Archiwa tagu: porażka

Sztuka upadania

Wiele lat szukałem w swoim życiu stabilizacji i bezpieczeństwa, aby po tym czasie zrozumieć, że są one na dłuższą metę nieosiągalne. Życie i nasze otoczenie ulega ciągłym zmianom i przeobrażeniom. Stała praca na etacie, oszczędności na koncie i stały związek faktycznie uspokajają i dają iluzję spokojnego życia. Nikt, nigdy nie da nam jednak gwarancji dożywotniego zatrudnienia czy też pewności, że któregoś dnia nie nadejdzie choroba, która pochłonie nasze wszystkie oszczędności lub zabierze nam najbliższą osobę. Jakbyśmy się nie chowali przed światem, jak bardzo byśmy nie zabiegali o stabilne i uporządkowane życie, to i tak nie uchronimy się przed niespodziewanym. Nie uda się nam schować w swoim spokojnym mieszkanku i niezauważenie dotrwać do końca życia. Zresztą, co by to dotrwanie miało oznaczać? Szarą, smutną egzystencję przepełnioną strachem i obawą o to, żeby tylko nic nam się nie stało, żeby tylko nie wydarzyło się nic niespodziewanego. „Zasiedzeni” w swojej niezmienności nigdy nie będziemy dobrze przygotowani na to co może nam się przytrafić. Zresztą brak odpowiedniego przygotowania i niepodołanie danej sytuacji wcale nie będą najgorsze – ostatecznie zdarzają się każdemu. Najgorsze będzie to, że kiedy upadniemy to będziemy bali się podnieść lub nie starczy nam na to siły.

Rozwój osobisty - Life factory - sztuka upadania

Nie nawołuję do życia bez opamiętania, do ciągłego ryzykowania swojego zdrowia i wiecznej niedojrzałej zabawy. Wręcz przeciwnie zachęcam do szukania dobrej i stabilnej pracy, polecam sukcesywne odkładanie oszczędności i każdemu życzę cudownej drugiej połowy. Tylko niech to nie będzie coś, od czego uzależniamy nasze szczęśliwe życie. Bo wtedy nie zadbamy odpowiednio o zawodowy awans i wynagrodzenie w obawie, że jak o to poprosimy albo będziemy o to walczyć to nas zwolnią. Nie będziemy mieli marzeń i celów, bo będziemy chcieli najpierw uzbierać odpowiednią kwotę na koncie bankowym zanim się nimi zajmiemy. Nawet jak znajdziemy kogoś z kim będziemy chcieli razem iść przez życie, to może on/ona nie udźwignąć obciążenia jakim go/ją obarczymy, czyniąc odpowiedzialnymi za nasze szczęści i poczucie bezpieczeństwa.

To do czego zachęcam, to do eksperymentowania w życiu i ponoszenia nieuniknionych porażek, zaliczania potknięć i polubienia siebie również takiego nie zawsze wygranego. Każda porażka jest jednocześnie nauką jak czegoś nie robić lub jak robić to inaczej. Każdy upadek powoduje, że nabieramy wprawy w tym, aby zetknięcie z ziemią było jak najmniej bolesne. Najważniejsze jednak, że po każdym z takich zdarzeniu uczymy się odnajdywać w sobie energię i siłę do tego, aby ponownie się podnieść i podjąć kolejną próbę. To zresztą cecha ludzi, którzy odnoszą sukcesy. Wielu właścicieli dochodowych firm utopiło sporo gotówki w chybionych pomysłach lub nawet kiedyś zbankrutowało. Wielu olimpijskich mistrzów musiało wcześniej przełknąć gorycz porażki lub uporać się z okresowym spadkiem formy a mimo to podźwignęli się i uparcie walczyli o miejsce na podium.

Rozwój osobisty - Life factory - dam radę

Każdy upadek i każda lekcja jaką dostaniemy od życia uczy nas zaufania do siebie i wiary w to, że damy radę. Dawno temu, w jednej z książek wyczytałem poradę, aby wyłączać w swojej głowie „filmy” o tym, że pewnie coś się nie uda. Powodują one bowiem tylko to, że marnujemy energię na scenariusze postępowania w przypadku niepowodzenia, a tak naprawdę nigdy nie wiemy jak dokładnie sytuacja się rozwinie i jakie działania trzeba będzie podjąć. Zamiast tego autor książki polecał, aby sobie przypomnieć jakąś najtrudniejszą sytuację w życiu i uzmysłowić, że jednak przez nią przeszliśmy, daliśmy radę i jesteśmy „tutaj”. Zatem jak już stanie się coś niekorzystnego, to wtedy i tak użyjemy całego naszego doświadczenia, wiedzy i zasobów w nas drzemiących do jak najefektywniejszego uporania się z danym zdarzeniem. Skorzystałem z tej rady i zadziałał on z całą siłą i stanowczością na moją korzyść. Zatem jeżeli masz listę swoich celów na ten rok, albo marzenie, które z Tobą jest od dłuższego czasu nie odkładaj go na przyszłość, tylko śmiało zabierz się do jego realizacji. Być może coś się nie uda, być może coś nie wyjdzie ale nie zmarnujesz czasu. Bo będziesz już wiedzieć czego nie robić lub co przy kolejnej próbie zrobić inaczej.

