Archiwa tagu: rozwój

Life Impact – Stres

„Groziliśmy”, że mamy wiedzę oraz doświadczenia i że nie zawahamy się go użyć. A ponieważ nie rzucamy słów na wiatr już 27 maja zapraszamy na nasze szkolenie dotyczące stresu.

Co jednak ważne, nie będziemy mówili jak z nim walczyć lub go pokonać. Opowiemy za to jak z nim żyć, jak go zrozumieć i jak oswoić, bo to naszym zdaniem najlepszy sposób na poradzenie sobie ze stresem. Więcej informacji znajdziecie po kliknięciu na poniższe zdjęcie lub w zakładce szkolenia. Serdecznie zapraszamy!

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - Life Impact - stres

Zerwij grzechotkę, czyli uaktywnij mózg

Kiedy się rodzimy jesteśmy zupełnie nieporadni. Nasze ruchy są nieskoordynowane a próba zapanowania nad jakąkolwiek częścią ciała jest w pierwszym okresie naszego życia skazana na porażkę. Jako jedyny z gatunków rodzimy się bez genetycznie zapisanych wzorców ruchowych. Z jednej strony to problem, bo np. na opanowanie chodzenia potrzebujemy wielu miesięcy (młode antylopy Gnu potrzebuje jedynie kilku minut aby zaczęło chodzić i tylko dwóch godzin aby zaczęło biegać), z drugiej strony daje nam to potężne możliwości rozwojowe. Możemy nauczyć się praktycznie dowolnego ruchu i dowolnych sposobów przemieszczania.

Rozwój osobisty - Life factory - ruch

Nowy ruch, lepszy mózg

Nauka koordynacji ruchowej i panowania nad ciałem to idealne bodziec dla rozwoju naszego mózgu. Wyobraź sobie niemowlę leżące w łóżeczku, nad którego głową wisi grzechotka.

Po pierwsze – są spore szanse na to, że ma już duży problem tylko ze skupieniem wzroku na grzechotce. U wielu niemowląt występuje zez i nie jest to niczym nadzwyczajnym. Po prostu mięsnie gałek ocznych bywają jeszcze słabe i nie koordynują ruchów oczu.

Po drugie – niemowlak musi nabrać świadomości ściskania i otwierania dłoni. Jednak jak wiemy panowanie tylko nad dłońmi,  to jeszcze daleka droga do tego aby skoordynować je z unoszeniem przedramienia, obracaniem ręki itd. Kontrola nad ciałem i mięśniami bierze się stąd, że przez nasz układ nerwowy płyną impulsy, które są odbierane przez mózg i tam łączone w pewne sekwencje, które zamieniają się w określony ruch. Niemniej jednak, aby taki sygnał przepłyną przez układ nerwowy, umiejscowione w naszym ciele neurony muszą zbudować siatkę połączeń między nimi. Mega upraszczając można powiedzieć, że neurony ze wszystkich palców muszą się połączyć z neuronami w dłoni, te następnie zbudować połączenie z neuronami znajdującymi się nadgarstku, przedramieniu, łokciu, ramieniu, barku itd. Wraz z rozwojem siatki neuronów rozwija się również nasz mózg.

Rozwój osobisty - Life factory - neuron, mózg

Po trzecie – kiedy niemowlak będzie potrafił skupić wzrok na grzechotce i jako tako panować nad swoją ręką musi teraz jeszcze dokonać nie lada wyczynu. Połączyć sygnały z oczu i ręki a następnie zlokalizować grzechotkę w przestrzeni, tak aby ręka wiedziała jak ma się poruszać, aby trafić w punkt (grzechotka), na którym skupiony jest wzrok. Przypomina to trochę dokowanie rakiety transportowej do stacji kosmicznej w ogromnej przestrzeni bezkresnego kosmosu.

Oczywistym jest, że wszystkie powyższe czynności wymagają wielu prób i nie dzieją się w ciągu jednego dnia. Każdy, kto ma dzieci pewnie niejednokrotnie obserwował jak jego potomstwo nieustępliwie podejmowało dziesiątki, albo i steki prób w celu opanowania jakiegoś ruchu. Kiedy mu się to już udało, powtarzało go w nieskończoność. Znajoma, której syn pierwszy raz trzymając się barierki wspiął się na stopień naliczyła, że powtórzył ten ruch wchodzenia i schodzenia 79 razy. Czemu to robił, bo mózg i neurony musiały utrwalić ten ruch i dopracować koordynację.

