Archiwa tagu: stres

Life Impact – Stres

„Groziliśmy”, że mamy wiedzę oraz doświadczenia i że nie zawahamy się go użyć. A ponieważ nie rzucamy słów na wiatr już 27 maja zapraszamy na nasze szkolenie dotyczące stresu.

Co jednak ważne, nie będziemy mówili jak z nim walczyć lub go pokonać. Opowiemy za to jak z nim żyć, jak go zrozumieć i jak oswoić, bo to naszym zdaniem najlepszy sposób na poradzenie sobie ze stresem. Więcej informacji znajdziecie po kliknięciu na poniższe zdjęcie lub w zakładce szkolenia. Serdecznie zapraszamy!

Life Impact - stres

Życiowy wyścig na pełnym stresie

Czy musimy się ścigać z innymi, czy musimy nieustanie walczyć o lepsze stanowisko w pracy, czy musimy się starać za każdym razem wypaść jak najlepiej na spotkaniu towarzyskim lub zając pierwsze miejsce w rozgrywkach sportowych. Oczywiście, że „nie!”. Mimo to jednak, większość z nas nie potrafi tego wyścigu uniknąć.

Współzawodnictwo sączy się do nas niepostrzeżenie z reklam i rożnego rodzaju programów typu talent schow. Presji rodziny i znajomych w zakresie tego w jakiej firmie pracujemy i na jakim stanowisku. Nawet powszechne aplikacje prozdrowotne na smartfonach, które liczą nasze kroki lub przebiegnięte kilometry nie tylko pozwalają nam śledzić swoje postępy, ale od razu zestawiają też nasze wyniki z wynikami grupy naszych rówieśników z danej aplikacji korzystających. Miał być sport i dbanie o siebie a kończy się znowu na współzawodnictwie.

Rozwój osobisty - współzawodnictwo - życiowy wyścig

Nie dziwi zatem fakt, że potrzeba osiągnięć i parcie na sukces jest obecnie powszechne wśród mężczyzn i kobiet. Niemniej jednak, stres towarzyszący osiąganiu tego sukcesu lub pojawiający się po jego osiągnięciu jest diametralnie inny w zależności od płci.

Stosunek do współzawodnictwa

Chłopców już od najmłodszych lat uczy się „reguł życiowej gry”: rywalizują w sportach, prowadzą podwórkowe wojny, tworzą swoje plemiona i obozy walczące o drzewo lub piaskownicę, albo też podbijają wirtualne światy czy armie. To „programowanie” na współzawodnictwo niesie ze sobą zarówno korzystne, jak i negatywne skutki.

Do korzystnych można zaliczyć przygotowanie do odważnego torowania sobie drogi na szczeblach kariery oraz przebrnięcia przez trudny dzień w pracy. Mężczyźni wierzą w to, że ciężka praca popłaca a zdobyte doświadczenia podpowiadają im, że lepiej być „swoim chłopem”, niż uległym „pupilkiem szefa”. Do niekorzystnych skutków należy natomiast to, że rywalizacja staje się dla nich przymusem. Nawet kiedy już nie ma potrzeby konkurowania z innymi o awans lub pracę, zaczynają współzawodniczyć sami z sobą. Jeżeli raz byli doskonali, następnym razem muszą być jeszcze lepsi. Muszą być też lepsi od swojego ojca, brata, sąsiada, innego faceta ćwiczącego obok, a wreszcie muszą też być lepsi od swoich najśmielszych wyobrażeń o samym sobie.

