze będę Ci przypominać grę w przedsiębiorstwa i tłumaczyć, że Twoje życie jest jak fabryka, za którą bierzesz całkowitą odpowiedzialność. Chcesz to się ze mną zgodzisz, chce to będziesz miał odmienne zdanie – dla mnie to nie problem, nie biorę odpowiedzialności za Twoje życie. Mam własną „fabrykę”.

* { „oni” to taki „x” z równania matematycznego, pod który można podstawić co się tylko chce np.  rząd, nauczycieli, lekarzy, rodziców, sąsiadów, psa sąsiadów i wszystkich tych co rzekomo są przeciwko nam ;-)}

filizanka_small tekst pisany z kubkiem pysznego rooibosa „Afrykański Busz” przy klawiaturze