Archiwa tagu: wyciszenie

Małe szczęścia

Mieszkają w nas od urodzenia. Kiedy jesteśmy dziećmi, mamy z nimi doskonały kontakt. Niestety z wiekiem, poznawaniem świata, pędem życia, zalewem informacji i reklam tracimy z nimi kontakt niemal całkowicie. Małe szczęścia chowają się głęboko w nas, ustępując miejsca tym wielkim i spektakularnym, choć jakże często pustym i nieosiągalnym.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - małe szczęścia

W oczekiwaniu na „deszcz szczęścia”

Nieustannie gonimy za naszym szczęściem i niezaspokojoną satysfakcją z życia. Próbujemy zdobyć na własność najnowszy model smartfona, ciuchy ze świeżo zaprezentowanej kolekcji , dopiero co wydaną książkę lub grę. Koniecznie musimy zobaczyć w kinie najnowszy film, wybrać się w modne miejsce na wakacje, odwiedzić kultową knajpę i awansować w pracy lub poderwać przystojną drugą połówę. Liczba takich pozycji na liście „musimy, chcemy, pragniemy” jest praktycznie niewyczerpana. Spece od marketingu dbają o to, abyśmy uwierzyli w to, że nowy model smartfona, czy nowy ciuch odmienią nasze życie. Uczynią nas kimś wyjątkowym i dadzą poczucie spełnienia, a szczęście niczym rzęsisty deszcz lunie na nas z nieba. W takiej pogoni za „ulewą szczęścia” możemy spędzić całe życie. Kiedy już dobiegamy do „chmury szczęśliwości”, zawsze gdzieś na horyzoncie zaczyna majaczyć jeszcze większa i bardziej spektakularna chmura szczęścia, do której warto biec.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - małe szczęścia

Małe krople szczęśliwości

Zawsze fascynowało mnie czemu tak często ludzie żyjący gdzieś w biednych krajach, praktycznie bez żadnego majątku, uśmiechają się na zdjęciach. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie mają oni tak wielkich oczekiwań od życia i świata jak te, które są promowane i funkcjonują w naszej kulturze. Wkrótce poznałem też takich ludzi i w moim otoczeniu. Czerpią oni radość z rzeczy prostych i codziennych. Zachwycają się parą fantazyjnie unoszącą się znad kubka gorącej herbaty, promieniami słońca przebijającymi się przez żaluzje w oknie, zapachem świeżo wypranych ubrań, chwilą spędzoną w wygodnym fotelu z ciekawą książką, czy też spotkaniem z bliskimi. To oni zapalają świeczkę w domu, aby stworzyć miłą atmosferę i znajdują chwilę, aby popieścić swojego psa lub pobawić się z kotem. Mają w domu małe doniczki z przyprawami, aby ich świeży smak i zapach mogły zawsze wzbogacić przygotowywane przyprawy. Zamiast pogoni za „ulewą szczęścia” cieszą się małymi „kroplami szczęśliwości”, bo tych jest całe mnóstwo wokół nich. Dzięki temu szczęśliwi i spełnieni żyją wolniej i spokojniej…

Teraz w okresie świąteczno-noworocznego zabiegania szczególnie warto na powrót obudzić w sobie takie proste „małe szczęścia” i czerpać z nich całe dobro. Jak jeden maluch, który zaśmiewał się do rozpuku po tym jak na białej kartce narysował własnoręcznie kredką niebieską linię. Co narysujesz Ty?

filizanka_small  Pisałem ten artykuł racząc się przepyszną zieloną herbatą Mogo Mogo o smaku mango

Czy boisz się ciszy?