Wiem i umiem, znaczy się NIE rozwijam

Wraz z nastaniem w naszym życiu dorosłości, bardzo często przestajemy uczyć się nowych rzeczy a tym bardziej ruchów. Zasadniczo wystarcza nam wachlarz ruchowy, którym już dysponujemy. Łącząc znane nam ruchy, w różnych konfiguracjach potrafimy sobie poradzić z większością sytuacji spotykanych w życiu. Przestajemy uczyć się czegoś nowego, a tym samym nie rozbudowujemy naszych połączeń nerwowych. Często nie będąc świadomymi, że dotychczasowe zaczynają zanikać. Mówiąc obrazowo, nie staramy się już zerwać nowej grzechotki.

Częsty obrazek z życia dorosłych, to te same powtarzalne czynności w pracy, powrót z pracy do domu i odpalenie telewizora, w który wpatrujemy się aż do snu. Ciało leży na kanapie lub zapadło się w fotelu, nie otrzymując żadnych impulsów. Nasz mózg również nie angażuje się zbytnio w obrazy na ekranie telewizora, jedynie chłonąc je bezrefleksyjnie. Zostajemy pochłonięci iluzją życia, bo zamiast samemu żyć, zaczynamy się identyfikować z bohaterami seriali lub telenowel. To oni wciąż mierzą się z czymś w życiu, co rusz zrywając kolejną przysłowiową grzechotkę znad głowy. My w tym czasie, wciąż tkwimy prawie nieruchomo na swoich „legowiskach”.

Rusz się i pobudź mózg

Jeżeli chcesz opóźnić symptomy starości oraz odwlec w czasie niezbyt miły kontakt z chorobą Alzheimera lub Parkinsona pobudzaj swój mózg. Możesz uczyć się nowych rzeczy, znajdować nowe hobby – to też go rozwija.

Najbardziej efektywna będzie jednak stymulacja mózgu za pomocą nauki nowych ruchów. Nie musi to być nic wielkiego, np. nauka mycia zębów lewą ręka dla osób praworęcznych. Można jednak połączyć tę stymulację z dobrą dla naszego zdrowia aktywnością fizyczną. Ostatnio na alejce parkowej minęła mnie para rozbawionych pięćdziesięciolatków na rolkach. Ewidentnie było widać, że to ich pierwsze kroki.

Rozwój osobisty - Life factory - joga, yoga

Jeżeli dla Ciebie rolki to ekstremum, zapraszam na jogę. Kiedyś byłem przekonany o swojej dobre koordynacji ruchowej i orientacji przestrzennej – zajęcia jogi bardzo szybko wyprowadziły mnie z błędu. Kiedy moje ciało musiało ustawić się w nieznanych pozycjach a mój mózg nauczyć się koordynować jednocześnie np. dociskanie stopy przedniej nogi do maty z napięciem uda w tylnej nodze i do tego odpowiednio oddychać bywało „gorąco”.  Zresztą bardzo często kiedy uczymy się nowej pozycji, najpierw próbujemy ją jakoś niezdarnie wykonać a następnie nasza nauczycielka mówi, abyśmy dali moment naszemu mózgowi na przetworzenie wszystkich informacji i wyobrażenie sobie układu ciała w danej pozycji. Czasami aby nam wyszło, musimy podjąć wiele nieudanych prób, niczym leżący w łóżeczku niemowlak, który szykuje się do zerwania dyndającej nad jego głową grzechotki.

filizanka_small Ten tekst pisałem popijając, nasypaną do kubka lewą ręką,  pyszną herbatę Lahidżan z Iranu

Kiedy jest za dobrze, to jest źle…

Często marzymy o tym, aby w naszym życiu wszystko idealnie się układało. Była praca, która daje dobre pieniądze i satysfakcję. Lokum – odpowiednio duże, wygodne i w dobrej lokalizacji oraz ktoś obok, kto wesprze, pocieszy albo fajnie spędzi z nami czas. Zero stresów, zero problemów – po prostu raj. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że to najprostsza droga do tego, aby „umrzeć” za życia.