Kobiety, w przeciwieństwie do mężczyzn, nie rywalizują tak otwarcie. Często były wychowywane w przekonaniu, że ich miejsce jest w „kuchni” a poświęcenie dla innych lub służenie innym powinno im dawać więcej satysfakcji niż dreszcz zwycięstwa. To oficjalne podejście, ale te same kobiety widziały jak ich matki chciały piec perfekcyjne ciasta i wyglądać lepiej niż żony innych facetów. Podobnych obserwacji mogły mieć całe mnóstwo. Nie zapominajmy też o popularnych ostatnio programach w stylu „Perfekcyjna Pani domu”, czy „Kobieta na krańcu świata”. Dołóżmy też promowanie celebrytek jako specjalistek od wszystkiego. Nagle aktorki, dziennikarki czy byłe miss piękności wydają poradniki o ćwiczeniach, odchudzaniu, gotowaniu, jodze, otwieraniu swojej firmy czy robieniu kariery w biznesie. Do tego, chyba już w każdym mieście w Polsce powstają „Kręgi mocy kobiet” i tym podobne grupy wsparcia i motywacji. To wszystko „odpala” w kobietach ukrytą rywalizację. Obserwują nieustannie inne kobiety w ich działaniach i podnoszą poprzeczkę samym sobie. Jak sąsiadka ma pięknie ukwiecony balkon, ja muszę mieć lepszy. Jak znajoma mebluje dom zgodnie z zasadami feng shui, mój nie może być urządzony inaczej. Jak przyjaciółka biega do kosmetyczki, ja muszę biegać podobnie. Pól takiego ukrytego współzawodnictwa może być całe mnóstwo. Wyścig taki nigdy się nie kończyć, a każda z kobiet stawia sobie co rusz kolejne dodatkowe wymogi, choć oficjalnie wcale nie współzawodniczy.

Rozwój osobisty - stres

Sukces a poczucie winy

Kwestie związane z sukcesem i jego osiąganiem często są generatorem stresu. Co ciekawe, u mężczyzn wstyd i poczucie winy są następstwem braku sukcesu i pochodną niewielkiego zadowolenia z własnej pracy. U kobiet natomiast przeciwnie, poczucie winy często wiąże się z osiągnięciem dostrzegalnego dla wszystkich sukcesu i dużą satysfakcją z pracy zawodowej.

Przyczyny należy szukać w identyfikacji z sukcesem zawodowym. Mężczyźni proszeni o określenie kim są, najczęściej odwołują się do zawodu: „jestem księgowym”, „jestem programistą”, itd. Im mniej lubią swoją pracę, tym większa frustracja i stres. Im mniej sukcesów na polu zawodowym, tym większe poczucie winy.

Kobiety natomiast określają siebie używając określeń jestem: „kobietą”, „ żoną”, „matką”. Co więcej, im mniej lubią swoją pracę, tym mniej się z nią utożsamiają. Nawet świadomość braku osiągnięć na polu zawodowym, nie wywołuje u nich poczucia winy. Pojawia się ono jednak wtedy, kiedy praca sprawia im przyjemność i odnoszą w niej znaczące sukcesy. Dzieje się tak ponieważ, często oznacza to zostawianie w biurze po godzinach i pracę zawodową także w domu.

Kolejna zauważalna różnica miedzy płciami dotyczy tego w jaki sposób definiują sam sukces zawodowy. Mężczyźni są przekonani , że ich sukces to owoc ciężkiej pracy. Kobiety natomiast bardzo często uważają, że ich sukces to kwestia szczęścia a nie umiejętności. Tak więc, Ci pierwsi będą się zadręczać brakiem sukcesów nawet, gdy obiektywnie ich brak nie wynika z ich złej pracy a jest jedynie wynikiem niesprzyjających okoliczności. Te drugie natomiast, mimo doskonałej pracy i kompetencji żyją nieustannie w obawie, że łut szczęścia je opuści a dotychczasowe sukcesy rozprysną się jak bańka mydlana.

Zbawcze „uziemienie”

Metod niwelacji stresu jest sporo. Ważne jest jednak, aby nie tylko o nich wiedzieć czy czytać, należy z nich również korzystać. Trzeba też pamiętać, że zanim zaczniemy się relaksować, wpierw musimy odreagować stres zgromadzony w naszym ciele. Szybki spacer, jogging czy inna aktywność fizyczna doskonale się do tego nadają.