Często podświadomie uciekamy w hałas, aby przypadkiem nie usłyszeć tego co pochodzi z naszego wnętrza. Podłączamy się do „Matrixa” zwanego społeczeństwem lub zabieganiem i trwamy tak w  letargu zapominając o nas samych i naszych prawdziwych potrzebach.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - cisza

Cisza jest prawdą

Choć obecnie ciężko w to uwierzyć, cisza jest naszym naturalnym stanem.  Jednak my nieustannie zatopieni w zgiełku i hałasie tracimy umiejętność w niej funkcjonowania. Kiedy pierwszy raz się z nią stykamy reagujemy lękiem, niepokojem  i dyskomfortem, bo nagle tracimy część kontaktu z dotychczas znanym światem. Widzimy go, ale już nie słyszymy. Nauczeni przekazami od innych intuicyjnie czekamy na coś strasznego, czyli przysłowiową burzę, która teraz powinna nadejść. A ona, nie nadchodzi i nie nadchodzi… otacza nas tylko cisza.

„Sprowadziłem Cię, bo o czymś wiesz, ale nie potrafisz tego wytłumaczyć, ale to czujesz. Przez całe życie miałeś przeczucie, że z tym światem coś jest nie w porządku . Nie wiesz co, ale dręczy Cię to i doprowadza do obłędu. To przeczucie sprowadziło Cię do mnie. Wiesz o czym mówię?

- o Matrixie?

- Chcesz wiedzieć co to jest? Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go, wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono Ci przed oczami, by przesłonić prawdę.

- Jaką prawdę?

- Że jesteś niewolnikiem, jak wszyscy inni urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety nie da się wytłumaczyć czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać.

To ostateczna decyzja, potem nie będzie odwrotu. Jeśli weźmiesz niebieską obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz w co zechcesz. Czerwoną – zostaniesz w krainie czarów i pokażę Ci dokąd prowadzi królicza nora.

Pamiętaj, że mogę Ci zaoferować prawdę i nic ponadto."  

Matrix

Ta wciąż trwająca cisza zmusza nas do wejrzenia w samych siebie, do zastanowienia się nad tym co odczuwamy i co to odczuwanie robi z nami. Nagle zaczynają się do nas przebijać nasze wewnętrzne od dawna tłumione głosy, wrażenia, myśli i refleksje. Ku naszemu zaskoczeniu spodziewana pustka ciszy zaczyna wypełniać się mnóstwem emocji. Nie zawsze będą to tylko dobre emocje, obudzą się i te mniej przyjemne, bo budzi się nasze wnętrze i wszystko co tam od dawna ukrywaliśmy.

Cisza nie krzywdzi, ona tylko pyta

Kiedy wchodzimy w ciszę, kiedy wytłumimy już wszystkie zewnętrzne bodźce i spodziewamy się błogiego uczucia spokoju…. do głosu dochodzi nas wewnętrzny hałas. To nasz umysł broni się przed tym, abyśmy nie uznali go za bezużyteczny i próbuje pokazać jak jest ważny. Nagle przypominają się nam niedokończone sprawy, jednocześnie zaczynamy planować co będzie jutro na obiad, analizujemy ostatnie spotkanie z szefem i zastanawiamy się nad losem porzuconej przyjaciółki a to dopiero początek. Czy możemy temu zapobiec – odpowiedź brzmi: nie! Zjawisko to w medytacji nosi nazwę „wodospadu myśli”. Jedyne co możemy zrobić, to uświadomić sobie, co wyczynia z nami umysł i zająć pozycję obserwatora. Nie walczyć z nim, nie próbować negatywnych myśli czy emocji przerabiać na pozytywne, tylko przyjąć je takim jakie są (bo są częścią nas) i obserwować co one z nami robią.

Nauka przebywania w ciszy przypomina kąpiel na morskiej płyciźnie, do której trzeba dojść po trochę nierównym i wyboistym dnie. W pierwszej chwili rozgrzane ciało odbiera wodę jako zimną, w stopy kują nas kamienie i co chwilę o mało się nie wywracamy pokonując nierówności, jednocześnie zanurzając się coraz bardziej. Kiedy dojdziemy do płycizny nasze ciało już przyzwyczai się do temperatury wody, a gładkie dno i mała głębokość zachęcą nas do położenia się na plechach w nagrzanej słońcem wodzie. Teraz już tylko moment do pełnego relaksu i „rozpłynięcia się” w morskiej toni.

