Archiwa tagu: relaks

Małe szczęścia

Mieszkają w nas od urodzenia. Kiedy jesteśmy dziećmi, mamy z nimi doskonały kontakt. Niestety z wiekiem, poznawaniem świata, pędem życia, zalewem informacji i reklam tracimy z nimi kontakt niemal całkowicie. Małe szczęścia chowają się głęboko w nas, ustępując miejsca tym wielkim i spektakularnym, choć jakże często pustym i nieosiągalnym.

rozwój osobisty - małe szczęścia

W oczekiwaniu na „deszcz szczęścia”

Nieustannie gonimy za naszym szczęściem i niezaspokojoną satysfakcją z życia. Próbujemy zdobyć na własność najnowszy model smartfona, ciuchy ze świeżo zaprezentowanej kolekcji , dopiero co wydaną książkę lub grę. Koniecznie musimy zobaczyć w kinie najnowszy film, wybrać się w modne miejsce na wakacje, odwiedzić kultową knajpę i awansować w pracy lub poderwać przystojną drugą połówę. Liczba takich pozycji na liście „musimy, chcemy, pragniemy” jest praktycznie niewyczerpana. Spece od marketingu dbają o to, abyśmy uwierzyli w to, że nowy model smartfona, czy nowy ciuch odmienią nasze życie. Uczynią nas kimś wyjątkowym i dadzą poczucie spełnienia, a szczęście niczym rzęsisty deszcz lunie na nas z nieba. W takiej pogoni za „ulewą szczęścia” możemy spędzić całe życie. Kiedy już dobiegamy do „chmury szczęśliwości”, zawsze gdzieś na horyzoncie zaczyna majaczyć jeszcze większa i bardziej spektakularna chmura szczęścia, do której warto biec.

rozwój osobisty - małe szczęścia

Małe krople szczęśliwości

Zawsze fascynowało mnie czemu tak często ludzie żyjący gdzieś w biednych krajach, praktycznie bez żadnego majątku, uśmiechają się na zdjęciach. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie mają oni tak wielkich oczekiwań od życia i świata jak te, które są promowane i funkcjonują w naszej kulturze. Wkrótce poznałem też takich ludzi i w moim otoczeniu. Czerpią oni radość z rzeczy prostych i codziennych. Zachwycają się parą fantazyjnie unoszącą się znad kubka gorącej herbaty, promieniami słońca przebijającymi się przez żaluzje w oknie, zapachem świeżo wypranych ubrań, chwilą spędzoną w wygodnym fotelu z ciekawą książką, czy też spotkaniem z bliskimi. To oni zapalają świeczkę w domu, aby stworzyć miłą atmosferę i znajdują chwilę, aby popieścić swojego psa lub pobawić się z kotem. Mają w domu małe doniczki z przyprawami, aby ich świeży smak i zapach mogły zawsze wzbogacić przygotowywane przyprawy. Zamiast pogoni za „ulewą szczęścia” cieszą się małymi „kroplami szczęśliwości”, bo tych jest całe mnóstwo wokół nich. Dzięki temu szczęśliwi i spełnieni żyją wolniej i spokojniej…

Teraz w okresie świąteczno-noworocznego zabiegania szczególnie warto na powrót obudzić w sobie takie proste „małe szczęścia” i czerpać z nich całe dobro. Jak jeden maluch, który zaśmiewał się do rozpuku po tym jak na białej kartce narysował własnoręcznie kredką niebieską linię. Co narysujesz Ty?

filizanka_small  Pisałem ten artykuł racząc się przepyszną zieloną herbatą Mogo Mogo o smaku mango

Czerwone znaczy „stop”

Kiedy w dzieciństwie uczymy się oznaczeń świateł drogowych są one proste. Zielone znaczy „idź”, czerwone znaczy „stop”.  Nic więcej, nic mniej – żadnego „zatrzymaj się”, „poczekaj” itd.  Wtedy wierzymy, że te kolory nas chronią, mówiąc nam jak się mamy zachować.