Kiedy już pozbędziemy się toksyn stresu z naszego organizmu, ważne jest złapanie swoistego dystansu do tego całego wyścigu. Zatrzymanie na chwilę, docenienie spokoju, dostrzeżenie piękna prostych rzeczy i zadanie sobie pytania, czy naprawdę potrzebujemy do szczęścia tego wszystkiego za czym tak bardzo gonimy.

Jeżeli ciężko jest nam się wyciszyć proponuję dwa sposoby na „uziemienie” i pobycie na chwilę w spokoju „tu i teraz”. Pierwszy i najprostszy to obcowanie z naturą. Rządzi się ona swoim nieśpiesznym tempem zmian, mądrym cyklem rozwoju i tak samo dzieli się swoim spokojem i energią z każdym człowiekiem, bez względu na to gdzie pracuje, kim jest i ile ma pieniędzy. Drugi sposób to medytacja. Spędzenie chwili czasu z samym sobą, w ciszy lub przy dźwiękach mantry. Kiedy skoncentrujesz się na oddechu, poczujesz jak powietrze wpływa w głąb twojego ciała przy każdym oddechu i opuszcza je przy każdy wydechu jest szansa, że doznasz uczucia spokoju. Nie napinaj się, nie oceniaj, poczuj po prostu swoje ciało. Jeśli nie możesz pozbyć się myśli z głowy, zastosuje prosty trick. Kiedy wdychasz powietrze, mów sobie w myślach „wdech”, kiedy wydychasz powtarzaj w myślach „wydech” – to zajmie twój rozbiegany umysł.

Pisząc niniejszy wpis w dużym zakresie posiłkowałem się książkami Georgii Witkin: „Stres męski – nowe spojrzenie” i „Stres kobiecy – nowe spojrzenie”.

Siła oddechu w stresie

W zachodnich społeczeństwach koncentrujemy się na zdrowym odżywaniu oraz aktywnym fizycznie trybie życia. Ignorujemy natomiast znaczenie oddechu dla naszego zdrowia. Oddychamy płytko, byle jak i totalnie bez kontroli. Tymczasem nasz układ oddechowy, jest prawdziwym majstersztykiem i może pracować w dwóch trybach: świadomym (kiedy myślimy o oddechu, zaczynamy go kontrolować i wpływać na niego) i nieświadomym (to ten czas, kiedy nasz organizm „sam sobie oddycha” bez naszej uwagi).

Co jednak istotne, oddech jest także ważnym odzwierciedleniem stanu naszego organizmu, a szczególnie naszej głowy, w stresie lub nerwowych sytuacjach. Kiedy jesteśmy zestresowani, na skutek impulsu z mózgu, nasz oddech staje się płytszy i zarazem niemal dwukrotnie szybszy.  Warto jednak pamiętać, że istnieje i droga w drugą stronę. Poprzez spowolnienie, wydłużenie i pogłębienie oddechu możemy uspokoić naszą rozbieganą i zestresowaną głowę.

Poniżej wklejam ruchomą grafikę ze strony: http://dailyburn.com/life/lifestyle/stressed-gifs-breathing-exercises/ , którą warto abyś zapisał w swoim komputerze, ale również na swojej komórce. Za każdy razem, kiedy będziesz zdenerwowany lub będzie Cię zżerał stres włącz ją sobie i oddychaj zgodnie z instrukcją: exhale (wydech), inhale (wdech), wdech i wydech, wdech i wydech…  poczuj jak z długim i głębokim oddechem przychodzi spokój i wyciszenie 🙂

Rozwój osobisty - oddech

Co Ci robi stres?