Kiedy przetrwamy „wodospad myśli” czeka nas taka właśnie spokojna „płycizna”, na której rozpłyniemy się sami w sobie. Zaczniemy zupełnie inaczej odbierać sygnały ze swojego ciała i początkowy lęk przed ciszą zastąpi zupełny spokój i pogodzenie ze sobą. Cisza bowiem, jest konieczna do tego, aby odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem?, Czego chcę w życiu? Czego mi brakuj? Co jest dla mnie ważne? W ten sposób poznajemy lepiej siebie i zaczynamy się coraz bardziej lubić.

Rafał Markiewicz - Life Factory - rozwój osobisty - cisza - 2

A kiedy, dnia pewnego…

Umiejętność przebywanie samemu z sobą i to jeszcze w ciszy jest bardzo cenną umiejętnością. Wcześniej czy później, ktoś z naszych bliskich może od nas odejść czy to do kogoś innego, czy też naturalną koleją rzeczy opuszczając ten świat. Poczucie krzywdy i straty pcha nas wtedy w objęcia samotności, zaczyna nas otaczać pustka i cisza. Jeśli nie lubimy samych siebie i do tego cisza budzi w nas lęk, będzie to dla nas bardzo trudnym do udźwignięcia przeżyciem.

Porada:
Początkowe zanurzanie się w ciszy, może być niełatwym wyzwaniem. Jeśli przytłoczy Cie natłok myśli lub dopadnie poczucie niepokoju zacznij oddychać przez nos oraz postaraj się zwolnić i wydłużyć wdech i wydech. Możesz zacząć w myślach liczyć oddechy lub wypowiadać opis czynności w trakcie jej wykonywania: „wdech” na wdechu i „wydech” na wydechu – to powinno wystarczająco zająć Twój umysł.  Dzięki temu już po chwili poczujesz się wyciszony i spokojny.

 

filizanka_small Pisząc o ciszy popijałem wyjątkową białą herbatę o łagodnym jaśminowym smaku China Jasmine Dragon Phoenix Pearls

Czerwone znaczy „stop”

Kiedy w dzieciństwie uczymy się oznaczeń świateł drogowych są one proste. Zielone znaczy „idź”, czerwone znaczy „stop”.  Nic więcej, nic mniej – żadnego „zatrzymaj się”, „poczekaj” itd.  Wtedy wierzymy, że te kolory nas chronią, mówiąc nam jak się mamy zachować.

Rozwój osobisty - pośpiech

Świetlny wyścig

Z wiekiem, nagle tym prostym świetlnym komunikatom zaczynamy nadawać emocjonalne znaczenie. Czerwone światło przestaje znaczyć „stop”.  Zaczyna być czymś co nas ogranicza, spowalnia i zatrzymuje. Staje się irytującą przeszkodą w naszym codziennym pośpiechu. Z nieznanych mi przyczyn zaczyna się tajemniczy konkurs na przechytrzenie czerwonego światła. Choć zielone już mruga lub rozbłyska żółte, my jeszcze przebiegamy przez przejście lub próbujemy śmignąć samochodem przez skrzyżowanie. Najdziwniejsze, że robimy tak nawet wtedy, kiedy nic nam to nie daje, bo np. za skrzyżowaniem i tak stoi korek, który nas zatrzyma lub nie ma w ogóle racjonalnego powodu, żeby się spieszyć.

Nieracjonalność działań

Sam złapałem się na tym, że idąc na autobus i dochodząc do skrzyżowania zaczynałem biec, aby załapać się jeszcze na zielone. Tylko po co, skoro żadnego autobusu na horyzoncie nie było widać? Podobnie miałem idąc na popołudniowy spacer.  Podbiegałem aby przebiec na zielonym a przecież las, park, czy plaża nigdzie nie uciekną, nie są otwarte do którejś godziny – spokojnie czekają na mnie cały czas.