filizanka_small  tekst pisany w towarzystwie rozgrzewającego herbacianego naparu Alpejski Poncz

Czego uczy mnie joga cz. III – obudź w sobie dzieciaka

Odkrycie, które opisuje w tej części było dla mnie czymś zupełnie niespodziewanym. Wiedziałem, że decyduję się na dynamiczny rodzaj jogi i mogą mi się tutaj przydarzyć różne „dziwne” pozycje, które będą dla mnie mega wyzwaniem. Było to tym bardziej spodziewane, że na szkolnych WF-ach nigdy nie byłem gwiazdą sportu i mistrzem gibkości. Nie sądziłem jednak, że joga nauczy mnie bawić się niepowodzeniami i upadkami.

Rozwój osobisty - Life factory - wewnętrzne dziecko

Wszystko zaczęło się od zajęć, na końcu których mieliśmy dotrzeć do – jak mi się wydawało – nieosiągalnej pozycji widocznej na zdjęciu poniżej. Wymagany jest w niej balans ciałem i wyczucie równowagi. Już same przygotowania zawierały pozycje, przy których co chwilę ktoś z ćwiczących lądował na macie. Choć prowadząca przypominała o zasadzie „nic na siłę”, „nie czujesz – nie rób” wszyscy z uporem podejmowali kolejne próby. Było to jednak upór dziwny, bo pełen śmiechu i rozbawiania. Tak daleki od powszechnie spotkanego utyskiwania i narzekania. Koniec końców, kiedy doszliśmy do finalnej pozycji ustałem w niej może 3 sekundy przy okazji zaliczając 2 lądowania na macie. Co jednak najzabawniejsze, były to chyba jedne z najweselszych zajęć jogi na jakich byłem. Kiedy skończyliśmy nasza nauczycielka zapytała nas jak się czujemy. Okazało się, że takie pozycje z balansem budzą w nas wewnętrzną radość, dają satysfakcję zmagania się z równowagą ale i przy okazji niepowodzeń budzą wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to tak samo jak teraz lądowaliśmy na ziemi. Na chwilę wracamy do dziecinnej fascynacji faktem, że nie wyszło i można teraz tak dziwnie leżeć albo siedzieć. Zwróćcie uwagę, że dziecko nie zawsze płacze jak upada. Czasami siedzi wręcz zafascynowane tym, jak mogło do tego dojść, że teraz jest tutaj gdzie jest i to jeszcze w takiej dziwnej pozie.

Rozwój osobisty - Life factory - balans

Raz rozbudzone „wewnętrzne dziecko”, które od zawsze jest w nas, zaczyna nam ufać i pokazywać świat ze swojej perspektywy. Czasami nie jest to perspektywa łatwa dla kogoś, kto obrósł społecznymi wymaganiami i zakazami oraz oczekiwaną powagą w określonym wieku. Wewnętrzne dziecko ma w „głębokim poważaniu” wyścig szczurów. Upadki traktuje z równą fascynacją jak sukcesy. No bo, jak już się leży na ziemi to trzeba sprawdzić co ciekawego da się w tej pozycji zrobić i jak wygląda świat z nogami założonymi na głowę. Uczy humoru, dystansu i takiego spojrzenia na życie, które dodaje trochę luzu do sztywniackiej dorosłości. Tydzień po tych zajęciach jogi, przeprowadziłem podczas spaceru po lesie bitwę na liście z przyjaciółką, zmontowałem 4 kasztanowe ludziki z moją małą sąsiadką i uzmysłowiłem sobie jak fajnie wygląda świat z poziomu podłogi. Upadek na matę przypomniał mi bowiem, że już nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałem na podłodze coś robiąc. Co więcej, uświadomiłem sobie, że chodząc po niej codziennie praktycznie nie uświadamiam sobie jej istnienia, a przecież można na nie robić tyle fajnych rzeczy zamiast katować kręgosłup siedzeniem na krześle.

Dziecinna fascynacja życiem i zabawą udziela się zresztą nie tylko ludziom, czego najlepszym przykładem jest poniższy film z sarną, która w puchatkowym slangu (a dokładniej tygrysim) postanowiła sobie pobrykać z falami.

Na zakończenie jeszcze jedna rada odnośnie pozycji z balansem i to także dla tych, którzy jogi nie uprawiają. Jeżeli zdarzy Ci się w życiu ciężki moment. Coś pójdzie nie tak lub dopadnie Cię potężny stres i gonitwa złych myśli nie daje Ci spokoju – możesz ją w dowolnej chwili przerwać. Wystarczy stanąć na jednej nodze na 1,5 minuty. Złapanie równowagi i utrzymanie balansu tak zaangażują nasz mózg, że nie starczy mu już mocy na generowanie złych myśli – gwarantuję skuteczność, osobiście przetestowałem 😉

filizanka_small  pisząc ten tekst skorzystałem z naturalnego źródła dobrej energii YOGI TEA®Ÿ – POSITIVE ENERGY.