Rozwój osobisty - pośpiech

Świetlny wyścig

Z wiekiem, nagle tym prostym świetlnym komunikatom zaczynamy nadawać emocjonalne znaczenie. Czerwone światło przestaje znaczyć „stop”.  Zaczyna być czymś co nas ogranicza, spowalnia i zatrzymuje. Staje się irytującą przeszkodą w naszym codziennym pośpiechu. Z nieznanych mi przyczyn zaczyna się tajemniczy konkurs na przechytrzenie czerwonego światła. Choć zielone już mruga lub rozbłyska żółte, my jeszcze przebiegamy przez przejście lub próbujemy śmignąć samochodem przez skrzyżowanie. Najdziwniejsze, że robimy tak nawet wtedy, kiedy nic nam to nie daje, bo np. za skrzyżowaniem i tak stoi korek, który nas zatrzyma lub nie ma w ogóle racjonalnego powodu, żeby się spieszyć.

Nieracjonalność działań

Sam złapałem się na tym, że idąc na autobus i dochodząc do skrzyżowania zaczynałem biec, aby załapać się jeszcze na zielone. Tylko po co, skoro żadnego autobusu na horyzoncie nie było widać? Podobnie miałem idąc na popołudniowy spacer.  Podbiegałem aby przebiec na zielonym a przecież las, park, czy plaża nigdzie nie uciekną, nie są otwarte do którejś godziny – spokojnie czekają na mnie cały czas.

Równie nieracjonalne zachowania są u tych co na zielone nie zdążyli. Nerwowe przestępowanie z nogi na nogę, irytacja, wykrzywianie twarzy lub natrętne naciskanie przycisk w celu szybszego wymuszenia zmiany świateł. Co ciekawe, często na tych przyciskach właśnie pojawia się napis „czekaj”, tak bardzo ignorowany przez naciskających. Jeszcze bardziej dziwne jest to, że kiedy tylko rozbłyśnie zielone, osoby te jakby spuszczały parę i napięcie a następnie powolnym krokiem idą przez biało-czarne pasy.

Rozwój osobisty - pośpiech

Czerwony znaczy „życie”

Proponuje Tobie totalną zmianę podejścia i założenie, że czerwone światło znaczy „życie”.  Przyjmij, że chroni Cię ono nie tylko przed tym, abyś nie wpadł pod samochód, ale zarazem wyrywa Cię z bezrefleksyjnego pędu dnia.

Ile razy pojawi się ono na Twojej drodze zatrzymaj się i wsłuchaj się w swój oddech. Nie zwalniaj go, ani nie przyśpieszaj- tylko obserwuj. Zwróć uwagę czy jest płytki czy głęboki, szybki czy wolny, płynny czy rwany, łapczywy czy spokojny, czy oddychasz lekko czy ciężko.

Następnie w sposób świadomy zacznij zwalniać i pogłębiać swój oddech. Poczuj jak powietrze wpływa do Twoich płuc i wypływa z nich. Zwalniaj, aż do momentu gdy poczujesz opanowujący Cię spokój.

Wówczas zadaj sobie pytanie, co jest w Tobie prawdziwe w tym momencie. Zauważ jakie masz myśli, emocje i nastrój. Jakie chęci Tobą kierują i jakie opory wyczuwasz. Poczuj to co płynie z Twojego wnętrza i powiedz temu „tak”. Bez ocen i bez rozważania co jest właściwe a co nie.

Kiedy zapali się zielone, po prostu rusz z miejsca i zacznij od nowa kolejną część dnia. W taki sposób, jak masz ochotę.

Na początku może nie być łatwo i będziesz się dziwnie czuć. Spokojnie, nikt nie wie o czym myślisz i raczej niż zauważy co robisz ze swoim oddechem. Za to, za jakiś czas może tak się zdarzyć, że wręcz będziesz zwalniać przed skrzyżowaniem aby tylko się zatrzymać i chwilę zrelaksować na czerwonym.

„Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna”. Pozbądź się tego wewnętrznego biegu.” – Danuta Szaflarska

filizanka_small  W pisaniu towarzyszyła mi herbata YOGI TEA®Ÿ – Swobodny oddech – BREATHE DEEP

Kiedy jest za dobrze, to jest źle…

Często marzymy o tym, aby w naszym życiu wszystko idealnie się układało. Była praca, która daje dobre pieniądze i satysfakcję. Lokum – odpowiednio duże, wygodne i w dobrej lokalizacji oraz ktoś obok, kto wesprze, pocieszy albo fajnie spędzi z nami czas. Zero stresów, zero problemów – po prostu raj. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że to najprostsza droga do tego, aby „umrzeć” za życia.

zmiany oznaczają rozwój

Króliczy raj

Do napisania tego tekstu skłonił mnie film Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego „KRÓLIK PO BERLIŃSKU”. Opowiada on historię dzikich królików, które kiedyś żyły na Placu Poczdamskim w Berlinie. Zaraz po wojnie miasto to było w ruinie, a jednym z najbardziej dokuczliwych problemów był  brak żywności. Ludzie, aby przeżyć na Placu Poczdamskim zakładali grządki i pola uprawne, które wabiły również wygłodniałe króliki z całego miasta. Oczywiście ludzie chronili swoje uprawy zabezpieczając je siatkami, które nie dopuszczały królików. Jednak pewnego dnia, w życiu królików, wydarzyło się coś niespodziewanego. Zostały one, wraz z pasem ziemi, na którym żyły odizolowane od ludzi. Początkowo zasiekami a potem grubym porządnym murem, przez który nie mógł przejść ani człowiek, ani inny niebezpieczny dla królików zwierz. Co więcej, choć po obu stronach pasa ziemi stał mur berliński, na którym aż roiło się od żołnierzy z bronią, nikt nie strzelał do królików w obawie o rozpętanie konfliktu zbrojnego. Tak oto nastał czas idylli i powstało wymarzone miejsce do króliczego żywota. Jedzenia w bród, bark niebezpiecznych drapieżników i innych zagrożeń. Z czasem efekt tego stanu stał się bardzo wyraźny: „Szczęśliwe zwierzęta nie musiały nic robić. Mając to czego pragnęły, zaczęły sprawiać wrażenie jakby otaczający świat przestał je interesować. Stopniowo popadały w bierność i apatię”. Gdyby nic się nie zmieniało, ten stan trwałby nieprzerwanie a króliki mogłyby być tylko bardziej bierne i apatyczne. Jednak natura nie znosi braku zmian i tak też było w tym przypadku. Obalenie muru, zburzyło wieloletni rozdział idealnego świata królików od rzeczywistego świata. Na ich teren wtargnęli ludzie, drapieżniki i miasto. Bierne i apatyczne króliki były zupełnie nieprzygotowane na taki obrót sprawy. Zatracony instynkt i brak umiejętności przetrwania w trudnych i niebezpiecznych sytuacjach doprowadził do zagłady króliczej populacji z poczdamskiego placu.

Szlachetne utrudnianie

Film miał być analogią do zniewolonego przez system komunistycznego społeczeństwa. Niesie jednak za sobą uniwersalne przesłanie dotyczące tego, jak niebezpieczny może być w życiu czas, gdy wszystko zbyt długo idealnie nam się układa. Najczęściej rozkoszujemy się tym stanem i zapominamy, że w życiu nic nie jest stałe a to co jest, z dużym prawdopodobieństwem ulegnie zmianie. Stąd jeżeli mamy tyle szczęścia, że trafił nam się taki czas, to po chwili należytego odpoczynku wzorem szambelana z „Iwony księżniczki Burgunda” Witold Gombrowicz powinniśmy zacząć utrudniać:

Szambelan stawia fotele do góry nogami
Król: Szambelanie, co robisz?
Szambelan: Utrudniam.
Król: Utrudniasz?
Szambelan: Siadanie na przykład. Trudniej usiąść, gdy fotel tak stoi.

Naszym utrudnianiem może być jakiś kurs, czy szkolenie. Podjęcie nowej aktywności czy to sportowej, czy intelektualnej albo podróż do nowego, nieznanego miejsca. Każda sytuacja, w której będziemy musieli sobie poradzić z trudnościami lub staniemy przed jakimś wyzwaniem wymusi nasze działanie i da impuls do aktywności. Dzięki czemu, nie popadniemy wzorem berlińskich królików w stan bierności i apatii, tylko będziemy się ciągle rozwijać.