Każdy z nas intuicyjnie wie co oznacza stres. Niemniej jednak, nie zawsze potrafimy go prosto zdefiniować. Co jest tym bardziej trudne, że różnie reagujemy na stres i tak samo różne przyczyny wywołują go u każdego z nas. Najprościej mówiąc stresem nazywamy każdy skierowany względem nas wymóg, który powoduje konieczność chwilowego lub trwałego dostosowania się. Może nim być zarówno rozwód, jak i małżeństwo, awans w pracy albo jej utrata, śmierć bliskiej osoby albo narodziny dziecka. Stres wywoła także wakacyjny wyjazd, organizacja zjazdu rodzinnego, spotkanie towarzyskie z udziałem nieznanych osób a nawet wygrana w totolotka.

Rozwój osobisty - stres

Mechanika stresu

Według Hansa Selye, który wiele lat temu zapoczątkował badania nad stresem, nasz organizm radzi sobie z nim na trzy sposoby:

  1. Sygnały informujące o stresie płyną z mózgu przez nerwy ruchowe do mięsni rąk i nóg oraz pozostałych mięśni szkieletowych szykując je do szybkiego działania.
  2. Te same sygnały wędrują z mózgu do najważniejszych narządów w naszym ciele. Serce zaczyna szybciej pracować, podnosi się poziom glukozy we krwi i ciśnienie. Przyśpieszają również płuca i zwiększa się liczba erytrocytów – czerwonych krwinek odpowiedzialnych za transport tlenu z płuc do pozostałych narządów. Dzięki temu jesteśmy lepiej dotlenieni i mamy więcej energii. Jednocześnie spowalnia praca jelit, gdyż trawienie uznawane jest w tym momencie z mniej ważne. Musi dać pierwszeństwo działaniu, które w krytycznej sytuacji może uratować nam życie.
  3. Wspomniane wcześniej sygnały z mózgu trafiają także do gruczołów nadnerczowych i podwzgórza. Te pierwsze powodują zwiększenie wydzielania adrenaliny do krwi, która dla organizmu stanowi bodziec do szybkiego działania. Podwzgórze natomiast dba o widzialnie hormonów, które przyśpieszają przemianę materii (co przyczyni się do szybszej zmiany pokarmu na energię) oraz zwiększają liczbę leukocytów – białych krwinek, odpowiedzialnych za ochronę organizmu przed wirusami i bakteriami (to na wypadek zranienia).

Mówiąc wprost, nasz organizm jest przygotowany w tym momencie do walki lub ucieczki. Całkowicie skoncentrowany na szybkiej reakcji i ochronie organizmu. Napięte mięśnie chronią wewnętrzne narządy a zwiększona liczba białych krwinek jest gotowa do natychmiastowej reakcji w przypadku zranienia lub innych uszkodzeń ciała. Nasz wzrok się wyostrza a pole widzenia zawęża, tak abyśmy mogli szybko wykryć i zlokalizować wroga lub zagrożenie. Dzięki tak doskonałemu przygotowaniu, jesteśmy w stanie przetrwać niejedną sytuację zagrażającą naszemu życiu.

Szkopuł jednak w tym, że przy obecnym rozwoju cywilizacji raczej nie często uciekamy przed drapieżnikami, próbujemy upolować mamuta albo jesteśmy zagrożeni atakiem wrogiego plemienia. Mimo to stresujemy się innymi, znacznie błahszymi, sprawami ale nasz organizm reaguje na stres jakby to chodziło o nasze życie. Dla niego niemiły mail od szefa nie różni się niczym od szarżującego na nas nosorożca. Nie odróżnia pogoni za autobusem od pogoni za zwierzyną i lęku przed samotnością od lęku przed grożącą nam lawiną. Dziś stresujących sytuacji jest znacznie więcej niż kiedyś, ale nie są one tak groźne jak to dawniej bywało. Jednak każda reakcja stresowa odpala w nas znaną od wieków i wyczerpującą nasz organizm sekwencję odpowiedzi na stres. Jeżeli te sytuacje są krótkotrwałe i nie następują jedna po drugiej jesteśmy sobie w stanie z tym poradzić. Kiedy jednak sytuacji stresowych jest za dużo lub żyjemy w długotrwałym stresie zaczynamy z czasem płacić za to naszym zdrowiem.