Równie nieracjonalne zachowania są u tych co na zielone nie zdążyli. Nerwowe przestępowanie z nogi na nogę, irytacja, wykrzywianie twarzy lub natrętne naciskanie przycisk w celu szybszego wymuszenia zmiany świateł. Co ciekawe, często na tych przyciskach właśnie pojawia się napis „czekaj”, tak bardzo ignorowany przez naciskających. Jeszcze bardziej dziwne jest to, że kiedy tylko rozbłyśnie zielone, osoby te jakby spuszczały parę i napięcie a następnie powolnym krokiem idą przez biało-czarne pasy.

Rozwój osobisty - pośpiech

Czerwony znaczy „życie”

Proponuje Tobie totalną zmianę podejścia i założenie, że czerwone światło znaczy „życie”.  Przyjmij, że chroni Cię ono nie tylko przed tym, abyś nie wpadł pod samochód, ale zarazem wyrywa Cię z bezrefleksyjnego pędu dnia.

Ile razy pojawi się ono na Twojej drodze zatrzymaj się i wsłuchaj się w swój oddech. Nie zwalniaj go, ani nie przyśpieszaj- tylko obserwuj. Zwróć uwagę czy jest płytki czy głęboki, szybki czy wolny, płynny czy rwany, łapczywy czy spokojny, czy oddychasz lekko czy ciężko.

Następnie w sposób świadomy zacznij zwalniać i pogłębiać swój oddech. Poczuj jak powietrze wpływa do Twoich płuc i wypływa z nich. Zwalniaj, aż do momentu gdy poczujesz opanowujący Cię spokój.

Wówczas zadaj sobie pytanie, co jest w Tobie prawdziwe w tym momencie. Zauważ jakie masz myśli, emocje i nastrój. Jakie chęci Tobą kierują i jakie opory wyczuwasz. Poczuj to co płynie z Twojego wnętrza i powiedz temu „tak”. Bez ocen i bez rozważania co jest właściwe a co nie.

Kiedy zapali się zielone, po prostu rusz z miejsca i zacznij od nowa kolejną część dnia. W taki sposób, jak masz ochotę.

Na początku może nie być łatwo i będziesz się dziwnie czuć. Spokojnie, nikt nie wie o czym myślisz i raczej niż zauważy co robisz ze swoim oddechem. Za to, za jakiś czas może tak się zdarzyć, że wręcz będziesz zwalniać przed skrzyżowaniem aby tylko się zatrzymać i chwilę zrelaksować na czerwonym.

„Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna”. Pozbądź się tego wewnętrznego biegu.” – Danuta Szaflarska

filizanka_small  W pisaniu towarzyszyła mi herbata YOGI TEA®Ÿ – Swobodny oddech – BREATHE DEEP

Zanurz się w życie

Każdemu z nas zdarzyło się wracać po schodach, aby sprawdzić czy na pewno zamknęliśmy drzwi, albo czy wyłączyliśmy światło. Często żyjąc w biegu i zamyśleniu nie odnotowujemy w pamięci czynności, które wykonaliśmy. Do napisania tego artykułu zainspirował mnie zresztą znajomy, który szukając swojego telefonu, chwycił pierwszą lepszą komórkę w domu i wybrał swój numer, aby zlokalizować dzwoniący aparat. Zdziwił się trochę, kiedy usłyszał sygnał zajętości. Cóż…, tak się zdarza kiedy dzwonisz ze swojego telefonu sam do siebie.