Chris Sacca, jeden z najbardziej barwnych wiceprezesów w Dolinie Krzemowej, napisał kiedyś na Twitterze, że jedyną rzeczą, jakiej wymagał od ludzi, których miał zatrudnić, było znalezienie się w sytuacji, w której byli zagubieni, sami, w miejscu, w którym nikt nie mówił ich językiem i musieli polegać na łasce i niełasce innych. Czemu było to tak ważne, możecie przeczytać w artykule dostępnym pod tym linkiem.

filizanka_small pisząc o berlińskich królikach sączyłem pyszną chińską herbatę Milk Oolong.

Odlot na słuchawkach

Każdemu z nas zdarzają się dni w których jesteśmy spięci, zestresowani i pełni niepokoju. Wpływ na to mogą mieć kwestie rodzinne, sytuacje zawodowe, problemy ze zdrowiem czy też jakaś „światła” wypowiedź polityka, który wyprowadzi nas z równowagi. W takich chwilach potrzebujemy czegoś, co nas wyhamuje, uspokoi, spowoduje rozluźnienie mięśni a czasami i wyciszy gonitwę myśli przed snem.

Rozwój osobisty - Life factory - relaks

Znam na to doskonały sposób i to taki gdzie nie trzeba łykać  tabletek, popijać gorzkich ziółek czy zastygać na półgodziny w niezbyt wygodnej pozycji medytacyjnej. Oczywiście niezmiennie będę polecał spacer na łonie natury ale wiem, że to przywilej nie zawsze dostępny w pędzie roboczego tygodnia. Do tego co chcę Ci zaproponować potrzebujesz słuchawek (to warunek konieczny) i jakiegoś urządzenia, które połączy Cię z internetem, może to być smartfon, tablet czy komputer + kilka lub kilkanaście minut tylko dla siebie.

Chciałbym cię zaprosić do świata ASMR czyli Autonomous Sensory Meridian Response. Jest to zjawisko występujących doznań fizycznych, które pojawia się wtedy kiedy słuchasz monotonnych dźwięków. Najczęściej to będą szepty, trzaski, tykanie i odgłosy tarcia lub skrobania. Na ASMR reagujemy wszyscy, jednak natężenie reakcji jest sprawą indywidualną każdego z nas.

Poniżej propozycje dwóch nagrań, a jeżeli ASMR Cię wciągnie (jest cała rzesza fanów tego zjawiska), wystarczy, że w Youtube wpiszesz hasło ASMR i dostaniesz mnóstwo innych filmików.

Rozwój osobisty - Life factory - relaks - Hairdressers

 

Rozwój osobisty - Life factory - relaks - Head massage

Jestem bardzo ciekawy jak ASMR zadziałało na Was, liczę na parę słów od Was w komentarzach 😉

 

Kwaśny łyk o poranku…

Mamy wiosnę, która coraz silniej próbuje przebić się i zadomowić w naszej codziennej pogodzie. Wraz z nadejściem większej liczby słonecznych dni stajemy się aktywniejsi i myślimy o otrząśnięciu z zimowego odrętwienia.  Przyroda budzi się do życia i zaczyna rozkwitać. Również u nas pojawia się motywacja do zadbania o swoje ciało, stąd wysyp osób rozpoczynających różnego rodzaju diety i oczyszczania z toksyn. Nie będę się tutaj rozpisywał o technikaliach tych działań, ale chciałbym zaproponować jeden prosty sposób, który może istotnie poprawić nasze zdrowie.

Jest nim szklanka ciepłej wody z sokiem z połówki cytryny lub limonki i łyżki miodu pita na czczo na 20 minut przed porannym posiłkiem. Wspomaga ona metabolizm, oczyszcza organizm i poprawia odporność. Ważne jednak aby zwrócić uwagę na trzy elementy  – ciepła woda (nie gorąca), pita na czczo i chwilę przed (20 minut) pierwszym posiłkiem.

Rozwój osobisty - Life factory - cytryna z wodą

Co Ci ta szklanka robi?

  • wzmacnia odporność
  • wspomaga trawienie
  • oczyszcza jelita z resztek pokarmów z poprzedniego dnia
  • pomaga w problemach żołądkowych (zgaga, wzdęcia, zaparcia i nudności)
  • działa moczopędnie
  • stymuluje mózg i system nerwowy
  • rozluźnia i relaksuje
  • pomaga w problemach ze skórą
  • odświeża oddech
  • pomaga zrzucić zbędne kilogramy