Rozwój osobisty - stres a zdrowie

Konsekwencje zdrowotne

Zdarza się, że nadmierny stres niszczy lub uszkadza zdrowe narządy i układy  w naszym organizmie. Czasem na skutek stresu pogorszeniu ulega stan jakiegoś słabego lub uszkodzonego ogniwa w naszym ciele i na przykład w żołądku pojawiają się wrzody. Czasem pod jego wpływem ujawnia się ukryta dotąd podatność na niektóre zaburzenia psychosomatyczne, jak na przykład wady serca. Czasem stres osłabia mechanizmy obronne organizmu, przez co stajemy się bardziej podatni na działanie różnego rodzaju wirusów i bakterii. Stres bierze też górę nad naszymi zdrowymi nawykami, wyczerpując nas do tego stopnia, że jesteśmy zbyt zmęczeni, aby zażywać ruchu. Bywa i tak, że stres popycha nas w objęcia niezdrowych nałogów takich jak alkohol lub palenie papierosów, które pozwalają na szybkie, choć tylko chwilowe, jego rozładowanie.

Kiedy jesteśmy w stresie nasz oddech przyspiesza i staje się mniej więcej dwukrotnie szybszy od normalnego. Jeśli jest to stan krótkotrwały nasz organizm świetnie wykorzysta dodatkową porcję tlenu. Jeśli jednak sytuacja ma charakter długotrwały to krótki, urywany oddech może doprowadzić do sytuacji, w której spierzchną nam usta a drogi nosowe ulegną podrażnieniu.

Podobnie odpływ krwi ze skóry i układu pokarmowego do mięśni szkieletowych, cały czas gotowych do działania spowoduje, że najpierw chłodne staną się nasze dłonie i stopy. Potem nasza twarz stanie się blada lub popielata a finalnym efektem tej reakcji może być ciężki do zniesienia migrenowy ból głowy oraz nadciśnienie.

W naszym organizmie uruchomi się również „pętla insulinowa”. Wpierw na skutek wysokiego poziomu glukozy we krwi uwolniona zostanie dodatkowa porcja insuliny, by poziom ten obniżyć. Jeśli insuliny we krwi znajdzie się zbyt dużo , poziom glukozy staje się zbyt niski, doprowadzając do hipoglikemii. Efektem tego jest poczucie zmęczenia i przemożna chęć sięgnięcia po coś, co szybko postawi nas na nogi: po papierosa, kawę, cukierka. To z kolei prowadzi do jeszcze większej produkcji insuliny, poziom glukozy znów spada i cały cykl zaczyna się od nowa.

Kolejna reakcja łańcuchowa wywoływana przez stres dotyczy układu trawiennego. Jej skutkiem jest zmniejszenie wydzielania soków żołądkowych oraz spowolnienie ruchów robaczkowych jelit. W efekcie, sytuacja ta może doprowadzić do nieżytu żołądka, nudności bądź zatwardzenia. Do tego dochodzą glikokortykoidy, czyli hormony wydzielane przez organizm w czasie stresu, zwiększają one pośrednio kwasowość żołądka, przez co zwiększa się prawdopodobieństwo pojawienia się zgagi lub wrzodów.

Długotrwały stres powoduje także znaczny spadek aktywności leukocytów, czyli białych krwinek, odgrywających ważną rolę w obronie organizmu przed różnymi chorobami. Do tego dochodzą wahania poziomu immunoglobuliny IgA – białek o istotnym znaczeniu dla układu odpornościowego. Immunoglobuliny IgA, obecna między innymi w ślinie, chronią nasz organizm przed zakażeniami bakteryjnymi i wirusowymi, a zwłaszcza przed infekcjami górnych dróg oddechowych i powstawaniem ubytków pochodzenia próchnicowego w uzębieniu. Teraz powinno być dla Ciebie jasne, czemu wiele osób rozpoczynających pracę w nowej firmie, po pierwszym tygodniu łapie przeziębienia.