Rozwój osobisty - życie

W kleszczach impulsów

Zazwyczaj, kiedy tylko się budzimy, myślimy o tym co musimy załatwić danego dnia, pamiętamy o zaplanowanych spotkaniach i wściekamy się kiedy jakieś dodatkowe rzeczy do załatwienia zaburzają nam ten misternie utkany plan. Są też tacy, co żyją bez planu i robią to na co akurat mają ochotę, ale kiedy nadchodzi północ lub ostateczny termin realizacji jakiegoś zadania, żyją w mega stresie i biegu. Żyjąc w ten sposób mamy też potrzebę ciągłej zajętości umysłu, czy to jakimś zadaniem, rozmową, filmem czy szperaniem w smartfonie. Powstaje zatem pytanie: co się z nami stało? Czy staliśmy się tak ważni, że świat nas ciągle potrzebuje i wzywa? Czy też przyzwyczajeni  do ciągłych impulsów z zewnątrz, nie potrafimy usiąść, uspokoić się i spędzić trochę czasu z samym sobą?

Moim zdaniem, zdecydowanie to drugie. Całymi dniami nasz mózg jest wręcz naćpany od mnogości impulsów a kiedy ich liczba spada zachowujemy się jak na jakimś narkotycznym głodzie. Czujemy lęk, niepokój, nerwowe rozedrganie i dopada nas poczucie niewytłumaczalnej straty, jakby uciekało nam życie. Spokojnie…, to tylko iluzja.

Rozwój osobisty - życie

Filiżanka wyciszenia

Na przekór temu wszystkiemu zachęcam do małego i przyjemnego detoksu. Wybierzcie się do jakiejś kawiarni z dobrym widokiem na ulicę, ale zróbcie to koniecznie sami. Bez znajomych, czy rodziny. Nie zabierajcie też żadnych książek czy czasopism. Jeżeli musicie zabrać komórkę, wyciszcie ją i nie wyciągajcie z torby lub plecaka. Zajmijcie miejsce i zamówcie sobie filiżankę dobrej kawy lub herbaty. Weźcie łyk pysznego płynu i pomyślcie, że życie to nie jest coś co biegnie i ucieka ale jest czymś co was otacza. Trochę tak jakbyście zanurzyli się w ocenie i teraz woda jest wszędzie wokół was. Spójrzcie na to co Was otacza na ulicy, na ludzi, samochody i wszystko co zauważycie.  Spróbujcie zaciekawić się tym, czemu dany budynek czy przystanek ma taki kształt, co Wam mówią kolory przemykających samochodów, przyjrzyjcie się z ciekawością przechodzącym ludziom. Czy są szczęśliwi, źli, zamyśleni, rozbawieni a może jeszcze inni. Nie oceniajcie, patrzcie i starajcie się zrozumieć co nimi kieruje, kim mogą być. Jeśli tylko Wasz umysł zacznie uciekać myślami do innych spraw, weźcie kolejny łyk kawy lub herbaty. Poczujcie uważnie jej smak, poczujcie jak płynie przez Wasz organizmy, dodajcie do tego kilka spokojnych oddechów i wróćcie pełni ciekawości do obserwacji, tego co jest „tu i teraz” tuż przed Wami.

Taka chwila poprzebywania samemu ze sobą i spokojnego poobserwowania otoczenia potrafi zdziałać cuda. Pozwala złapać odpowiedni dystans do pędu życia, dostrzec to co było do tej pory niedostrzegalne i co ważne pozwala się zupełnie wyciszyć. Miłego obserwowania życia!

filizanka_small Tekst pisałem z filiżanką pysznej białej herbaty Perła Karaibów i cudownym widokiem za oknem