zmiany oznaczają rozwój

Króliczy raj

Do napisania tego tekstu skłonił mnie film Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego „KRÓLIK PO BERLIŃSKU”. Opowiada on historię dzikich królików, które kiedyś żyły na Placu Poczdamskim w Berlinie. Zaraz po wojnie miasto to było w ruinie, a jednym z najbardziej dokuczliwych problemów był  brak żywności. Ludzie, aby przeżyć na Placu Poczdamskim zakładali grządki i pola uprawne, które wabiły również wygłodniałe króliki z całego miasta. Oczywiście ludzie chronili swoje uprawy zabezpieczając je siatkami, które nie dopuszczały królików. Jednak pewnego dnia, w życiu królików, wydarzyło się coś niespodziewanego. Zostały one, wraz z pasem ziemi, na którym żyły odizolowane od ludzi. Początkowo zasiekami a potem grubym porządnym murem, przez który nie mógł przejść ani człowiek, ani inny niebezpieczny dla królików zwierz. Co więcej, choć po obu stronach pasa ziemi stał mur berliński, na którym aż roiło się od żołnierzy z bronią, nikt nie strzelał do królików w obawie o rozpętanie konfliktu zbrojnego. Tak oto nastał czas idylli i powstało wymarzone miejsce do króliczego żywota. Jedzenia w bród, bark niebezpiecznych drapieżników i innych zagrożeń. Z czasem efekt tego stanu stał się bardzo wyraźny: „Szczęśliwe zwierzęta nie musiały nic robić. Mając to czego pragnęły, zaczęły sprawiać wrażenie jakby otaczający świat przestał je interesować. Stopniowo popadały w bierność i apatię”. Gdyby nic się nie zmieniało, ten stan trwałby nieprzerwanie a króliki mogłyby być tylko bardziej bierne i apatyczne. Jednak natura nie znosi braku zmian i tak też było w tym przypadku. Obalenie muru, zburzyło wieloletni rozdział idealnego świata królików od rzeczywistego świata. Na ich teren wtargnęli ludzie, drapieżniki i miasto. Bierne i apatyczne króliki były zupełnie nieprzygotowane na taki obrót sprawy. Zatracony instynkt i brak umiejętności przetrwania w trudnych i niebezpiecznych sytuacjach doprowadził do zagłady króliczej populacji z poczdamskiego placu.

Szlachetne utrudnianie

Film miał być analogią do zniewolonego przez system komunistycznego społeczeństwa. Niesie jednak za sobą uniwersalne przesłanie dotyczące tego, jak niebezpieczny może być w życiu czas, gdy wszystko zbyt długo idealnie nam się układa. Najczęściej rozkoszujemy się tym stanem i zapominamy, że w życiu nic nie jest stałe a to co jest, z dużym prawdopodobieństwem ulegnie zmianie. Stąd jeżeli mamy tyle szczęścia, że trafił nam się taki czas, to po chwili należytego odpoczynku wzorem szambelana z „Iwony księżniczki Burgunda” Witold Gombrowicz powinniśmy zacząć utrudniać:

Szambelan stawia fotele do góry nogami
Król: Szambelanie, co robisz?
Szambelan: Utrudniam.
Król: Utrudniasz?
Szambelan: Siadanie na przykład. Trudniej usiąść, gdy fotel tak stoi.

Naszym utrudnianiem może być jakiś kurs, czy szkolenie. Podjęcie nowej aktywności czy to sportowej, czy intelektualnej albo podróż do nowego, nieznanego miejsca. Każda sytuacja, w której będziemy musieli sobie poradzić z trudnościami lub staniemy przed jakimś wyzwaniem wymusi nasze działanie i da impuls do aktywności. Dzięki czemu, nie popadniemy wzorem berlińskich królików w stan bierności i apatii, tylko będziemy się ciągle rozwijać.

Chris Sacca, jeden z najbardziej barwnych wiceprezesów w Dolinie Krzemowej, napisał kiedyś na Twitterze, że jedyną rzeczą, jakiej wymagał od ludzi, których miał zatrudnić, było znalezienie się w sytuacji, w której byli zagubieni, sami, w miejscu, w którym nikt nie mówił ich językiem i musieli polegać na łasce i niełasce innych. Czemu było to tak ważne, możecie przeczytać w artykule dostępnym pod tym linkiem.

filizanka_small pisząc o berlińskich królikach sączyłem pyszną chińską herbatę Milk Oolong.