Przygotowując ten post, w dużej mierze korzystałem wiedzy zawartej w książce Georgi Witkin „Stres męski – nowe spojrzenie”.

Shinrin-yoku, czyli kąpiel w lesie

Żyjemy w czasach nieustającego pędu i pośpiechu. Nasze otoczenie, technologia i warunki w których funkcjonujemy zmieniają się tak dynamicznie jak nigdy dotąd. Liczba informacji i wiadomości, do których mamy dostęp jest tak potężna, że czasami mamy wręcz wrażenie totalnego przytłoczenia. Nie powinny zatem dziwić dane jakie przedstawił na jednej z konferencji naukowych prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego: 28% Polaków twierdzi, że są zmęczeni, 25% wyczerpani i wykończeni, 16 % jest bardzo zdenerwowanych a 12% odczuwa smutek i zmęczenie. Co jednak zatrważające aż 41% populacji nie próbuje sobie poradzić ze stresem w zdrowy sposób, tylko rozładowuje go paląc papierosy, pijąc alkohol, objadając się i oglądając telewizję.  Efekt takich działań jest prosty do przewidzenia. Długotrwały stres odpowiednio nie odreagowany prowadzi  do depresji lub zaburzeń depresyjnych, na które cierpi ok. 25% populacji a leki antydepresyjne zażywa już milion Polaków i to coraz częściej ludzi młodych.

Rozwój osobisty - las

Idź się wykąp

Wbrew pozorom, nie zapraszam was po prysznic. Proponuję raczej inną formę aktywności, która wcale nie jest forsowna a przynosi genialne wprost efekty.

W latach 80-tych XX wieku dyrektor japońskiej instytucji odpowiedzialnej za tamtejsze lasy chciał zachęcić Japończyków do częstszego ich odwiedzania i wymyślił w tym celu termin shinrin-yoku, który zwykło się tłumaczyć jako wdychanie leśnej atmosfery lub kąpiel w lesie. Z czasem przeprowadzone badania dowiodły, że to co miało być czystym marketingiem jest przy okazji świetnym sposobem na podreperowanie zszarganych nerwów. Okazało się, że 40 minutowy spacer w lesie poprawia badanym nastrój,  daje im poczucie witalności oraz obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu) we krwi. Dodatkowo, taka leśna kąpiel pomaga leczyć depresję, ułatwia głębokie zasypianie, podnosi samopoczucie, redukuje napięcie, złość i zmęczenie. Według japońskich badaczy wystarczy już 20 minutowy spacer po lesie, żeby się zrelaksować.

Kąp się a nie wskakuj pod prysznic

W shinrin-yoku jest ważny bark pośpiechu. Jeśli wpadniemy na 20 minutowy spacer po lesie, cały czas rozmawiając przez komórkę lub słuchając ulubionej muzy na słuchawkach, efektem będzie jedynie spalenie paru kalorii, stres jednak pozostanie. Cały bajer tego rozwiązania kryje się w tym, aby w lesie, tak jak w czasie kąpieli w wannie, zanurzyć się w nim. Nie bez powodu pierwsze tłumaczenie tego japońskiego termin brzmi właśnie „wdychanie leśnej atmosfery”.

Chodzi o to, aby się wyciszyć i odbierać las wszystkimi zmysłami : wsłuchiwać się w szum liści i śpiew ptaków, dotykać kory drzew czując jej fakturę, chłonąć zapachy, które potrafią się zmieniać z każdym krokiem, odbierać strefy bardziej i mniej wilgotnego powietrza, podziwiać różnobarwność traw i poszycia leśnego a nawet wziąć do ręki garść ziemi. Mówiąc najprościej stopić się z lasem i stać się z nim jednością.