Szybciej, więcej, półprzytomnie…

Szybkość działania, jednoczesna realizacja kilku zadań na raz, błyskawiczna analiza problemu, priorytetyzowanie tematów, stosowanie zaawansowanych narzędzi do zarządzania kolejnością działań… – jeszcze kilkanaście lat temu, każdy czytający potraktowałby powyższe jako zbiór oczekiwań wobec  procesora napędzającego zaawansowane komputery. Tymczasem dzisiaj, są to oczekiwania formułowane wobec nas – ludzi.  Jeszcze kilkanaście lat temu fascynowaliśmy się pracoholizmem a słynne japońskie karoshi, czyli śmierć ze stresu i przepracowania budziła niepokój wśród pracowników czołowy korporacji. Pamiętam, jak często mówiło się o konieczności odpoczynku, o wysypianiu i relaksie. Pamiętam też znajomych, którzy wybiegali z pracy do domu, bo tylko w biurze lub mieszkaniu mieli dostęp do internetu i uważali czas spędzony pomiędzy tymi dwoma miejscami za zmarnowany.

Rozwój osobisty - Life factory - tempo życia

Dzisiaj internet jest w każdym smartfonie, maile przychodzą bezpośrednio na nasze komórki, znajomi na bieżąco poprzez facebooka komunikują gdzie i z kim są. Listy zadań i przypomnienia zapisane na naszych kalendarzach i organizerach w elektronicznych chmurach są w stanie nas dosięgnąć w każdej chwili i o każdej porze, jeżeli tylko mamy przy sobie jakiekolwiek urządzenie elektroniczne. Możemy się też w dowolny sposób sparametryzować i opomiarować. Po odpaleniu odpowiednich aplikacji, nawet droga z pokoju do toalety może zostać opisana liczbą kroków i spalonych kalorii. Czy jest to fajne i przydatne – dla jednych tak dla drugich nie, zresztą nie moim celem jest tego ocena.

Rozwój osobisty - Life factory - przyroda

Chciałbym bardziej zwrócić uwagę na fakt, że choć wiemy iż procesory się grzeją i wymagają chłodzenia, choć mamy świadomość że system informatyczny od czasu do czasu trzeba wyłączyć albo choćby zresetować sami zapominamy o tych zasadach eksploatacji wobec samych siebie. Zapominamy się zatrzymać i chwilę odpocząć aby gonitwy naszych myśli uległy uporządkowaniu i uspokojeniu. Rozpaczliwie trzymamy się bezprzewodowych połączeń z siecią podróżując środkami komunikacji, zamiast spojrzeć na otaczających nas świat i przyrodę, która obecnie wiosennie rozkwita u naszych boków. Chcemy być szybcy i bardziej efektywni  – zapominając o tym, że chwila wypoczynku i wytchnienia bywa momentem regeneracji, który pozwala potem na sprawniejsze działanie.  Zamiast tego wolimy przewalczyć zmęczenie i niewyspanie kolejnym napojem energetycznym. W najbliższy weekend wypada święto Zielonych Świątek, zatem sporo sklepów i wszystkie centra handlowe będą zamknięte.  Pogoda też ma być nie najgorsza, może zatem warto „zaciągnąć ręczny hamulec” w tej całej gonitwie przez życie, odłożyć na chwilę wszystkie elektroniczne gadżety i wymknąć się gdzieś na łono natury. Może wtedy odkryjemy coś o czym zupełnie już zapomnieliśmy. Jak mój znajomy, któremu w jeden z zimowych wieczorów wyłączono prąd. Jego dzieci odkryły magię wieczoru przy świecach, zakochały się w bajkach które czytali rodzice a rodzice no cóż… zjedli romantyczną kolację i zamiast patrzeć w telewizor przypomnieli sobie, iż mają siebie 😉

Rozwój osobisty - Life factory - Relaks na szlaku

Wystarczy położyć się na trawie, zamknąć oczy i przez 20 minut wsłuchiwać  się w śpiew ptaków, szum drzew i wszystkiego co szeleści wśród traw aby poczuć się wypoczętym jak po mega drzemce. Czego sam doświadczyłem, zaległszy na szlaku z Czantorii na Stożek podczas majowego wypadu do Wisły – naprawdę polecam.

filizanka_small piszę ten tekst popijając herbatę Yogi Tea – GREEN BALANCE – Zielona harmonia