Doceń inteligencję lasu

Czasami, nam miastowym i różnej maści korpoludom funkcjonującym na co dzień w szklanych biurowcach i miejskiej dżungli, jest trudno dostrzec urzekające piękno lasu. Jeśli masz z tym problem polecam lekturę książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew”. Odkryje ona bowiem przed tobą świat drzew jakiego nie znałeś.

Okazuje się, że lasy i puszcze to doskonale zorganizowane społeczności i sieci informacyjne pozostające w aktywnej interakcji między sobą. Nie wiem czy jesteś świadomy tego, że drzewa komunikują się ze sobą za pomocą dźwięków. Ich korzenie trzeszczą, a kiedy są to trzaski o częstotliwości 220 herców, inne drzewa wyraźnie na nie reagują. Kierują nawet w stronę gadającego właśnie osobnika swoje wierzchołki.  Korzenie też badają stan gleby i na podstawie tych informacji strefa wzrostu drzewa podejmuje decyzje o dalszym jego zachowaniu.  Drzewa tworzą również społeczności. Umawiają się np. czy kwitną w tym roku, czy też liczba roślinożerców w okolicy jest tak duża, że to nie ma sensu bo zjedzą wszystkie ich owoce.  Kiedy jeden z buków zostanie powalony, pozostałe buki z bezpośredniej jego okolicy podsyłają mu substancje odżywcze.

rozwój osobisty - las

Bajer zaczyna się jednak wtedy, kiedy przyjrzymy się współpracy grzybów z drzewami. Te pierwsze działają jak światłowody. Ich cienkie pasma przenikają glebę i oplatają ją siatką o trudno wyobrażalnej gęstości. Drzewa korzystają z tego rozwiązania i tą drogą właśnie przekazują sobie ogrom informacji.  Grzyby wrastają też w drzewa i świadczą sobie wzajemnie różnego rodzaju korzyści. Czasami też jak pisze Wohlleben podejmują wspólne działania w tandemie: „Jeżeli mimo wszelkiej pomocy robi się zbyt ciasno dla grzyba i drzewa, wówczas grzyb może się chwycić środków radykalnych, jak pokazuje przykład sosny wejmutki i jej partnera Laccaria bicolor, czyli lakówki dwubarwnej. Gdy braknie azotu, lakówka wydziela do gleby śmiertelną truciznę, przez co maleńkie zwierzęta w rodzaju skoczogonków umierają i uwalniają w ten sposób azot zawarty w ich ciałach. W ten sposób stają się mimo woli nawozem dla drzewa i grzyba.”

Według Petera Wohellebena tak dobrze czujemy się  w lesie bo drzewa nieustannie szepczą między sobą a my te szepty odbieramy…

Nadchodzi jesień, to czas intensywnych zmian w lasach. Wszystko zacznie mienić się nowym barwami, jesienne wiatry rozkołyszą gałęzie drzew intensyfikując szum ich liści a jesienne deszcze ożywią glebę. Tych ostatnich zresztą nie należy się obawiać. Odpowiednie ubranie i nieprzemakalna kurtka lub parasol ochronią nas przed wodą. Koniecznie idźcie w taką pogodę do lasu, bo w czasie deszczu las nie szepcze, on wtedy głośno gada 🙂

filizanka_small Ten tekst pisałem z kubkiem przepysznej czarnej herbaty z dodatkiem malin, jagód i poziomkowego aromatu Owoce leśne – poziomka.

Inspiracją do tego tekstu były dwa artykuły:
„Grasz o zdrowie? Graj w zielone?” Łukasz Długowski, Newsweek PSYCHOLOGIA 2/2016
„Ile człowieka w drzewie?” Marcin Fabjański, Coaching nr 5/2016